1-2-3 1-2-3
49
BLOG

Dwa płuca chrześcijaństwa…

1-2-3 1-2-3 Polityka Obserwuj notkę 3
Jakże istotne dwa wiosenne miesiące dla chrześcijan, maj i czerwiec. W kolejnych następujących po sobie świętach łączonych kultem maryjnym, szczególnie pięknym w Polsce, i zamkniętych procesją Bożego Ciała zawiera się cała kwintesencja naszego europejskiego rozumienia duchowości i humanizmu.

Jednocześnie jednak trzeba sobie uświadomić całą skalę nadużycia przez wieki tej tak człowiekowi potrzebnej atmosfery dobra i moralnego porządku niesionego przesłaniem i kanonem wiary. Właściwie każdej  wiary, dopóki ludzką przewrotną manipulacją nie stanie się ona ideologią. Wtedy zostaje pogwałcona, albo wręcz zabita odwieczna tęsknota człowieka za sprawiedliwością, za opoką, która pozwala mu z ciągle nową nadzieją pokonywać wszelkie przeciwności życia. Toczone w krwawej historii Europy wojny religijne, przede wszystkim ta wyniszczająca aż 30. letnia z protestantyzmem, mogły być jeszcze jakoś rozpatrywane jako bezwzględne starcie poglądów na receptę i mechanizm wiodący ku szczęściu człowieka, a nawet całych wspólnot. Najczęściej jednak humanistyczna religijna retoryka była wprzęgana w systemy zdobywania władzy i fizycznej eliminacji przeciwników. Namaszczeni przez biskupów w imię Boga królowie i cesarze nie cofali się jakże często przed żadną zbrodnią dla zaspokojenia swych ambicji, ignorując swą przywódczą powinność wybrańca elit ponoszącego odpowiedzialność za swój naród, zobowiązani przecież przede wszystkim moralnie sensem tego namaszczenia. Wyjątkiem nie jest tu nawet bolszewicka, ateistyczna Rosja, która po niemalże 100. latach powróciła z ideologicznych kalkulacji do prawosławia.
Wiek XX przyniósł dwie najokrutniejsze w dziejach wojny światowe. Żołnierze po obu stronach frontu I WŚ potrafili jeszcze przełamać się opłatkiem w Wigilię Bożego Narodzenia. Zaraz potem Prusacy, czyli Niemcy użyli najpodlejszej i niehonorowej broni, trujących chlorem gazów bojowych. To już wtedy prawosławni Ukraińcy sięgnęli pierwszy raz po widły i siekiery by „rezać”  Lachów, czyli polskich posiadaczy ziemskich w tamtym czasie na Podolu, Wołyniu czy Polesiu. Zaledwie 20 lat po Traktacie Wersalskim rozpętało się kolejne piekło i hitlerowskie Niemcy w mundurach z klamrami na pasach z wygrawerowanym „Got mit uns” – „Bóg z nami”, znów gazowały ludzi, tym razem cyklonem B, lub samochodowymi spalinami. Prędko znaleźli jakże chętnych pomocników. Waffen-SS, będąca częścią Wehrmachtu, sięgnęła po rezerwy prawosławnych Ukraińców, którzy pod kierunkiem austriackiego arystokraty, gubernatora Krakowa i Lwowa Ottona von Wachtera, oficera SS, utworzyli  ochotniczo i z zapałem w ramach 14 Dywizji Grenadierów, SS-Galizien. Czyżby to doświadczenie z I WŚ, z zaobserwowanego azjatyckiego  okrucieństwa Kozaków i Hajdamaków w ogóle, jeszcze za czasów Habsburgów, a wobec Polaków w szczególności podsunęło sprytnemu Austriakowi, diaboliczny pomysł ponownego wykorzystania ich biegłości w rzemiośle zabijania wzmocnionej na dodatek już teraz ideologią patologicznego (zoologicznego) nacjonalizmu Dmytro Doncewa? W końcu Kozacy  jako bezwzględni najemnicy byli wykorzystywani przecież we wszystkich europejskich armiach przez stulecia, siejąc powszechny postrach. Tak sformowano także, w dużej części, najokrutniejsze jednostki wartownicze wszystkich niemieckich obozów zagłady IIWŚ – SS-Totenkopf i pacyfikacyjne jak ukraiński Batalion Nachtigall. Przyszło to niemieckim nazistom o tyle łatwiej, że Ukraińcy byli przecież już bardzo dobrze zorganizowani w Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów OUN z jej zbrojnym ramieniem Ukraińską Powstańczą  Armią UPA. UPA była już także podzielona na dwie frakcje, UPA-B i UPA-M . Ściśle nacjonalistyczną UPA-B z przywództwem Stepana Bandery i z celem utworzenia samodzielnego państwa, etnicznie „czystego jak szklanka wody” według ideologii nacjonalizmu integralnego Dmytra Doncewa, wszelkimi dostępnymi środkami zdefiniowanymi w „dekalogu nacjonalisty”. Druga UPA-M pod przywództwem Andrija Melnyka zakładała ścisłą kolaborację z nazistowskimi Niemcami dla osiągnięcia celu zasadniczego. W rezultacie stworzono w praktyce faszystowskimi metodami podwaliny nazistowskiego państwa. Hitlerowskie Niemcy doskonale znały siłę swej własnej ideologii, a III Rzesza nie miała najmniejszego politycznego  zamiaru z nikim się dzielić. W rezultacie Stepan Bandera został internowany w obozie Sachsenhausen, gdzie istotnie ograniczono mu zakres oddziaływania, przede wszystkim politycznego. Nie zmieniło to jednak w żadnym stopniu tragicznego losu Polaków na Kresach, bo czystka etniczna, która przybrała ostatecznie formę genocidium atrox (genocydu ze szczególnym okrucieństwem), dokonała się z całym swym okrutnym i tragicznym dramatem, tym razem na ludności chłopskiej, w 70. procentach na kobietach i dzieciach. Leżała bowiem w żywotnym interesie zarówno nazistowskich Ukraińców, jak też nazistowskich Niemiec i ostatecznie bolszewickich Sowietów widzących już wyraźną perspektywę zaboru wschodnich ziem pokonanej II Rzeczypospolitej Polskiej. Ostatnio ziemia w Puźnikach ukazała jednak pierwszy zaledwie fragment tej wstrząsającej prawdy, której szczegółów nie zdecydował się ujawnić opinii publicznej nawet polski minister. Drugie płuco chrześcijaństwa, ukraińska cerkiew grekokatolicka, włączyła się całym swoim autorytetem w tę bezprecedensową zbrodnię, nawet w jej sprawną organizację, dając wsparcie moralne wiernym, błogosławiąc narzędzia zbrodni na niedzielnych mszach i pośrednicząc aktywnie i skutecznie w przekazywaniu informacji za pomocą tzw. „wici”.
W jaki zatem miejscu znaleźliśmy się my Europejczycy, a szczególnie my Polacy w trzecim już tysiącleciu wobec współczesnej wojny Rosyjsko-Ukraińskiej? Zanim święty Jan Paweł II otworzył symbolicznie wrota trzeciego tysiąclecia, żył jakże humanistycznym przekonaniem o słuszności orędzia biskupów polskich do biskupów niemieckich, przesłania II Soboru Watykańskiego, ekumenicznego pojednania wszystkich religii w Izraelu, i w końcu połączenia w jedno obu płuc właśnie, chrześcijan wschodnich i zachodnich, przede wszystkim ukraińskiego prawosławia. We wszystkie te kwestie angażował się całym swym niekwestionowalnym światowym autorytetem. 
Wiek XXI właściwie w każdej z tych spraw przyniósł ogromne rozczarowanie, w niektórych o wymiarze koncepcyjnej klęski. O geście kompletnie nieudanego pojednania z Cyrylem, patriarchą Moskwy nie ma nawet co wspominać. Niemcy, i co ciekawe ich akolici jeszcze z hitlerowskiej koalicji, są dziś awangardą ideologii niszczących kompletnie wspólnotę i rodzinę w chrześcijańskim, żydowskim i muzułmańskim sensie. Do tego celu wykorzystuje się nawet przewrotnie i intensywnie zapoczątkowaną II Soborem liberalizację z zaskakującym rezultatem opustoszałych kościołów. W konfliktach międzynarodowych coraz powszechniejszymi są całkowicie bezkarne wojenne zbrodnie. W końcu, te tak nam leżące na sercu, dwa słowiańskie płuca także nie dają się połączyć w żaden sposób. Może jednak nie wolno ignorować historycznych doświadczeń, może w historii narodów jest jednak jakiś nieunikniony imperatyw prawa naturalnego, którego nie da się przełamać? Zbrodnie i terroryzm ukraiński w II Rzeczypospolitej, jakoś nie przeszkodziły by politycznie działać wbrew, na przekór faktom. Ten pomysł na prometeizm, na ideę trójmorza z Ukraińcami jest i dziś wmawiany Polakom na siłę, zaprzeczając także współczesnemu doświadczeniu. Raz już doprowadziło to do okrutnych śmierci na Wołyniu, w Małopolsce Wschodniej a nawet w kieleckim. Nasza wielka 6. milionowa Ofiara IIWŚ powiększyła się tym samym o dodatkowe 200 tys., a licząc społeczność żydowską, także przecież obywateli II RP, nawet o pół miliona. Rzeczywiście wszyscy byliśmy obywatelami Najjaśniejszej, ale tylko jedna z tych narodowości zdecydowała się wymordować we wspólnym domu pozostałe.
Trzeba sobie jednak powiedzieć wprost, że rzeczywistość polityczna dla nas Polaków jest na dziś taka, że nikt w Europie, może nawet na świecie nie będzie liczył naszej Ofiary, i szczerze nam współczuł. Tak jak Ormianom ich dwóch milionów wymordowanych przez Turków, też w poprzednim stuleciu. W świecie proces genocydu jest na powrót zauważalny i to już nie tak daleko, bo na bliskim wschodzie. Europą rządzą elity z Niemiec, Danii, Holandii, Belgii, których dziadkowie, a nawet ojcowie, dopiero 80 lat temu zdjęli mundury Wehrmachtu, SS i odpięli odznaki NSDAP, a żelazne krzyże przenieśli troskliwie na strychy. Oni tylko okazjonalnie i coraz bardziej pro forma, zdają się publicznie mówić, że tamta sytuacja nie może się więcej powtórzyć. Tymczasem ona się zaczyna już powtarzać i to na naszych oczach. Sprowadzenie szczątków właśnie Andrija Melnyka – oficera, dowódcy UPA -  na Ukrainę do planowanego Panteonu Bohaterów i pochowanie go z wszelkimi honorami to właśnie początek tego powrotu. Od co najmniej 15. lat powrót na Ukrainie do nazistowskiej symboliki jest kompletnie ignorowany przez społeczność międzynarodową. Nawet publiczne marsze, choć coraz częściej z ostentacyjnym udziałem władz, w historycznym umundurowaniu, jednoznacznymi gestami i charakterystyczną pieśnią i hasłem na ustach nie robią medialnie najmniejszego wrażenia. To jest właśnie niezwykle groźne, bo okazuje się, że w tzw. ustabilizowanych demokracjach stare demony wcale nie śpią. Pikanterii dodaje fakt, że współczesny Andrij Melnyk – dyplomata - był już ambasadorem Ukrainy w Austrii, by od 2025 roku objąć placówkę w Stanach Zjednoczonych. Zaskakująca zbieżność nazwisk i okoliczności zatem? Unia Europejska pod germańskim przewodnictwem ignorując ukraiński, ewidentny już, neonazizm, staje się ponownie niebezpieczna dla Słowian, a szczególnie dla nas Polaków nigdy nie splamionych taką kolaboracją. Zjawisko ignoruje także ostentacyjnie Mark Rutte, szef NATO pochodzący z holenderskiej Hagi. Ukraińcy wmawiają nam, że to nie jest przeciwko Polsce, a tylko dla wzmocnienia ich własnego militarnego morale. Tego rodzaju „militarne” morale przerabialiśmy już 80 lat temu, a Niemcy i Austriacy od dziesięcioleci zacierają cierpliwie pozostałe ślady. W Norymberdze była Arena Kongresowa NSDAP to dziś „Serenadenhof – Dziedziniec serenad”, austriacko-niemieckie obozy zagłady porasta trawa, hodowle pieczarek, a przy byłych barakowych uliczkach stoją domy z basenami. Wykorzystano nawet obozowy dom publiczny, a bramę obozową zamieniono na najbardziej okazałą rezydencję. Niemcy jadą na forum gospodarcze do Petersburga i jednocześnie umawiają się z Ukrainą na przyszłą odbudowę. W takim razie należy zapytać o zasadność ukraińskiej narracji o wzięciu na siebie obrony całej Europy przed Rosją. W tym planie możemy się my Polacy zupełnie nie mieścić, a wręcz zasadniczo przeszkadzać. 
W latach 30. ubiegłego wieku kiedy Adolf Hitler niepostrzeżenie doszedł do władzy, był jedynie kabaretowym punktem programu Charliego Chaplina. Kiedy wywołał światową hekatombę, i to wspólnie z Sowietami, było już za późno na wszelkie reakcje czy choćby refleksję. Sprawa oficjalnego powrotu Ukrainy do neonazistowskiej retoryki, symboli i resentymentów winna być dla Polski i Europy ostrzeżeniem kluczowym i zasadniczym. Ukraina zobowiązana jest przecież sama zwalczać takie tendencje wszelkimi siłami we własnym interesie i z tak ogromną i intensywną pomocą Europy i świata, by jak najprędzej i skutecznie wytrącić Rosji jej zasadniczy argument i pretekst do napaści. Już piąty rok nic się jednak takiego nie dzieje, a ze strony Ukrainy ta kwestia jak widać eskaluje zdecydowanie. Sprowadzenie sytuacji wykorzystania tradycji UPA do uhonorowania bitnej jednostki wojskowej, wyłącznie do bilateralnego historycznego konfliktu ukraińsko-polskiego, do czego konsekwentnie zmierza Ukraina, grozi zmarginalizowaniem i zbanalizowaniem całej tej drastycznej sytuacji. Nie powinniśmy zatem absolutnie do tego dopuścić. Właśnie my Polacy mamy podstawowy obowiązek wobec własnego narodu, aby mówić o tym światu głośno i wszędzie oraz także wszelkie moralne prawo wobec rozmiarów naszej Ofiary.
Z naszym wołyńskim cierpieniem, radźmy sobie raczej z wewnętrzną godnością i nie narażając go na cynizm pogrobowców Hitlera ze wschodu i zachodu,  którym jak dotąd, i to od lat, nie przeszkadzają przecież nasze niepogrzebane kości leżące po polach. W naszej polskiej chrześcijańskiej cywilizacji bowiem „śmierci należy się szacunek i trzeba mieć respekt dla wielkiej tajemnicy”.

Szczepan Polak


 


1-2-3
O mnie 1-2-3

Poszukuje swiata realnego

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka