Skąd się wziął kryzys? . Wszystkie dotychczasowe kryzysy zaczynały się od niesprawiedliwości społecznej i nieuczciwego podziału dóbr.ekonomiści pracujący na zlecenie i za pieniądze możnych tego świata tłumaczą miej oświeconemu ludowi - z resztą zgodnie z prawdą - że gospodarka jest systemem naczyń połączonych i każda złotówka wydana w jednym miejscu musi odpłynąć z innego .Tłumaczenia takie są stosowane ze szczególnym upodobaniem w przypadku żądań płacowych wysuwanych przez organizacje zrzeszające
pracowników i wtedy wytacza się argumenty, jakoby uszczupliło by to budżety oświaty , ochrony zdrowia czy jakiejś innej pomocy społecznej ,a spełnienie wygórowanych żądań związkowców w obecnej jakże trudnej sytuacji jest niemożliwe.Mogło by to oczywiście być prawdą ,gdyby nie zapominano o naczyniu które ma największy wpływ na gospodarkę i to od tego naczynia zależy być albo nie każdej gospodarki . Ta skrzętnie przemilczana przyczyna napędzająca kryzys , to kilku procentowa "elita" która systematycznie powiększa swój stan posiadania dusząc stopniowo gospodarkę.Od lat dziewięćdziesiątych systematycznie rosną dysproporcje w dochodach rożnych grup naszego
społeczeństwa i stale rośnie część narodu posiadająca siłę nabywczą, która w zasadzie ogranicza się do zakupu żywności i regulowania rosnących opłat czynszowych .W tym samym czasie rośnie w siłę grupa uprzywilejowanych ,dojących bez umiaru krowę zwaną Polską , w przekonaniu że należy im sie to za jakieś bliżej nieokreślone zasługi . Komornicy ,notariusze ,różnego rodzaju "gwiazdy" telewizyjne -najczęściej sześcio-ramienne ,politycy zakładający kilkuset hektarowe
latyfundia i ściągający jakieś bzdurne dopłaty do orzecha włoskiego , dziennikarze pokroju Żakowskiego Paradowskiej czy jakiegoś innego Lisa - biorący kilkusettysięczne honoraria za które są gotowi nawet najgorsze świństwo zapakować w słowa które zmienią sens i zamażą obraz .Jest to tak liczna gromada doskonale opłacanych darmozjadów że jest w stanie zachwiać nawet najmocniejszą gospodarką. .No bo jak może rozwijać się gospodarka w kraju gdzie zduszono popyt na dobra trwałego użytku .Jak może
rosnąc produkcja gdy 90% siły nabywczej ,trafia do 10% społeczeństwa.Dziesięć procent narodu nie rozkręci swoimi potrzebami ,polskiej gospodarki tym bardziej że są to najczęściej klienci salonów Paryża Rzymu i Londynu i pieniądze "ciężko " zarobione zostawiają raczej na Barbados niż w Jastarni. A gdyby w wyniku działań tej kliki ,zrobiło się w Europie mało bezpiecznie ? - Mają już plan awaryjny - Rostowski się wysypał - będą spieprzać z rodzinami do USA ,nam zostawiając ten pasztet.
552
BLOG


Komentarze
Pokaż komentarze (8)