Doczekaliśmy się! Po wielu latach walki z okrutnymi „kaczystami” wywalczyliśmy in vitro. Na podstawie ustawy z końca 2023 roku w budżecie państwa zagwarantowano co najmniej 500 mln zł rocznie na finansowanie programu in vitro.
Dla wielu ten program jest zagadnieniem, które nie wprowadza w konsternację na temat jego etycznej strony i w porządku, ci ludzie mają takie prawo. Dla nich jest to po prostu pomoc osobom bezpłodnym, bez żadnych konsekwencji, a przy okazji w jakimś stopniu odpowiedź na kryzys demograficzny, trudno.
Jak podało Ministerstwo Zdrowia, 23.01.2026 na świat przyszło dziesięciotysięczne dziecko urodzone dzięki programowi in vitro. „10 tysięcy powodów do radości, 10 tysięcy urodzonych dzieci dzięki in vitro”.
Tylko że nawet jeśli ktoś uzna to za sukces, to pozostaje pytanie: sukces czego i kosztem czego? Bo troska o rodziców niepłodnych, niezależnie od oceny moralnej samej metody, idzie dzisiaj pod rękę z zaniedbywaniem tych, którzy dzieci mogliby mieć „naturalnie”. I tu zaczyna się prawdziwe kuriozum zarządzania budżetem. Koalicja Obywatelska potrafi chwalić się „polityką prorodzinną” i “polityką prokobiecą”, a jednocześnie toleruje degrengoladę podstawowej opieki okołoporodowej.
Najbardziej absurdalne jest finansowanie programu in vitro i równoczesne znikanie porodówek z mapy Polski. Z danych i doniesień wynika, że od 2024 r. do końca lipca 2025 r. zamknięto co najmniej 19 oddziałów położniczo-ginekologicznych.
Konsekwencje dla kobiet? Dłuższy dojazd, często po kilkadziesiąt kilometrów, mniej miejsc, większy stres. Odpowiedź rządu na te „niezasadne i wydumane” problemy? Niech rodzą na SOR-ach. Aż przypomina mi się słynne „Qu'ils mangent de la brioche!” Marii Antoniny. Wersja krajowa Donalda Tuska to rodzenie w nieprzystosowanych do tego szpitalnych oddziałach ratunkowych, w towarzystwie ludzi z wypadków, często wijących się z bólu, którzy w żadnym stopniu nie uspokajają ciężarnych.
Panie Premierze, kiedy kurz po wszystkich wiwatach opadnie, niech zada sobie Pan pytanie: jak kobiety mają czuć się bezpiecznie i myśleć o powiększaniu rodziny, skoro rząd ma je gdzieś, ten sam rząd, który wycierał sobie gębę prawami kobiet? Obiecywaliście zatroszczyć się o kobiety, bo „PiS nienawidzi kobiet”, a w tak bezczelnie widoczny sposób uderzacie w to, co jest ich podstawowym prawem: dostępność opieki, realne wsparcie w ciąży, poród w godnych warunkach i pewność, że w najważniejszym momencie życia nie zostanie się z tym samemu.
Parafrazując Pański ostatni wpis: "Czas wstać z kolan panowie Nawrocki i Kaczyński. Ludzie patrzą". Panie Premierze Tusk, pora wstać z kolan i zatroszczyć się o kobiety w ciąży. Ludzie patrzą i nie zapomną.
Jestem twórcą, który wierzy w wartość tradycyjnych zasad, takich jak szacunek dla rodziny, wolność jednostki i odpowiedzialność za własne decyzje. W swoich tekstach często poruszam kwestie związane z zachowaniem zdrowego porządku społecznego i obroną suwerenności, zarówno indywidualnej, jak i narodowej. Zajmuję się analizą współczesnych zjawisk politycznych i społecznych, starając się przedstawić je z perspektywy konserwatywnej, odnosząc się do wątków historycznych i kulturowych. Moje pisanie ma na celu skłonienie czytelników do refleksji nad przyszłością społeczeństwa, w którym wartości takie jak wolność, odpowiedzialność i tradycja są wciąż istotne.
Nowości od blogera
Inne tematy w dziale Polityka