Tajemnica śmierci Konstantego Miodowicza. Czy ABW ma tajne informacje?

Konstanty Miodowicz.. fot. wikimedia
Konstanty Miodowicz.. fot. wikimedia

Konstanty Miodowicz w sierpniu 2013 roku zasłabł podczas spaceru i przeszedł operację mózgu. Po kilku dniach zmarł w szpitalu MSW w Warszawie. Według "Gazety Finansowej", ABW posiada informacje, jakoby polityk został ciężko pobity.

Dziennikarze "Gazety Finansowej", powołując się na Leszka Pietrzaka - byłego oficera UOP i członka komisji weryfikacyjnej WSI - twierdzą, że śmierć znanego polityka PO nie nastąpiła z przyczyn naturalnych.

- Według jednej z wersji poseł zasłabł podczas jazdy rowerem. Inna mówiła, że na spacerze. Jego stan miał się poprawić, a następnie pogorszyć - mówi w rozmowie z gazetą Pietrzak.

Anaconda 2

ABW miała prowadzić tajną operację o kryptonimie "Anaconda 2", dotyczącą powiązań spółek energetycznych. W tle historii rozgrywały się - według "Gazety Finansowej" - interesy tajnych służb, handlarzy bronią i morderstwa. Miodowicz prześwietlał jeden z przetargów. Śledztwo w tej sprawie zostało umorzone przez prokuraturę.

Miodowicz -według nieoficjalnych ustaleń ABW - miał zostać pobity. Sprawą jego śmierci zajmie się sejmowa komisja ds. służb specjalnych. - Poprosiłem szefa ABW o przekazanie tych informacji w trybie pilnym - powiedział w rozmowie z tvn24.pl Marek Opioła z PiS.

Tymczasem Marek Biernacki, były szef MSW, dementuje informacje "Gazety Finansowej". Jego zdaniem, z teoriami na temat śmierci Miodowicza do komisji sejmowej przychodzili emerytowani funkcjonariusze UOP. Biernacki nie ma wątpliwości, że Miodowcz zmarł z przyczyn naturalnych po długiej chorobie.

Życiorys Konstantego Miodowicza

Konstanty Miodowicz był jednym z twórców polskich służb specjalnych w latach 1990-1996, kierował kontrwywiadem UOP. On, jak i wielu jego przyjaciół, działało m.in. w Ruchu "Wolność i Pokój". Bartłomiej Sienkiewicz, Piotr Niemczyk, Jan Rokita i właśnie Konstanty Miodowicz odpowiadali za transformację aparatu bezpieczeństwa z SB w UOP.

W III RP nieżyjący już pułkownik zasłynął pracami w komisji śledczej ds. Orlenu. Miodowicz wezwał na przesłuchanie Annę Jarucką, asystentkę społeczną Włodzimierza Cimoszewicza. Polityk lewicy był kandydatem na prezydenta, a jego współpracowniczka zarzuciła mu, że zataił przed komisją fakt posiadania udziałów w Orlenie. Jako dowód Jarucka pokazała pieczątkę Cimoszewicza, jednak sąd skazał ją w 2010 r. na więzienie w zawieszeniu za składanie fałszywych zeznań. Cimoszewicz zrezygnował z ubiegania się o fotel prezydenta.

Źródło: Gazeta Finansowa, tvn24.pl.

GW

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.

Lubię to! Skomentuj68 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale