Ustawę wdrażającą SAFE przyjął dziś Sejm, Za było 236 posłów, przeciw zagłosowało 199, a czterech wstrzymało się od głosu. Projekt poparły kluby Koalicji Obywatelskiej, Lewicy, PSL i Polski 2050. Przeciw były Prawo i Sprawiedliwość oraz Konfederacja – w przypadku PiS aż 179 z 180 głosujących posłów opowiedziało się przeciw.
Ustawa umożliwia powołanie specjalnego funduszu zarządzanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego. Chodzi o Finansowy Instrument Zwiększenia Bezpieczeństwa (FIZB), za pośrednictwem którego rząd będzie mógł wydawać środki z unijnego programu SAFE. Przepisy muszą wejść w życie do marca, kiedy planowane jest podpisanie umowy pożyczkowej z Komisją Europejską.
Minister finansów: oszczędności i gwarancje dla MON
Przed głosowaniem w Sejmie wystąpił minister finansów Andrzej Domański, który podkreślał, że SAFE pozwoli zaoszczędzić od 36 do nawet 60 mld zł i znacząco przyspieszyć modernizację armii. Zapowiedział także złożenie "kompleksowej poprawki” na etapie senackim.
Jak zapewniał Domański, poprawka ma jednoznacznie zagwarantować, że spłata środków z SAFE nie będzie pochodziła z części 29. budżetu MON, czyli z Funduszu Wsparcia Sił Zbrojnych, z którego finansowane są obecnie kluczowe kontrakty zbrojeniowe. W emocjonalnym wystąpieniu stwierdził też, że każdy, kto głosuje przeciwko SAFE, działa wbrew interesowi państwa.

Kosiniak-Kamysz: jedno z najważniejszych głosowań
Wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz ocenił głosowanie jako "jedno z najważniejszych w historii modernizacji Wojska Polskiego". Podkreślał, że armia potrzebuje radykalnego przyspieszenia, a SAFE daje realne narzędzia do nadrobienia wieloletnich zaległości.
Szef MON zwracał też uwagę na transparentność finansowania programu oraz obecność mechanizmów antykorupcyjnych, które mają towarzyszyć wydatkowaniu środków. Rząd deklaruje, że większość pieniędzy trafi do krajowego przemysłu zbrojeniowego. Nie ujawnia jednak listy podmiotów, ani sprzętu, na które mają zostać przeznaczone miliardy euro.
Tusk: "to są wrogowie polskiej niepodległości”
Tuż po głosowaniu w najmocniejsze tony uderzył premier Donald Tusk. We wpisie w mediach społecznościowych napisał, że „maski opadły”, a PiS i Konfederacja zagłosowały przeciwko bezpieczeństwu Polski, nowoczesnej armii i polskiemu przemysłowi zbrojeniowemu. Dodał, że to "nie jest zwykła opozycja", "a wrogowie polskiej niepodległości".
Minister koordynator służb specjalnych Tomasz Siemoniak stwierdził natomiast, że sprzeciw wobec SAFE to działanie wbrew racji stanu. - To zdrajcy lub głupcy - tak o opozycji powiedział szef resortu finansów Andrzej Domański.
SAFE to unijny instrument mający wzmocnić obronność państw UE. Program przewiduje do 150 mld euro pożyczek na 3 lub 4 proc. na zakupy sprzętu wojskowego, przede wszystkim produkowanego w Europie. Polska złożyła wniosek na 43,7 mld euro, co czyni ją największym beneficjentem tego programu.
Wiceszef MON Cezary Tomczyk zapowiedział, że między 80 a 90 proc. środków z SAFE ma zostać wydane w polskim przemyśle zbrojeniowym. To jeden z głównych argumentów rządu, który przekonuje, że program nie tylko zwiększy bezpieczeństwo, ale także wzmocni krajową gospodarkę. Opozycja wskazuje na szereg wątpliwości: od braku udziału Niemiec w programie, po argument z obligacjami skarbu państwa, dzięki którym moglibyśmy sami sfinansować sobie zakup sprzętu, wypychanie Amerykanów z przetargów, wreszcie 45 lat spłaty pożyczki, mechanizm warunkowości w Komisji Europejskiej i obcą walutę.
Fot. Gorąco w Sejmie/PAP
Red.





Komentarze
Pokaż komentarze