Mariusz Błaszczak w Sejmie, fot. PAP/Tomasz Gzell
Mariusz Błaszczak w Sejmie, fot. PAP/Tomasz Gzell

SAFE jako nowa oś podziału. Dlaczego PiS nie może powiedzieć „brawo”?

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 0
Program SAFE, relacje z USA, spór o Radę Pokoju i polityczny styl nowego prezydenta – to główne wątki obszernej rozmowy redaktora naczelnego Salon24.pl Piotra Paciorka z byłym europosłem i spin doktorem Jackiem Protasiewiczem. W rozmowie pada teza, że mimo głośnych zapowiedzi i politycznych „ustawek” to prezydent Karol Nawrocki coraz częściej wychodzi z tych starć wzmocniony – również w oczach młodszych wyborców.

SAFE kolejną kością niezgody. Słusznie? 

Zdaniem Jacka Protasiewicza spór wokół programu SAFE doskonale pokazuje, jak dziś budowana jest polityczna linia podziału. Nawet jeśli Prawo i Sprawiedliwość doskonale rozumie, że unijna pożyczka na zbrojenia jest dla Polski korzystna, to nie może tego otwarcie przyznać.

– PiS nie może powiedzieć: brawo rządzie, brawo Unii Europejskiej. Nawet jeśli wiedzą, że to dobre rozwiązanie, to ze względu na budowany konflikt polityczny muszą kręcić nosem. Wiedzą przy tym, że ustawa i tak przejdzie w Sejmie, a prezydent ją podpisze – po pomarudzeniu, po pytaniach, ale podpisze – oceniał były europoseł.

Protasiewicz zwracał uwagę, że SAFE to w praktyce kredyt na warunkach identycznych jak emisja obligacji Skarbu Państwa, z długim okresem karencji. – Gdyby ktoś mi zaproponował taki kredyt hipoteczny, brałbym w ciemno. To jest najtańszy możliwy pieniądz, a my nie jesteśmy Szwecją, która może sobie pozwolić na finansowanie zbrojeń wyłącznie z własnych środków – podkreślał. (dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo)

Obejrzyj nowy odcinek naszego podcastu na YouTube Salon24:


Unia, USA i „Rada Pokoju”. Dlaczego Nawrocki lepiej to rozegrał

W rozmowie mocno wybrzmiał wątek relacji ze Stanami Zjednoczonymi oraz kontrowersji wokół tzw. Rady Pokoju. Protasiewicz przekonywał, że prezydent Nawrocki zdołał rozbroić narrację rządu, który próbował przedstawić inicjatywę jako dowód nieobliczalności Donalda Trumpa.

– Prezydent powiedział wprost: jeżeli racja stanu tego wymaga, siądę do stołu nawet z Putinem. I dodał rzecz kluczową – skoro nie przeszkadza wam obecność rosyjskiego ambasadora na forum ONZ, to dlaczego nagle przeszkadza rozmowa w innym formacie? To było logiczne i skuteczne – oceniał Protasiewicz.

Jego zdaniem to właśnie ta konsekwencja sprawiła, że Nawrocki wyszedł z politycznego starcia obronną ręką. – Grał na własnym boisku, w ramach konstytucyjnego organu, gdzie każde słowo jest protokołowane. To nie było medialne "pitu-pitu", tylko realna odpowiedzialność – mówił.


Ambasador USA i granice dyplomacji. „Mają do tego prawo”

Duża część rozmowy dotyczyła kontrowersyjnych wypowiedzi ambasadora USA w Polsce i zarzutów o ingerencję w polską politykę. Protasiewicz był w tej sprawie jednoznaczny.

– Państwo ma prawo powiedzieć: dopóki antysemita, głoszący jawnie antysemickie treści, jest ministrem w rządzie, my z takim rządem nie współpracujemy. To nie jest ingerencja, to jest stanowisko suwerennego państwa – stwierdził.

Były europoseł przypominał, że dyplomaci od zawsze komentowali sytuację w krajach, w których pełnią misję. – Różnica polega na stylu. Niemcy robili to w rękawiczkach, Amerykanie robią to wprost. To się może komuś nie podobać, ale nie jest niczym nadzwyczajnym – oceniał.


Styl, młodzi wyborcy i polityka na lata

Na koniec rozmowy pojawił się wątek politycznego stylu i jego znaczenia dla młodego elektoratu. Protasiewicz zwracał uwagę, że gesty, symbole i sposób komunikacji mają dziś większe znaczenie niż długie exposé.

– Podpisanie koszulki Arki Gdynia przez prezydenta Nawrockiego, kebab z młodymi ludźmi, luz w mediach społecznościowych – to wszystko buduje więź z elektoratem, który dziś ma 15–16 lat, ale za kilka lat będzie głosował. On myśli w perspektywie 4,5 roku prezydentury – tłumaczył.

Jego zdaniem wielu starszych komentatorów kompletnie nie rozumie tej zmiany. – To nowe pokolenie żyje innymi realiami niż facebookowi emeryci. Kto tego nie zrozumie, ten przegra walkę o przyszłych wyborców – podsumował były europoseł.


Red.

Mariusz Błaszczak w Sejmie, fot. PAP/Tomasz Gzell

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo