43 obserwujących
223 notki
299k odsłon
3139 odsłon

Apel do Konfederatów - po raz kolejny

Wykop Skomentuj311

Wysłałem koledze z dawnych ław poselskich link z wywiadem B. Węglarczyka z Krzysztofem Bosakiem. Wywiad, w którym kandydat Konfederacji prezentuje w pełni swoje walory merytoryczne, intelektualne i moralne.  

https://www.youtube.com/watch?v=JNUYIa_1Tw0

Kolega odpisał: „...dzięki Olku. Będę za tego chłopaka trzymał kciuki. Bo ja się boję, że mu krzywdę zrobią te mocne osobowości w jego własnej formacji. Dużo zależy od tego jaki będzie miał wpływ (...) Bo tam się gotuje pewnie wewnątrz.”

Potwierdziłem te obawy i dodałem, że „Konfederacja już wyrządziła krzywdę Krzyśkowi, wciągając go w jakieś gry i kombinacje dotyczące stanowiska wobec wyboru: Duda lub Trzaskowski, zamiast jednoznacznego i biblijnego: tak-tak, nie-nie. Czyli sprowadzili go do poziomu naszej całej polityki partyjnej od 30 lat: jakieś tajne układy, niedopowiedzenia, wręcz nieszczerość wobec suwerena, który głosując na niego (Bosaka), ma prawo wiedzieć, jak wybraniec się zachowa w tak ważnym momencie. A wybraniec mówi: wiem, ale nie powiem, bo od szczerości i zasad ważniejsze są strategie, kombinacje, krótko mówiąc kłamstwo. Ukrywanie prawdy jest przecież kłamstwem. A pozostawienie swoim wyborcom możliwości głosowania na kogoś, kto bez zahamowań propaguje i wprowadza w życie wychowanie dzieci do dewiacji i sprzecznych z naturą zachowań jest skandalem. Duda, co prawda, nie wycofał Polski z Traktatu Stambulskiego, nakazującego promowanie postaw społecznych, zacierających różnice między kobietą i mężczyzną - i to też jest skandal, ale jakże innego ciężaru! Nie dotrzymał też paru innych obietnic – też fakt. Ale znajmy proporcje!” Tyle z tej krótkiej mailowej wymiany poglądów z kolegą, z którym łączyła mnie zawsze podobna ocena naszej sceny politycznej. Teraz spróbuję ją nieco rozwinąć.

„Są w Ojczyźnie rachunki krzywd, obca dłoń ich też nie przekreśli...” - znamy ten wiersz poety z 1939 roku i jego apel, by w obliczu totalnego narodowego zagrożenia osobiste urazy i doznane zło puścić w niepamięć. Parę lat później w trakcie Powstania Warszawskiego nadzieja polskiej poezji dramat tragicznych wyborów zawarła w przejmującym wyznaniu: „czekamy ciebie, czerwona zarazo, byś nas wybawiła od czarnej śmierci”. Wówczas były to decyzje na miarę antycznego dramatu: każda prowadziła nieuchronnie do tragedii. Prawie 40 lat temu (1981) tysiące z nas zostało w stanie wojennym postawionych w podobnej sytuacji: podpisać haniebną deklarację lojalności czy też wybrać trudny los obywateli, w najlepszym razie drugiej, trzeciej, a często tej ostatniej kategorii, dla której miejsca w ojczyźnie już nie było.

Odwołuję się do historii i poezji po to, by nasze teraźniejsze rozterki sprowadzić do właściwych proporcji. Dziś tak krańcowych sytuacji nie mamy, choć przecież wiemy, a przynajmniej przeczuwamy, że nasze wybory mogą prowadzić do poważnych nieszczęść. Jak w „Pieśni szczurołapa”, katastroficznej wizji Wł. Sebyły. Mogą, ale nie muszą – wszystko zależy od naszych decyzji. Podejmowanych, owszem, w czasie wojny, ale nie tej, która niesie śmierć i cierpienie wielu milionom ludzi, tylko tej obyczajowej, próbującej nam obrócić w zgliszcza cywilizację łacińską.

Rozumiem „rachunki krzywd”, sam je w sobie niosę i próbuję - i nie ustanę w tych próbach - dojść do prawdy i sprawiedliwości. I dochodzę, jeszcze tylko kilka wyzwań przede mną. Ale mimo zła, które mnie dotknęło ze strony niektórych aktywistów partii, określającej się na wyrost prawicową, głosowałem na nią do roku 2015, bo w tamtych czasach była jedyną dla Polski nadzieją. Pojawiła się jednak Konfederacja i możliwość odejścia od kompromitujących zobowiązań magdalenkowych.

W ostatnich trzech wyborach głosowałem na Konfederację, dziesięć dni temu na Krzysztofa Bosaka. Pamiętam go z Sejmu, z tamtej naszej wspólnej kadencji i cenię. Był wartościowym i bardzo pracowitym posłem. Lata poza Sejmem przepracował również solidnie – obserwowałem go w czasie kampanii z uznaniem i satysfakcją.

Widzę też słabe strony Konfederacji, dostrzegam pułapkę libertarianizmu i tak typową dla młodych pyszałkowatość niektórych jej przedstawicieli. Z tym będzie sobie musiał Krzysztof poradzić, bo bez wątpienia stał się liderem patriotycznych nurtów swego pokolenia.

Tym bardziej niepokoi mnie to, co się stało po pierwszej turze wyborów i po niewątpliwym sukcesie kandydata Konfederacji. Niepokoi polityczny unik, tak typowy w polskiej polityce, pełnej lęków i kompromitujących kompromisów.

Podkreślam: ucieczka przed ujawnieniem prawdy jest kłamstwem. Z Konfederacją wielu z nas, a myślę, że większość, łączy nadzieję na zerwanie właśnie z polityką uników, półprawd, eufemizmów, słowem z wszystkim, co płynie z lęku o swoje partyjne notowania, sondaże i wyborcze szanse. W tym strachu nie ma już miejsca dla Polski. „To ich lęk i strach tak wzion” - chłostał Wyspiański. Po których – przestrzegał - pozostaje już tylko chocholi taniec. Czy nie mamy czasem wrażenia, że ten chocholi taniec trwa od 30 lat?

Jest jeszcze szansa, by z tej niezręcznej sytuacji wyjść z twarzą. Co prawda, Krzysztof Bosak potwierdził, że weźmie udział w wyborach i zagłosuje na mniejsze zło i jestem przekonany, że tym „mniejszym złem” jest dla niego Prezydent Duda, to jednak dalej jest to unik – może trochę taki półunik (uniczek?). A to nie jest zbyt poważne.

Tym bardziej, że od niektórych Konfederatów i wyborców Konfederacji płyną głosy, że zagłosują na tego drugiego pana. I trudno w takiej sytuacji nie zauważyć, jak kłamstwo (ukrywanie prawdy w tym przypadku) deprawuje i rodzi kolejne zło. Bo zawsze tak jest: kłamstwo prowadzi do zła.

Wykop Skomentuj311
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Polityka