Kiedy usłyszałam o pochówku Pary Prezydenckiej na Wawelu, zaczęłam się zastanawiać, skąd ten wybór. Był Sopot blisko córki, Warszawa blisko rodziców i brata.
Gdyby, jak niektórzy pewnie sądzą, Wawel miał być jakimś wynikiem kalkulacji politycznych, to przecież najoczywistszym miejscem byłaby katedra Świętego Jana lub Bazylika Opatrzności Bożej. W stolicy,w największym skupisku. A Kraków? Może nobilituje lekko lepiej, ale oddala także.I rodzinę i ewentualnie tych, dla których miejsce pochówku miałoby być podporą w kalkulacjach marketingu politycznego.
I wtedy nagle,zobaczyłam oczyma wyobraźni pewien obraz z przeszłości.
Portret Marszałka Piułsudskiego w mieszkaniu Pani Anny Walentynowicz. I Jej słowa” to w tym pokoju, Lech Kaczyński uczył mnie historii Polski i praw człowieka”. Historii Polski...
Zaraz potem, kolejne skojarzenie. Któryś z profesorów, z -tak chętnie zapraszanych do Pałacu Prezydenckiego –uczonych,powiedział o zmarłym Prezydencie tak: On,gdyby nie został prezydentem,na pewno zrobiły karierę naukową. Ale nie widzę go wcale w dziedzinie prawa. Ale w historii. Jego wiedza historyczna,dotycząca Polski, a szczególnie niektórych jej okresów, była imponująca”. Nikt tez nie miał wątpliwości, że zarówno dla Lecha Kaczyńskiego,jak i jego brata, niedościgłym wzorem był marszałek Piułsudski. Nic więc dziwnego, że jedyną postacią historyczną, jaką widziałam u jego wdzięcznej uczennicy z lat siedemdziesiątych, był właśnie,opisany przeze, mnie portret Marszałka.
Dzięki odkłamaniu wizerunku prezydenta, abstrahując od jego dokonań politycznych (in plus i in minus, bo nie był doskonały, chociaż był bardzo dobrym prezydentem),jedno możemy o Lechu Kaczyńskim powiedzieć bez wątpienia: on kochał Polskę i był patriotą. Był uczciwym Polakiem, który,wbrew łatwej poprawności politycznej, potrafił zdecydowanie walczyć o dobro Polski. O jej pozycję, o jej przeszłość i znaczenie w świecie. Podkreślają to wszyscy, którzy mieli z nim kontakt. Kanclerz Niemiec, premier Putin, Gordon Brown i wieli, wielu innych. Świadomie mówię o tych, dla których żyjący prezydent Kaczyński nie był łatwym partnerem. Ale którzy potrafią dzisiaj docenić intencje, jakie nim kierowały. I wyrażając mu za taką postawę szacunek.
Prezydent Saakaszwili powiedział” on był dobrym człowiekiem. Można spotkać dobrego polityka, mądrego,ale rzadko o kimś można także powiedzieć,ze był uczciwym człowiekiem.
Lech Kaczyński walczył o prawdę o Katyniu. O obalenie raz i na zawsze,kłamstwa katyńskiego. W Rosji i na całym świecie. Jadąc do Katynia 10 kwietnia 2010 roku jechał w tym samym, co zawsze celu:ujawnić prawdę, ujawnić wszystkie dokumenty. I wtedy ostatecznie pojednać dwa narody. Z tym pragnieniem zginął wraz z żoną i elitą polskiej inteligencji.
Ten tragiczny wypadek nagłośnił mord katyński, w niespotykanej dotąd skali. W ciągu ostatnich dni, cały świat usłyszał o zbrodni,dokonanej przez reżim Stalina, na polskich urzędnikach państwowych i oficerach. Tą wiedzę, zwielokrotnia fakt kolejnej tragedii, także polskiej,elity intelektualnej. Która oddała przodkom hołd najwyższy, złożony z własnego życia. Poruszył serce zwykłych Rosjan. A co najważniejsze, ich władzy.
I wtedy zrozumiałam, że rodzina Pary Prezydenckiej, nie bacząc na własne oczekiwania, swoją tragedię przekuwa w hołd dla Zmarłego. Wybierając pochówek obok serca tego, który patronował całemu życiu Prezydenta.
Lech Kaczyński na to zasłużył. Choćby już tylko za swoją prawość, patriotyzm i ten Katyń.
Właśnie. Ten Katyń.
P.S.
Demonstracje przeciwników pochówku na Wawelu, są zaprzeczeniem wizji zjednoczenia Polaków .Niszczą to, co Polska zyskała w oczach świata. Są najzwyklej niepotrzebne i szkodliwe dla wizerunku Polski. I kompletnie bezzasadne.


Komentarze
Pokaż komentarze (105)