Premier Donald Tusk i prezydent Karol Nawrocki, fot. PAP/Canva
Premier Donald Tusk i prezydent Karol Nawrocki, fot. PAP/Canva

Wojna o SAFE. Czy prezydent Nawrocki rozegrał rząd Tuska?

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 62
W studiu Salon24 prowadzący Piotr Paciorek wraz z Jackiem Protasiewiczem i Mariuszem Kowalewskim rozkładali na czynniki pierwsze polityczną awanturę wokół SAFE oraz to, kto w tej historii naprawdę zyskuje. W ich ocenie Karol Nawrocki wychodzi z kolejnych spięć z rządem obronną ręką, a nawet buduje wizerunek prezydenta „ponad sporem”. Z kolei PiS, mimo że wcześniej wspierał ideę zbrojeń, dziś gra na antyunijnej i antyniemieckiej nucie, bo priorytetem ma być zatrzymanie odpływu elektoratu do Konfederacji i Grzegorza Brauna.

Nawrocki i „mąż stanu”: kamery wyłączone, rozmowa dopiero się zaczęła

W ocenie rozmówców prezydent Karol Nawrocki coraz lepiej czuje polityczną scenę i potrafi ustawiać przekaz tak, by po jego stronie zostawała „kropka” tzw. mocny finał, z którym trudno dyskutować. Protasiewicz zwracał uwagę na przebieg spotkania, które publicznie wyglądało jak starcie, a po wyłączeniu kamer miało przejść w zwykłą, roboczą rozmowę.

– Rozegrał ich jak dzieciaków Nawrocki, bo kiedy postawił kropkę na swoim wystąpieniu, a nikt nie słyszał popiskiwania Żukowskiej, wtedy wyłączono kamery i zaczęła się normalna dyskusja – mówił Protasiewicz, podkreślając, że polityczny spektakl nie zawsze oddaje realny przebieg rozmów.

W tym duchu padła też ocena, że Nawrocki „dobrze gra” i trafia w oczekiwania wyborców wobec prezydenta: ma być stanowczy, ale jednocześnie pokazywać, że interes państwa jest ważniejszy niż partyjna wojna. W rozmowie pojawiła się mocna teza, że końcowo podpis pod ustawą jest niemal przesądzony, bo prezydent może na tym zbudować dodatkowy atut: krytykowałem, wywalczyłem poprawki, ale dla bezpieczeństwa państwa zaakceptowałem rozwiązanie.

– To się ludziom podoba, bo tego oczekują od prezydenta. Dobrze gra, naprawdę dobrze gra – padało w studiu. (Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo)

Obejrzyj cały odcinek:


PiS przeciw SAFE: „to nie brak wiedzy, tylko brak interesu”

Jednym z głównych wątków była pozorna sprzeczność: PiS przez lata budował narrację prozbrojeniową, a dziś głosuje przeciw rozwiązaniu, które ma wzmacniać finansowanie obronności. Kowalewski i Protasiewicz zgodzili się, że formalny argument o braku dostępu do pełnej listy beneficjentów czy szczegółów projektu nie musi być kluczowy, bo w polityce liczy się wola i komunikacja.

Protasiewicz wyjaśniał mechanikę partyjnej dyscypliny: gdyby kierownictwo naprawdę chciało poprzeć projekt, wystarczyłby sygnał od kilku zaufanych posłów, a reszta klubu zagłosowałaby „jak trzeba”. Jego wniosek był inny: PiS uznał, że popierając SAFE, tylko dorzuci cegłę do sukcesu rządu, a nic na tym nie ugra.

– Po prostu PiS, wiedząc, jesteśmy w opozycji i od tego, czy my poprzemy ten sejf, czy go nie poprzemy, nie zależy wynik głosowania (…) Jeżeli poprzemy, to tak de facto tylko dołożymy się do sukcesu Tuska. Żaden interes – argumentował Protasiewicz.

Z tej perspektywy „antyniemiecka” narracja ma być narzędziem politycznym, a nie merytoryczną analizą programu. W studiu padały ironiczne przykłady o straszeniu „Berlinem” i budowaniu atmosfery „pod butem niemieckim”, nawet jeśli źródło projektu wiąże się z polską aktywnością w Unii i ma być jednym z najbardziej namacalnych efektów prezydencji.

Tusk i Nawrocki w układzie win-win, PiS gra na „Brauna”

W podsumowaniu rozmowy wybrzmiała teza o układzie, w którym dwie strony mogą finalnie wyjść wzmocnione. Rząd Donalda Tuska może pokazywać SAFE jako własne osiągnięcie i dowód sprawczości, a Karol Nawrocki – jako prezydent, który „postawił warunki”, dopilnował zabezpieczeń (np. by środki nie wypierały wydatków MON) i w kluczowym momencie nie zablokował procesu.

Kowalewski mówił wprost o „dwóch zwycięzcach”, a Protasiewicz dopowiadał trzeci możliwy scenariusz: PiS może uznać, że największym zagrożeniem nie jest Platforma, tylko Konfederacja w jej różnych odmianach. Stąd agresywniejszy język wobec Unii i Niemiec ma być próbą „przelicytowania” radykalnej prawicy i zatrzymania odpływu elektoratu.


– Kto jest dzisiaj głównym przeciwnikiem dla PiSu? Przecież nie Platforma. Głównym przeciwnikiem, konkurentem jest dokładnie jedna i druga Konfederacja. To tam wycieka elektorat – przekonywał Protasiewicz, porównując to do kampanijnych kalkulacji z przeszłości: nie zawsze walczy się z najsilniejszym, tylko z tym, kto podgryza bazę wyborczą.

W rozmowie padła też mocna obserwacja o Braunie: że jego wzrost ma być w dużej mierze efektem rozczarowania dawnych wyborców PiS, szczególnie poza dużymi miastami. I że właśnie tam PiS czuje realne zagrożenie.


Zaplecze prezydenta mocne, zaplecze pierwszej damy - „do wymiany”?

Końcowa część rozmowy zeszła na wątek wizerunkowy i ocenę otoczenia prezydenta. Protasiewicz odróżnił sprawność politycznego zaplecza Karola Nawrockiego od działań wokół pierwszej damy, Marty Nawrockiej. Wprost padła krytyka przygotowania jej do głośnego wywiadu w TVN oraz sugestia, że część odpowiedzialności leży po stronie doradców, nie samej bohaterki rozmowy.

– Pierwsza dama, Marta Nawrocka, ma bardzo słabe zaplecze. Pokłosie to był ten wywiad w TVN, gdzie to zawaliło jej zaplecze, a nie ona. (…) Można było zrobić symulację wywiadu. Można było przygotować pierwszą damę. To oni jej nie przygotowali – mówił Protasiewicz.


Jednocześnie w studiu pojawił się też kontrargument: w polskim systemie pierwsza dama nie ma formalnej roli ustrojowej ani ustawowych obowiązków, więc oczekiwania wobec niej bywają sztucznie pompowane. Spór sprowadzał się więc do pytania, czy oceniamy ją jak aktora politycznego, czy raczej jak osobę towarzyszącą, która może zabierać głos, ale nie musi mieć gotowych odpowiedzi na pytania o detale legislacyjne.

Wszystko to wracało do jednej diagnozy przewijającej się przez cały podcast: w polskiej polityce treść często przegrywa z narracją, a przewagę buduje ten, kto lepiej rozumie mechanikę sporu i potrafi tak ustawić scenę, by po jego stronie zostało ostatnie słowo. W ocenie rozmówców Karol Nawrocki tę lekcję odrabia szybciej, niż wielu się spodziewało.


Red.

Premier Donald Tusk i prezydent Karol Nawrocki, fot. PAP/Canva

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj62 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (62)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo