Policja ruszyła z akcją na kierowców w całej Polsce. Dziś można słono zapłacić

Redakcja Redakcja Policja Obserwuj temat Obserwuj notkę 33
W środę policja w całej Polsce prowadzi działania pod kryptonimem "Kaskadowy Pomiar Prędkości”. Akcja jest wymierzona w kierowców notorycznie łamiących przepisy i może skończyć się podwójnym mandatem, a nawet utratą prawa jazdy. Mundurowi mają "haczyk" na kierowców, którzy dodają gaz do dechy.

Kaskadowy pomiar prędkości - na czym polega akcja policji?

Akcja "Kaskadowy Pomiar Prędkości” polega na ustawieniu patroli policji w niewielkiej odległości od siebie – często w odstępach kilku kilometrów. W przeciwieństwie do standardowych kontroli, kierowca może zostać sprawdzony więcej niż raz na tym samym odcinku drogi. Mechanizm jest prosty. Jeśli kierowca przekroczy prędkość i zostanie zatrzymany przez pierwszy patrol, a następnie po odjechaniu ponownie zacznie jechać zbyt szybko, może natknąć się na kolejny patrol. W efekcie dostanie drugi mandat – często znacznie wyższy.

To właśnie dlatego akcja nazywana jest "kaskadową” – kolejne kontrole następują po sobie, zwiększając skuteczność działań policji. 


Nawet 5 tys. złotych mandatu i utrata prawa jazdy

W przypadku poważniejszych wykroczeń kierowcy muszą liczyć się z dotkliwymi konsekwencjami. Jeśli przekroczenie prędkości wyniesie ponad 30 km/h, zastosowanie ma zasada recydywy. Oznacza to podwojenie mandatu – nawet do 5000 zł. Dodatkowo kierowca otrzymuje kolejne punkty karne. Ich kumulacja może doprowadzić do utraty prawa jazdy.

Jeszcze poważniejsze skutki grożą za przekroczenie prędkości o ponad 50 km/h. W takiej sytuacji prawo jazdy może zostać zatrzymane na trzy miesiące – nie tylko w terenie zabudowanym, ale także poza nim, na drogach jednojezdniowych dwukierunkowych.

"Ujemna prędkość”. Kierowcy wpadają po minięciu patrolu

Jednym z mniej oczywistych elementów akcji jest wykorzystanie tzw. pomiaru "ujemnej prędkości”. Chodzi o możliwość mierzenia prędkości pojazdu, który oddala się od policjanta. Jak wygląda taka kontrola w praktyce? Kierowca mija patrol, uznaje kontrolę za zakończoną i wciska gaz do dechy, nie patrząc na ograniczenia na drodze. Policjant nadal może jednak zmierzyć jego prędkość i przekazać informację kolejnemu patrolowi.

Ten zatrzymuje kierowcę kilka kilometrów dalej i wystawia mandat. To rozwiązanie skutecznie eliminuje popularny nawyk "przyspieszania po kontroli”.

Kierowcy muszą  pamiętać, że przepisy dotyczące punktów karnych z roku na rok się zaostrzają. W najbliższym czasie nie będzie już możliwości ich redukcji poprzez szkolenia w ośrodkach egzaminowania. Punkty za przekroczenie prędkości będą utrzymywać się na koncie kierowcy przez pełny rok. W połączeniu z kaskadowymi kontrolami znacząco zwiększa to ryzyko utraty uprawnień. 


Akcja w całej Europie

Działania prowadzone w Polsce są częścią szerszej inicjatywy koordynowanej przez ROADPOL, czyli Europejską Organizację Policji Ruchu Drogowego. Podobne kontrole odbywają się równocześnie w wielu krajach Europy. Ich celem jest poprawa bezpieczeństwa na drogach i ograniczenie liczby wypadków spowodowanych nadmierną prędkością.   


Fot. Policja wyłapuje nieprzepisowo jeżdżących kierowców/PAP arch. 

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj33 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (33)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo