Daniel Rutkowski, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji i Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia
Daniel Rutkowski, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji i Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia

Resort tłumaczy co z jedzeniem w szpitalach. "Ufamy dyrektorom"

Redakcja Redakcja Zdrowie Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Wiceminister zdrowia Tomasz Maciejewski, prezes NFZ Filip Nowak i prezes AOTMiT Daniel Rutkowski przedstawili szczegóły nowego standardu żywienia w szpitalach, który od 1 stycznia zastąpił program pilotażowy „Dobry Posiłek". Średnia stawka żywieniowa ma wynosić 64 zł dziennie. Pytanie, czy te wyliczenia przetrwają próbę i presję wydatków, bo dane z pilotażu pokazują, że szpitale niekoniecznie wydają na jedzenie tyle, ile dostają.

Pilotaż pokazał prawdę o szpitalach

Zacznijmy od faktów, które przedstawił sam resort. Program „Dobry Posiłek w Szpitalu" objął 582 placówki i 3,7 miliona pacjentów. Szpitale dostawały dodatkowo 25 zł dziennie na żywienie, pieniądze znaczone, których nie można było przesunąć na inne cele.

I co się okazało? 93 procent szpitali nie wykorzystało tej kwoty w całości na jedzenie. Pieniądze szły na łatanie innych dziur w budżecie.

Daniel Rutkowski, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji (AOTMiT), przyznał to wprost: przy średniej hospitalizacji kosztującej kilka tysięcy złotych, różnica 25 zł dziennie na żywienie stanowi niewielki procent całości – „trudny do wyśledzenia w ogólnym budżecie szpitala".


Nowy system: więcej zaufania, mniej kontroli

Od 1 stycznia 2026 roku zamiast pilotażu obowiązuje nowy standard żywienia. Kluczowa zmiana: pieniądze nie będą już znaczone. Zamiast osobnego strumienia środków szpital dostanie wszystko w ramach ogólnej wyceny świadczeń.

Jak ma to działać? Resort przedstawił prostą arytmetykę:

  • Dotychczasowe finansowanie żywienia w wycenach: średnio 43 zł
  • Nowy dodatek na standard: około 21 zł 
  • Razem: 64 zł dziennie

Problem w tym, że nikt nie będzie sprawdzał, czy szpital faktycznie wydaje te 64 zł na jedzenie pacjenta.

Pytanie o gwarancje. Odpowiedź: brak

Na konferencji padło kluczowe pytanie: czy resort może zadeklarować, że 100 procent dodatku żywieniowego trafi realnie na posiłki, a nie na inne potrzeby szpitali?

Odpowiedź była wymijająca. Ministerstwo powołało się na „zaufanie do menedżerów" i ich „elastyczność w zarządzaniu środkami". Argument: zamknięta stawka na żywienie odebrałaby dyrektorom możliwość konkurowania jakością.

Zapytano też, czy NFZ wprowadzi obowiązek wyodrębnionej ewidencji kosztów żywienia tak żeby można było „złapać" dodatek w księgach. 

Tu odpowiedź była jednoznaczna: nie.

„Nie będzie takiej zmiany, żebyśmy sprawdzali na co kto wydał ile pieniędzy. Od tego są menedżerowie zarządzający szpitalem" – usłyszeli dziennikarze.

Jak więc resort zamierza pilnować jakości? Standard przewiduje:

  • świadczenie szpitala, że spełnia wymogi
  • publikację jadłospisów i zdjęć posiłków na stronie internetowej
  • ankiety wśród pacjentów
  • kontrole 

Kara za niespełnienie standardu: współczynnik korygujący obniżający finansowanie. Ale tylko wtedy, gdy kontrola wykaże nieprawidłowości.

Szpitale mają czas do 31 sierpnia 2026 roku na pełne wdrożenie. Do końca lutego muszą złożyć oświadczenie o wdrażaniu standardu – inaczej nie dostaną pieniędzy za styczeń.

Dlaczego nie osobny strumień pieniędzy?

Na konferencji padło pytanie, które od tygodni zadają szpitale powiatowe i Związek Powiatów Polskich: dlaczego pieniądze na żywienie nie idą osobnym strumieniem, jak było w pilotażu?

Resort przedstawił cztery argumenty:

Po pierwsze – brak precedensów międzynarodowych. Żaden rozwinięty kraj nie wydziela osobno kosztów żywienia w rozliczeniach szpitalnych.

Po drugie – „droga do nikąd". Jeśli zaczniemy wydzielać kolejne elementy (podwyżki, żywienie, inne składniki), system rozliczeń się rozpadnie. Przykład USA pokazuje, że model opłat za każdy element prowadzi do wydawania 18% PKB na zdrowie bez proporcjonalnych efektów.

Po trzecie – ograniczyłoby to konkurencję między szpitalami. Placówka, która chce zaoferować lepsze jedzenie niż minimum, nie mogłaby tego zrobić przy zamkniętej stawce.

Po czwarte – menedżerowie szpitali powinni mieć swobodę decyzji.

Prezes NFZ Filip Nowak podsumował to wprost: „Doświadczenia z pilotażu pokazały, że przekazywanie środków odrębnym strumieniem, dedykowanym wyłącznie poprawie jakości żywienia, nie daje gwarancji realizacji usług o wymaganej jakości".

Według resortu nowy standard będzie kosztował NFZ 895,8 mln zł rocznie. Dla porównania koszt pilotażu w 2024 roku wyniósł 888,5 mln zł, ale obejmował tylko część szpitali. Nowy system ma objąć wszystkie placówki w kraju.

Co na to szpitale?

Ogólnopolski Związek Szpitali Powiatowych nazwał obniżenie stawki z 25,62 zł do 21 zł „absurdalnym i nieakceptowalnym". Przez dwa lata trwania pilotażu nie było żadnej waloryzacji  mimo rosnących cen żywności.


Związek Powiatów Polskich ostrzegał już na początku stycznia: bez znaczonych pieniędzy dyrektorzy szpitali będą szukać oszczędności właśnie na posiłkach, bo to najprostsze.

Z drugiej strony dane z pilotażu pokazują, że 93% szpitali nie wykorzystało pełnej stawki 25 zł na żywienie. Resort interpretuje to jako dowód, że pieniędzy było więcej niż potrzeba  i uzasadnienie dla niższej stawki w nowym systemie.

Nowy standard żywienia w szpitalach to krok w dobrym kierunku, bo wprowadza jednolite wymagania dla wszystkich placówek, obowiązek zatrudnienia dietetyka, 10-dniowe jadłospisy, możliwość zgłaszania uwag przez pacjentów.

Problem w tym, że resort nie wprowadził mechanizmów gwarantujących, że pieniądze przeznaczone na żywienie faktycznie na nie trafią. Brak wyodrębnionej ewidencji kosztów, to luka, która może sprawić, że standard pozostanie standardem na papierze.

red.

Fot: Daniel Rutkowski, prezes Agencji Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji i Tomasz Maciejewski, wiceminister zdrowia

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości