
Obudziłeś się i w drodze do toalety - o wymiarach toi toi- zawadziłeś boleśnie kolanem o zdezelowaną pustą lodówkę, ledwo wciśniętą pomiędzy żeliwny zlew a otłuczoną polarowską pralkę .Ból w kolanie łagodziła świadomość zbliżającego się wyjazdu na tygodniowe wczasy "pod gruszą" połączone ze zbirem truskawek i czekający pod bramą zapakowany pod dach pasztetem i paprykarzem - prawie nowy - dziewiętnastoletni polonez .Jeszcze tylko zadzwonisz do szefa - z promocyjnego telefonu - który łaskawie poinformuje,że przez noc nic się nie zmieniło w firmie i możesz jechać na zasłużony urlop, który i tak będziesz musiał odpracować. No i w drogę majętny Polaku - spełniający większość europejskich kryteriów świadczących o twoim dobrobycie.Jak przyjemnie zbliżać się do Kulczyka.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)