Prezes NBP Adam Glapiński, fot. PAP/Tytus Żmijewski
Prezes NBP Adam Glapiński, fot. PAP/Tytus Żmijewski

Szef NBP silniejszy niż polityczne hasła. Dlaczego Glapiński pozostał prezesem?

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 31
Jeszcze niedawno Adam Glapiński miał być symbolem „nielegalności”, upadku Narodowego Banku Polskiego i jednym z pierwszych rozliczeń nowej władzy. Padały zapowiedzi Trybunału Stanu i słynni „silni ludzie”, którzy mieli wyprowadzić prezesa z gmachu NBP bez zmiany ustawy. W najnowszym odcinku „Algorytmów Władzy” Mariusz Kowalewski i Adam Abramczyk pokazują jednak, jak szybko polityczna narracja potrafi się odwrócić – i dlaczego dziś temat Glapińskiego praktycznie zniknął z agendy rządu.

„Silni ludzie” i Trybunał Stanu, czyli kampania kontra rzeczywistość

Punktem wyjścia rozmowy są ostre słowa Donalda Tuska z kampanii wyborczej. Kowalewski przypomina konkretne daty i cytaty. – Adam Glapiński jest nie tylko niekompetentny, nie tylko nieprzyzwoity. Adam Glapiński jest nielegalny. Nie będzie ani dnia dłużej prezesem NBP – mówił Tusk w 2022 roku w Radomiu. Padały też zapowiedzi Trybunału Stanu i gwarancje, że „nie będzie potrzebna ustawa”.

Dziś – jak zauważają rozmówcy – temat praktycznie nie istnieje. Abramczyk mówi wprost, że cieszy się z tego odwrotu. Jego zdaniem rząd zorientował się, że frontalna wojna z prezesem NBP to zły pomysł, jeśli chce się „spokojnie rządzić państwem”, szczególnie w sytuacji dużego zadłużenia i potrzeb pożyczkowych. (dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo)

Obejrzyj całą rozmowę na YouTube:


Konferencje, Fiat 126p i zły wizerunek

Rozmowa schodzi na to, dlaczego Adam Glapiński był tak łatwym celem. Abramczyk przyznaje, że sam przez lata oceniał go bardzo krytycznie – głównie przez pryzmat konferencji prasowych. – Ludzie oceniają Glapińskiego przez te jego konferencje, wykłady profesorskie, pogawędki o Bułgarii czy Fiacie 126p. To był dysonans poznawczy – mówi, porównując je z wystąpieniami Christine Lagarde czy Jerome’a Powella.

Ten styl komunikacji sprawiał wrażenie chaosu i braku profesjonalizmu. – No bredził na tych konferencjach – pada wprost. Ale rozmówcy podkreślają, że wizerunek to jedno, a realne decyzje i kompetencje banku centralnego – drugie.


Polityka pieniężna i „ratowanie” państwa

W tym miejscu następuje zasadniczy zwrot narracji. Abramczyk przekonuje, że jeśli spojrzeć na działania NBP, a nie na konferencje, obraz jest dużo bardziej złożony. – Narodowy Bank Polski w czasie pandemii uratował Mateuszowi Morawieckiemu cztery litery. I poniekąd nam wszystkim – mówi, przypominając skup obligacji i działania stabilizujące rynek.

Rozmówcy zwracają uwagę, że Glapiński odpowiadał przede wszystkim za walkę z inflacją bazową i prognozy inflacyjne, a wiele decyzji – także kontrowersyjnych – było podejmowanych w ekstremalnych warunkach. Z dzisiejszej perspektywy Abramczyk stawia tezę, że po zakończeniu drugiej kadencji Glapiński raczej nie zostanie zapamiętany jako jeden z najgorszych prezesów NBP, a być może wręcz przeciwnie.


Polityczny kompromis i cicha zgoda

W ostatniej części rozmowy pojawia się wątek nieformalnego „pokoju” między rządem a NBP. Abramczyk opisuje sytuację, w której Glapiński stracił większość w Radzie Polityki Pieniężnej i musiał dostosować się do realiów. – To był układ win-win. Glapiński opanował Radę, rząd opanował Glapińskiego – mówi, sugerując, że obie strony doszły do wniosku, iż otwarty konflikt nikomu się nie opłaca.

Kowalewski dodaje, że polityka wygląda inaczej w kampanii, a inaczej po objęciu władzy. Zapowiedzi rozliczeń okazały się narzędziem mobilizacji elektoratu, a nie realnym planem działania. – To pokazuje, jak wygląda polityka w kampanii i jakie są później prawdziwe działania – podsumowuje.


Red.

Prezes NBP Adam Glapiński, fot. PAP/Tytus Żmijewski

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj31 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (31)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo