Niespodzianka - inflacja rośnie. Znamy dane GUS

Redakcja Redakcja Inflacja Obserwuj temat Obserwuj notkę 34
GUS podał w środę szybki szacunek inflacji za wrzesień 2026 roku. Ceny wzrosły o 4,0 proc. wobec ubiegłego roku i o 0,7 proc. w porównaniu z sierpniem. To wyraźne przyspieszenie, które może być odczuwalne w portfelach Polaków.

Z artykułu dowiesz się:

  • O ile podrożał koszyk zakupowy według GUS?
  • Co stało się z cenami paliw?
  • O ile inflacja wzrosła względem sierpnia?
  • Co najnowszy odczyt oznacza dla stóp procentowych?

Ceny znów przyspieszają. GUS przedstawił szybki szacunek

Z opublikowanego 30 września 2026 roku szybkiego szacunku GUS wynika, że koszty utrzymania we wrześniu były o 4,0 proc. wyższe niż przed rokiem. Miesiąc do miesiąca ceny podskoczyły o 0,7 proc. To pewny wzrost w porównaniu z poprzednim miesiącem. Dla porównania, według danych GUS jeszcze w poprzednim miesiącu sierpniowa inflacja w Polsce wynosiła 3,4 proc. rok do roku.

Analitycy ankietowani przez PAP Biznes zakładali, że wrześniowy odczyt wyniesie 4,1 proc. r/r. Rzeczywisty wynik był więc o 0,1 punktu procentowego niższy od rynkowej prognozy, ale nie zmienia to kierunku ostatniej zmiany, czyli rosnącej inflacji. Pełne dane o inflacji za wrzesień 2026 roku zostaną opublikowane przez Główny Urząd Statystyczny 14 października. Wtedy urząd przedstawi bardziej kompletny obraz zmian cen. 


Paliwa uderzyły w portfele Polaków

Najmocniejszy wzrost wśród podanych w szybkim szacunku składowych dotyczy paliw. Według szybkiego szacunku GUS ceny paliw i smarów do aut wzrosły we wrześniu aż o 36,1 proc. rok do roku. Miesiąc do miesiąca podwyżka wyniosła 9,2 proc.

Zmiana na stacjach ma znaczenie także poza samym tankowaniem. Paliwo jest jednym z elementów wydatków gospodarstw domowych, a jego cena wpływa na koszty transportu. W tym odczycie właśnie gwałtowna podwyżka paliw mocno podbiła ogólny wskaźnik.

Ekonomista ING Banku Śląskiego Adam Antoniak ocenił, że drożejące paliwa odpowiadają za prawie połowę wzrostu wskaźnika inflacji. W skali roku ich podwyżki dokładają 2 punkty procentowe do ogólnego wyniku. To pokazuje, jak duże znaczenie dla wrześniowego odczytu miała ta kategoria cen.

To zresztą kolejny sygnał presji cenowej widocznej w danych z gospodarki. Wcześniej GUS informował, że inflacja producencka PPI w sierpniu wyniosła 4,2 proc. rok do roku. 


Koniec nadziei na spadek stóp procentowych

Szybszy wzrost cen komplikuje sytuację osób liczących na obniżenie rat kredytów. Ekonomiści ING zwracają uwagę, że inflacja może jeszcze rosnąć w kolejnych miesiącach i obecny wynik nie musi być jej szczytem. W ocenie ekonomisty ING, Adama Antoniaka, presja inflacyjna zniweczyła nadzieję na spadek stóp procentowych w Polsce, co może oznaczać, że RPP nie znajdzie przestrzeni do natychmiastowego łagodzenia polityki monetarnej.  

Dla kredytobiorców ważne będą kolejne odczyty inflacji oraz decyzje RPP. Wrześniowy szybki szacunek pokazuje, że po sierpniowym wyniku na poziomie 3,4 proc. presja cenowa ponownie się nasiliła. Pełne dane GUS, zaplanowane na 14 października, pozwolą ocenić szczegółową strukturę zmian.

Projekt budżetu przyjęty. Rząd pod presją długu

Dane o inflacji GUS opublikował 30 września 2026 roku. Wczoraj Rada Ministrów przyjęła projekt budżetu na 2027 rok. Zestawienie obu informacji pokazuje różnicę między bieżącym odczytem cen a założeniami, na których rząd opiera przyszłoroczny plan finansowy.

Zgodnie z przyjętym przez rząd projektem - ostatnim w tej kadencji - planowany deficyt budżetowy nie może przekroczyć 282,6 mld zł. Odpowiada to 7,2 proc. produktu krajowego brutto. To limit deficytu przewidziany w projekcie, który stanowi punkt wyjścia do dalszych prac nad budżetem. Eksperci alarmują, że deficyt jest rekordowy i może wywołać reakcję Unii Europejskiej. 

Rząd zakłada jednocześnie, że średnioroczna inflacja w 2027 roku wyniesie 2,8 proc. Prognoza ta jest niższa od wrześniowego wyniku 4,0 proc. r/r, choć porównuje dwa różne ujęcia: jeden miesięczny odczyt z szybkim szacunkiem i średnią przewidywaną na cały przyszły rok. Minister finansów Andrzej Domański mówił o ograniczeniach po stronie wydatków w rozmowie z Bloomberg News. W wypowiedzi dla agencji podkreślił, że w budżecie na 2027 rok nie ma miejsca na żadne "prezenty”.  


Fot. Pixabay

Red. 

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj34 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (34)

Inne tematy w dziale Gospodarka