Prof. Gawęda jest współautorem raportu „Pomoc psychologiczna z perspektywy Polek i Polaków". Raport pokazuje, że żyjemy w świecie błędnych przekonań, które skuteczniej blokują nas przed gabinetem psychologa niż jakiekolwiek kolejki czy koszty.
Myślę, że dam radę sam
Badanie przeprowadzone w ramach grantu „Psychologia dla Społeczeństwa", finansowanego przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego, pokazało wyraźnie: największą barierą w szukaniu pomocy psychologicznej nie jest brak specjalistów ani pieniędzy. To przekonanie, że poradzimy sobie sami.
Obejrzyj rozmowę Tomasza Wypycha z profesorem Łukaszem Gawędą:
„Bardzo częste jest przekonanie, że to samo minie. Że ja jestem w stanie rozwiązać swoje problemy" powiedział prof. Gawęda. I dodał, że to właśnie ta psychologiczna bariera sprawia, iż nawet najlepszy system opieki zdrowotnej nie pomoże, jeśli człowiek nie zrobi pierwszego kroku.
Mężczyźni mają z tym szczególny problem. Kulturowy nakaz twardości sprawia, że szukanie pomocy wciąż bywa odbierane jako oznaka słabości. Kobiety zgłaszają się częściej. Osoby z wyższym wykształceniem też. To nie przypadek, bo wiedza o tym, czym są zaburzenia psychiczne, bywa pierwszym impulsem do działania.
Kiedy smutek staje się czymś więcej
Jak rozpoznać moment, w którym warto sięgnąć po profesjonalne wsparcie? Prof. Gawęda zaproponował prosty test. Zapytaj siebie, jak wygląda twój nastrój w ostatnich dwóch tygodniach. Czy masz motywację do działania. Czy dobrze śpisz.
Jeśli pojawiają się niepokojące sygnały, warto najpierw spróbować własnych zasobów. Ruch, sen, rozmowa z bliską osobą. Ale jeśli to nie wystarczy. Jeśli lęk utrudnia wychodzenie z domu, jeśli budzisz się w nocy i nie możesz zasnąć, jeśli myśli zaczynają blokować codzienne funkcjonowanie. Wtedy czas na specjalistę.
„Im wcześniej, tym lepiej" podkreślił profesor. „To nie musi być długoterminowa terapia ani długotrwałe przyjmowanie leków. Wystarczy zacząć od konsultacji."
Depresja ma charakter nawracający. Pierwszy epizod zwiększa ryzyko kolejnego. Ale to ryzyko można minimalizować, łącząc farmakoterapię z psychoterapią. Badania pokazują, że połączenie obu metod działa znacznie skuteczniej niż każda z osobna. Ważna jest też aktywność samego pacjenta. Tabletka nie wystarczy, jeśli człowiek nie angażuje się w proces zdrowienia.
Do 2030 roku depresja będzie najpowszechniejszą chorobą
Takie są prognozy. Dziś zajmuje trzecie miejsce na liście najczęstszych chorób. W Polsce choruje od 1,5 do 4 milionów osób, choć te liczby dotyczą tylko tych, którzy się zgłosili. Ciemna liczba jest znacznie większa.
Prof. Gawęda zauważył jednak coś optymistycznego. W mediach społecznościowych coraz więcej osób przyznaje się publicznie do walki z depresją. To zmiana, której nie było jeszcze kilka lat temu. Depresja powoli przestaje być czymś wstydliwym. Zaczyna być traktowana jak każda inna choroba przewlekła, tak jak cukrzyca czy nadciśnienie.
Ważne jest też to, jak mówimy o zdrowiu psychicznym w debacie publicznej. Używanie depresji czy schizofrenii jako inwektywy w politycznych sporach. Sugerowanie, że ktoś jest „chory psychicznie" po to, żeby go zdyskredytować. To niszczy to, co z trudem udało się zbudować. Zniechęca tych, którzy wahają się, czy w ogóle przyznać, że potrzebują pomocy.
Od czego zacząć
Profesor Gawęda ma konkretną odpowiedź. Zatrzymaj się i zapytaj siebie, jak się czujesz. Naprawdę. Nie „daję radę" ani „jakoś leci". Jak wygląda twój nastrój, twój sen, twoja energia do życia w ostatnich tygodniach.
Jeśli widzisz sygnały alarmowe, nie czekaj, aż samo minie. Zadzwoń do psychologa, umów się na konsultację. Nie musisz od razu wchodzić w wieloletnią terapię. Wystarczy jeden krok.
Dla tych, którzy mają wątpliwości, czy to już „wystarczająco poważne", profesor ma jasną odpowiedź: „Warto skorzystać. I im wcześniej, tym lepiej."
red.
Fot: Otwarcie wystawy "Dobrze, że jesteś" przy wyjściu ze stacji metra Centrum w Warszawie/PAP




Komentarze
Pokaż komentarze (31)