389 obserwujących
1825 notek
4638k odsłon
  445   0

Raknroll. Zmiany dobre i złe.

Opis opisem, ale własne oko pewniejsze I to nie jest wcale zarzut. Gorzej, jeżeli podważa się wiarygodność, ( co zdarza się wcale często) wyników badań z obcych np. szpitalowi- laboratoriów. Co oznacza, że zlecone np. badania przez lekarza pierwszego kontaktu, z którymi chory przyjęty jest na dany oddział szpitalny – mają badania zlecane ponownie. Co dziwniejsze zdarza się tez tak, że przy zmianie oddziału w tym samym szpitalu delikwent ma robione powtórne badania, zgodnie z procedurami danego oddziału.


Tak np. było kilka lat temu w Stargardzie Gdańskim. Ale same badania to tzw. „pikuś”. Mój brat, ciężko chory na serce trafił na chirurgię z powodu kamicy woreczka żółciowego i zapalenia. Kierownik oddziału (nie mylić z niegdysiejszym ordynatorem) musiał limitować badania zlecane na innych oddziałach. Kiedy doszło do pogorszenia stanu serca, potrzebne było zrobienie echa serca, okazało się, ze limity na konsultacje i zlecenia zewnętrznie badania skończyły się. Lekarz prowadzący, który pamiętał jeszcze początki i zwyczaje konsultacyjne w szpitalach powiedział mi, że dzisiaj nie rządzi już potrzeba pacjenta, ale procedury szpitalne. I kasa na owe procedury. Rozmawialiśmy dość długo na ten temat. Oprócz własnych doświadczeń, opieki nad rodziną i znajomymi w czasie ich leczenia, także w szpitalach słuchałam wyjaśnień lekarza, którzy bardzo gorzko oceniał współczesny system uczenia nowych medyków pracy w szpitalu. Wszystko musi być podporządkowane procedurom. W przypadku mojego brata, który nie otrzymał możliwości badania echo na oddziale chirurgicznym, sytuacja proceduralna powinna wyglądać następująco. Albo trafia na OIOM (stan tego nie wymagał) albo wypisuje się na własne żądanie z chirurgii, pada na korytarzu po wypisie i zabierają go na kardiologie. Tam bez problemu będzie pełna diagnostyka schorowanego serca. Lekarz miał około 50, kilku lat i zaczął z sentymentem wspominać możliwość wezwania każdego konsultanta z wszystkich dziedzin medycyny na swój oddział. Szczególnie ważne to jest obecnie, gdy specjalizacje kierunkowo nastawiona na dane schorzenia lub organy, niestety powoduję często zamieszanie lekowe z konsekwencjami dla chorych. Leczy się na serce, dochodzi gdzieś stan zapalny wymagający intensywnego leczenia, nie mówiąc o schorzeniach onkologicznych i..klops. Pamiętam lekarzy sprzed lat. Tam kominki diagnostyczne odbywały się regularnie. Wzywano na konsultacje lekarzy od chorób przewlekłych pacjenta. Nie było hańbą dzwonić o wsparcie kolegów z większym doświadczeniem. A dzisiaj? Lekarz ma specjalizację i on decyduje o wszystkim. A przecież liczba specjalistycznych leków wrasta w tempie geometrycznym. Interakcje z innymi lekami często zajmują stronę m zapisaną drobnym maczkiem. I chociaż większość z nich to ochrona przed odpowiedzialnością producenta, to jednak sporo jest ostrzeżeń właściwych. Nie sposób je wszystkie znać przy tak wyspecjalizowanym podziale kompetencji medyków. Oczywiście nie każdy lekarz jest mało dociekliwy. Ale tak uczą nowoczesnej medycyny… Żeby nie pisać jedynie gorzko to należy wspomnieć, ż e nie brak lekarzy, którzy bezpłatnie pomagają w hospicjach, którzy nie uzależniają leczenia pacjenta od kasy. Którzy przyjmują także pacjentów bez skierowania, wiedząc, ze mogą być ostatnią dla nich deską ratunku. Wnikliwie wsłuchujących się w opis dolegliwości pacjenta itp. Niestety. Nie jest to na pewno większość.

Za to warunki pobytu w szpitalu zmieniły się niewiarygodnie. Może nie jest idealnie wszędzie, ale szpitale kliniczne to Wersal w porównaniu z dawnymi warunkami leczenia.

Pamiętam czasy, w których idąc, jako dziecko do łazienki pod ścianą widziałam na wózku ciała wywiezionych z sali zmarłych·, Bo obowiązywał 3 godzinny pobyt zwłok na oddziale. Nie było sali post mortem. Trudno wyobrazić sobie doznania innych chorych, którzy doczłapali się do łazienki, a tam znajdowali zwłoki niedawnego kolegi czy koleżanki z pokoju.

Dzisiaj łazienka jest standardem, jeśli nie na wyłączność pokoju to na dwa. Trudno znaleźć salę na 9 osób, jak kiedyś po wstrząsie mózgu leżałam na chirurgii w szpitalu Mikołaja Kopernika. Szczególnie w ostatnich latach zmiany następowały wyjątkowo szybko.

Obecnie rozbudowana i kompletnie zmieniona dawna Akademia Medyczna (obecnie Uniwersyteckie Centrum Kliniczne) - w porównaniu z przeszłością to bajka.


Lubię to! Skomentuj8 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości