Sędzia Joanna Rucińska ogłasza wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu, 16 bm. Sąd skazał na łącznie dwa lata pozbawienia wolności Macieja Maciejewskiego, oskarżonego łącznie o 19 przestępstw, w tym znęcania się nad zwierzętami, podrabiania dokumentów, przywłasz
Sędzia Joanna Rucińska ogłasza wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu, 16 bm. Sąd skazał na łącznie dwa lata pozbawienia wolności Macieja Maciejewskiego, oskarżonego łącznie o 19 przestępstw, w tym znęcania się nad zwierzętami, podrabiania dokumentów, przywłasz

Koszmar zwierząt dobiegł końca. Skala kary dla Macieja M. zaskoczyła nawet aktywistów

Redakcja Redakcja Przestępczość Obserwuj temat Obserwuj notkę 16
To jeden z najgłośniejszych procesów dotyczących znęcania się nad zwierzętami w Polsce. Właściciel hodowli dzikich zwierząt w Pyszącej w Wielkopolsce usłyszał wyrok dwóch lat więzienia. Sąd uznał, że przez lata – pod przykrywką działalności cyrkowej – przetrzymywał i sprzedawał setki zwierząt w warunkach zagrażających ich życiu oraz bezpieczeństwu ludzi.

Prawie 300 zwierząt, w tym gatunki chronione

Sprawa sięga 2017 roku, gdy policja weszła na teren hodowli prowadzonej formalnie jako cyrk. Na miejscu ujawniono niemal 300 zwierząt – w tym tygrysy, lamparty, rysie, pumy i antylopy, a także gatunki objęte ochroną. Warunki sanitarne i zabezpieczenia oceniono jako realnie zagrażające zdrowiu i życiu zwierząt.

Część zwierząt trafiła do polskich ogrodów zoologicznych, inne do wyspecjalizowanych azylów w Europie. Sam proces właściciela rozpoczął się w 2019 roku i trwał kilka lat.


Wyrok dla Macieja M. Więzienie, zakazy i wysoka nawiązka

W poniedziałek Sąd Okręgowy w Poznaniu uznał Macieja M. za winnego m.in. znęcania się nad zwierzętami, fałszerstw, łamania praw pracowniczych, przywłaszczenia zwierząt oraz narażenia życia i zdrowia wielu osób.

Sąd wymierzył karę dwóch lat bezwzględnego pozbawienia wolności, orzekł przepadek części zwierząt oraz wprowadził 10-letni zakaz posiadania jakichkolwiek zwierząt i prowadzenia działalności związanej z ich hodowlą. Dodatkowo skazany ma zapłacić łącznie 100 tys. zł na cele związane z ochroną zwierząt. Wyrok nie jest prawomocny.


„Działalność pod pozorem cyrku”

Sędzia Joanna Rucińska w ustnym uzasadnieniu podkreśliła, że oskarżony działał w poczuciu bezkarności, a jego działalność była niewłaściwie nadzorowana przez służby weterynaryjne. Wskazała, że formalna rejestracja jako cyrk miała umożliwić legalne posiadanie niebezpiecznych zwierząt, mimo że w rzeczywistości nie prowadzono żadnych pokazów edukacyjnych.

Zdaniem sądu Maciej M. miał pełną świadomość łamania prawa. W wypowiedziach internetowych przyznawał, że rejestruje zwierzęta „na cyrk”, by obejść obowiązujące przepisy.


Realne zagrożenie dla ludzi i zwierząt

W toku procesu wykazano, że zabezpieczenia w hodowli były skrajnie niewystarczające. W pomieszczeniach dużych drapieżników stwierdzano uszkodzone siatki, a personel nie był odpowiednio przeszkolony ani wyposażony na wypadek ucieczki zwierząt. Sąd uznał, że takie zaniedbania stwarzały realne zagrożenie nie tylko dla zwierząt, ale też dla przypadkowych osób.


Fundacja VIVA zaskoczona skalą kary. „To bardzo dobry wyrok”

Po ogłoszeniu orzeczenia Fundacja Międzynarodowy Ruch Na Rzecz Zwierząt VIVA nie kryła zadowolenia. Anna Plaszczyk z fundacji przyznała, że skala kary była zaskoczeniem, ale jednocześnie uznała ją za w pełni uzasadnioną.

Jej zdaniem to jeden z najwyższych wyroków finansowych w sprawach dotyczących ochrony zwierząt w Polsce i ważny sygnał odstraszający potencjalnych naśladowców. Dodała również, że równolegle toczy się osobne postępowanie dotyczące odpowiedzialności służb weterynaryjnych, które kontrolowały hodowlę w Pyszącej.


Sprawa, która przez lata budziła ogromne emocje, wchodzi w decydującą fazę – ale jej konsekwencje mogą sięgać znacznie dalej niż tylko jedna hodowla w Wielkopolsce.

na zdjęciu: Sędzia Joanna Rucińska ogłasza wyrok Sądu Okręgowego w Poznaniu, 16 bm. Sąd skazał na łącznie dwa lata pozbawienia wolności Macieja Maciejewskiego, oskarżonego łącznie o 19 przestępstw, w tym znęcania się nad zwierzętami, podrabiania dokumentów, przywłaszczenia zwierzęcia, naruszania praw pracowniczych i naruszenia przepisów prawa Unii Europejskiej dotyczących ochrony gatunków dziko żyjących zwierząt w zakresie regulacji obrotu nimi. Policja interweniowała w hodowli w 2017 roku w Pyszącej koło Śremu. (mr) PAP/Jakub Kaczmarczyk

SW

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj16 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (16)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo