Z artykułu dowiesz się:
- Jakie znaczenie ma powrót saudyjskich dostaw dla Grupy Orlen
- Jak szybko rurociąg odzyskuje pełną przepustowość
- Jak Orlen zabezpieczył dostawy podczas przerwy w eksporcie
- Dlaczego Petroline i port w Janbu mają znaczenie dla bezpieczeństwa dostaw
Strategiczny rurociąg znów tłoczy ropę
Saudi Aramco wznowiło eksport ropy naftowej po naprawie uszkodzeń rurociągu Wschód-Zachód. Surowiec ponownie płynie do terminalu przeładunkowego w Janbu nad Morzem Czerwonym. Wznowienie przesyłu rurociągiem East-West oznacza powrót do regularnych dostaw saudyjskiej ropy dla Orlenu. _rzed wstrzymaniem pracy we wrześniu magistralą transportowano około 4 mln baryłek ropy dziennie, co odpowiadało około 4 proc. światowej podaży surowca. Jej awaria odbiła się więc na ważnym szlaku eksportowym Arabii Saudyjskiej.
Rurociąg został uszkodzony podczas ataku dronów 11 września. Rząd saudyjski przypisał uderzenie bojówkom powiązanym z Iranem. W czasie spotkania ministrów energii państw G20 w Houston Chris Wright mówił w wywiadzie dla CNBC, że naprawa potrwa krótko. – Uszkodzony przez proirańskie bojówki ropociąg Wschód-Zachód w Arabii Saudyjskiej wznowi działanie w ciągu kilku dni, a przerwa w jego działaniu będzie liczona w dniach – wyjaśniał Wright.
Krok po kroku do pełnej przepustowości
Magistralę uruchomiono ponownie 22 września, po przerwie wymuszonej atakiem dronów. Pierwsze załadunki po przerwie zrealizowano między innymi dla odbiorców z Chin. Pozwoliło to na stopniowy powrót do operacji logistycznych.
Początkowo transport surowca odbywał się z niewielką intensywnością, a przepustowość rurociągu była ograniczona. Pod koniec września 2026 roku rurociąg działał już z przepustowością około 3,5 mln baryłek ropy dziennie. To nadal mniej niż około 4 mln baryłek przesyłanych przed wstrzymaniem pracy.
Pełne przywrócenie możliwości przesyłowych rurociągu może zająć od sześciu do ośmiu tygodni. Wznowienie eksportu nie jest zatem równoznaczne z natychmiastowym powrotem do maksymalnej przepustowości. W kolejnych tygodniach dostawy mają być stopniowo stabilizowane.
Zabezpieczenie dostaw przez Orlen
Powrót saudyjskiej ropy ma kluczowe znaczenie dla płockiego koncernu - Saudi Aramco dostarcza około 40 proc. ropy naftowej przerabianej w rafineriach Grupy Orlen. Wznowienie eksportu przywraca więc ważne źródło surowca dla polskich zakładów.
Jak informował polski koncern, w oczekiwaniu na wznowienie dostaw z Arabii Saudyjskiej Orlen zakontraktował na rynku spot 16 tankowców z ropą. Zakontraktowany surowiec miał pochodzić z różnych kierunków, w tym z Norwegii, Kazachstanu i obu Ameryk. Te dodatkowe ładunki pozwoliły zabezpieczyć dostawy w czasie przerwy.
Wraz z przywróceniem eksportu przez Petroline saudyjska ropa może ponownie trafiać do Polski. Zabezpieczenie alternatywnych dostaw skutkowało tym, że Orlen nie musiał czekać bezczynnie na naprawę uszkodzonej infrastruktury.
Rola magistrali Petroline
Rurociąg Wschód-Zachód, określany również jako Petroline, liczy według danych technicznych około 1200 km długości. Łączy wschodnie złoża naftowe Arabii Saudyjskiej z portem Janbu nad Morzem Czerwonym. Dzięki niemu eksport może omijać Cieśninę Ormuz.
Tłoczenie ropy drogą lądową na zachodnie wybrzeże zabezpiecza eksport przed ewentualnymi blokadami morskimi w rejonie Zatoki Perskiej. Ochrona terminalu w Janbu to korzyść utrzymania drożności tego alternatywnego szlaku. Francja porozumiała się z Arabią Saudyjską w sprawie wysłania do portu Janbu wojsk, radarów i systemów obronnych w celu ochrony kluczowej infrastruktury eksportu ropy. Decyzja o wzmocnieniu ochrony zapadła po przechwyceniu przez koalicję pocisków balistycznych wycelowanych w ten rejon. Sytuacja w regionie bliskowschodnim pozostaje napięta.
Red.






Komentarze
Pokaż komentarze