Blog
Newsroom Salon24
Salon24 news
Salon24 news wydarzenia, newsy, komentarze
93 obserwujących 5388 notek 12542874 odsłony
Salon24 news, 4 lipca 2018 r.

Polska Wikipedia wyłączona na 24 h. Protest przeciw dyrektywie UE o prawie autorskim

1030 56 0 A A A
W środę kil4 lipca polska Wikipedia została wyłączona na 24 godziny. Fot. Pixabay
W środę kil4 lipca polska Wikipedia została wyłączona na 24 godziny. Fot. Pixabay

W środę kilka minut po godz. 15.00 polska Wikipedia została wyłączona na 24 godziny. To protest przeciw nowej unijnej dyrektywie o ochronie praw autorskich na jednolitym rynku cyfrowym. 

Społeczność polskojęzycznej Wikipedii zdecydowała się na zaciemnienie całości współtworzonej przez wolontariuszy wirtualnej encyklopedii na 24 godziny. W tym czasie będzie ona niedostępna zarówno dla czytelników, jak i edytorów.

Polecamy: #StopACTA2. W całej Polsce protesty przeciwko cenzurze internetu

We wtorek do głosowania przez polskich europosłów przeciwko projektowi dyrektywy wezwał na Twitterze wiceminister kultury i dziedzictwa narodowego Paweł Lewandowski. „Wersja dyrektywy DSM (dyrektywy dot. prawa autorskiego) przygotowana przez komisję JURI (komisję prawną) w PE ogranicza wolność dyskursu w mediach i jest niezgodna ze stanowiskiem polskiego rządu uwzględnionym w projekcie Rady. Rekomenduję wszystkim polskim europosłom odrzucenie tej wersji dokumentu” – napisał wiceminister. 

„Europarlamentarzyści w głosowaniu 5 lipca mają zdecydować, czy zaproponowany tekst dyrektywy procedować na posiedzeniu plenarnym, czy pozostawić do decyzji komisji JURI” – podkreśliło w specjalnym oświadczeniu stowarzyszenie Wikimedia Polska. 

Po wejściu na polską wersję Wikipedii widoczny jest komunikat, w którym czytamy m.in., że aktualna treść dyrektywy dyskutowanej w Parlamencie Europejskim nie aktualizuje prawa autorskiego w Europie i nie promuje uczestnictwa w społeczeństwie obywatelskim, a zagraża wolności online i tworzy przeszkody w dostępie do sieci. Autorzy komunikatu, podpisani jako „współtwórcy Wikipedii”, twierdzą również, że dyrektywa wprowadza nowe ograniczenia, filtry i restrykcje. Poniżej tekstu znajduje się również link do tekstu z gotowym apelem do członków Parlamentu Europejskiego, który może wysłać każdy internauta. 

Zdaniem wikipedystów proponowane zmiany w dyrektywie prawnoautorskiej stanowią zagrożenie dla otwartości internetu i możliwości swobodnego dzielenia się wiedzą w internecie. 

image
Zdaniem wikipedystów proponowane zmiany w dyrektywie stanowią zagrożenie dla otwartości internetu. Fot. Pixabay

Komisja prawna (JURI) Parlamentu Europejskiego 20 czerwca przyjęła stanowisko w sprawie tej reformy, zaproponowanej przez Komisję Europejską. Nowa dyrektywa ma zmienić zasady publikowania i monitorowania treści w internecie. Cel to m.in. walka z piractwem. 

Kontrowersje wywołują zwłaszcza dwa artykuły tej dyrektywy: art. 11, który dotyczy praw wydawców publikacji prasowych, oraz art. 13, który mówi o odpowiedzialności platform internetowych za objętą prawami autorskimi treść. 

„Protest wikipedystów dotyczy artykułów 11 i 13, które zdaniem twórców Wikipedii znacznie utrudnią działanie sieciowej encyklopedii. Wikimedia Foundation, organizacja non-profit stojąca za Wikipedią, w poście autorstwa Eileen B. Hershenov przestrzega, że wprowadzenie dyrektywy w jej aktualnym kształcie znacznie zawęzi ilość swobodnie dostępnych w Internecie treści, a spodziewane koszty wprowadzenia mechanizmów filtrowania treści spowodują zamknięcie mniejszych dostawców treści, których nie będzie stać na zaimplementowanie wymuszonych przez dyrektywę mechanizmów” - przekonują działacze Wikimedia Polska. 

