Pierwsze słowa po tygodniu ciszy
Przez ponad tydzień od wybuchu afery Monika Wielichowska nie zabierała publicznie głosu w sprawie skandalu, który wstrząsnął Kłodzkiem i stał się najgłośniejszym kryzysem wizerunkowym koalicji rządzącej od wyborów 2023 roku. Oświadczenie pojawiło się w czwartek 2 kwietnia na jej oficjalnym profilu w mediach społecznościowych.
Pełna treść oświadczenia Moniki Wielichowskiej
"Od kilku dni stałam się obiektem zmasowanej kampanii nienawiści opartej na kłamstwie i pomówieniach, zorganizowanej przez PiS i prawicowe media. Powtarzane kłamstwa mają utrwalić przekonanie, że pomagałam osobom oskarżonym i skazanym za pedofilię. To nieprawda.
Każde przestępstwo, a zwłaszcza tak straszne, musi zostać ukarane.
Sprzeciwiam się wykorzystywaniu tragedii dzieci do bieżącej walki politycznej. To nie jest temat do rozgrywek ani budowania kapitału politycznego. Takie działania są szkodliwe i mogą pogłębiać cierpienie ofiar, które już zostały skrzywdzone.
Za przestępcami dopuszczającymi się obrzydliwych czynów ruszyli polityczni gracze, związani z PiS, Konfederacją, TV Republiką i innymi prawicowymi mediami. Polityczna nagonka, w której wykorzystywane są farmy trolli, uderza dziś przede wszystkim w niewinne dzieci, ofiary, które muszą być bezwzględnie chronione.
Jedna ze skazanych osób przestała być członkinią partii w momencie powzięcia wiedzy o zarzutach. Stało się to już ponad 2 lata temu. Nie łączyły mnie z nią nigdy żadne prywatne kontakty. Nie łączyły mnie z nią żadne kontakty zawodowe. Nigdy nie była asystentem, pracownikiem ani współpracownikiem mojego biura poselskiego. Nie interweniowałam na jakimkolwiek etapie postępowania prokuratorskiego czy sprawy karnej.
Za wszelkie przestępstwa, nieważne kim jest sprawca, powinna być wymierzona surowa, adekwatna do czynu i nieuchronna kara. I tak dzieje się w tym przypadku.
Polska nie może być sprowadzona do roli poligonu, na którym rozstrzeliwuje się prawdę i przyzwoitość. Miejsca, gdzie króluje polityka nienawiści, która niszczy wszystko i wszystkich. Debata publiczna zaś musi opierać się na szacunku i poszanowaniu praw jednostki."
Tło sprawy
Afera w Kłodzku wybuchła po publikacjach m.in. Salonu24 i Marcina Torza, które jako pierwsze opisały polityczny wymiar sprawy. Kamila L., była działaczka KO w Kłodzku, została skazana na 6,5 roku więzienia za przestępstwa seksualne i zoofilię. Jej mąż Przemysław usłyszał wyrok 25 lat więzienia za gwałty na dzieciach. Para nagrywała przestępcze imprezy z udziałem dzieci. Śledczy zabezpieczyli 600 gigabajtów materiałów.
Kamila L. przez lata była aktywną działaczką lokalnych struktur KO. Kobieta dobrze znała prominentnych polityków partii z regionu, w tym Wielichowską, która pełni funkcję wicemarszałek Sejmu i ubiega się o stanowisko przewodniczącej dolnośląskich struktur KO.
Według ośrodka Res Futura Data House temat wygenerował w ciągu tygodnia 138 milionów odsłon w polskich mediach społecznościowych. KO pojawia się w ponad 80 procentach wzmianek.
red.
Fot: Wicemarszałek Monika Wielichowska wydałą pierwsze oświadczenie w sprawie afery w Kłodzku / PAP





Komentarze
Pokaż komentarze (149)