W pierwszym wywołującym emocje artykule chodzi o wprowadzenie nowego prawa dla wydawców prasowych, którzy mieliby zostać prawnie uznani za podmioty prawa autorskiego. Ma im to zapewnić lepszą pozycję w negocjacjach w sprawie korzystania z ich treści, m.in. przedruku lub dystrybucji publikacji przez serwisy internetowe. 

Każdy, kto chciałby opublikować nawet fragment artykułu dziennikarskiego online, nawet w formie linku - gdzie wyświetlałby się nagłówek tekstu i miniatura zdjęcia ilustrującego materiał - musiałby najpierw wykupić od wydawcy licencję na jego publikację. Prawa autorskie do materiału obowiązywałyby – według początkowego projektu KE – przez 20 lat.

image
Wikipedia jest popularnym narzędziem zdobywania podstawowych informacji online. Fot. Pixabay
Wprowadzając ten zapis, Komisja chciała wzmocnić tradycyjne media zatrudniające dziennikarzy. Dziś bowiem wiele z ich artykułów jest linkowanych na różnych platformach, ale nie przekłada się to na zyski ich wydawców, gdyż duża część odbiorców poprzestaje na lekturze leadów czy fragmentów artykułów i nie korzysta z linków odsyłających do źródłowej strony. 

Dlatego Komisja chce dać wydawcom możliwość ściągania dodatkowych opłat za publikowanie ich materiałów np. w mediach społecznościowych, takich jak Facebook, Twitter czy Pinterest, oraz przez wyszukiwarki lub tzw. agregatory wiadomości, czyli witryny lub aplikacje zbierające i udostępniające nagłówki artykułów (m.in. Google News). 

Zwolennicy takiego rozwiązania uważają, że przepisy pomogą walczyć z piractwem w sieci. Z kolei przeciwnicy alarmują, iż okroją one możliwości linkowania (linki nie będą mogły zawierać zdjęć, tytułu, a nawet pojedynczych wyrazów identyfikujących tekst, do którego odsyłają), ograniczą wolność wypowiedzi i dostęp do wiarygodnych wiadomości, umożliwiając jednocześnie swobodne rozprzestrzenianie się tzw. fake newsów. 

Z kolei art. 13 dyrektywy dotyczy zobowiązania platform internetowych (takich jak Daily Motion, YouTube, Facebook), za pośrednictwem których użytkownicy dzielą się plikami, do filtrowania zamieszczanych treści. Celem artykułu ma być zapobieganie pojawianiu się w serwisach materiałów pirackich czy o nieznanym pochodzeniu.

image
Społeczności wikipedystów protestuje przeciw nowej dyrektywie unijnej o ochronie praw autorskich. Fot. Pixabay
Dzisiaj serwisy internetowe nie mają obowiązku automatycznego kontrolowania treści zamieszczanych przez ich użytkowników, muszą natomiast bezzwłocznie usunąć lub zablokować materiał, jeśli podejrzewają, że jest on nielegalnego pochodzenia. KE zaproponowała zaostrzenie tych regulacji, by odgórnie zobligować administratorów serwisów do monitorowania aktywności klientów. 

Ma to chronić artystów, których utwory są powielane bez ich zgody, np. na YouTubie. Nie wszyscy widzą jednak tę sprawę w ten sam sposób. Zdaniem mniejszych wydawców stracą na tym głównie niezależni artyści, za którymi nie stoją np. wielkie wytwórnie płytowe, które będą bronić ich interesów. 

Art. 13 od samego początku wywołuje dyskusję także z innych powodów. A mianowicie wymaga on od serwisów internetowych zainstalowania specjalnego oprogramowania filtrującego treści zamieszczane przez użytkowników, co pozwoli śledzić ich aktywność w sieci w ogóle.

 

Źródło: PAP

KW 

© Artykuł jest chroniony prawem autorskim. Wykorzystanie tylko pod warunkiem podania linkującego źródła.   

Opublikowano: 04.07.2018 18:43. Ostatnia aktualizacja: 04.07.2018 18:44.
Autor: Salon24 news
Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

Ostatnie notki

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dziękujemy za zgłoszenie. Przy okazji odkryliśmy podszywanie się pod innych użytkowników s24.
  • To dane dla sprzedaży ogółem: a sprzedaż ogółem to suma sprzedaży egzemplarzowej wydań...
  • Sprawdziliśmy, kiedy pojawiło się więcej danych. Samolot wyglądał inaczej, był żółty -...

Tematy w dziale Technologie