Teraz odchodzimy powoli
Do krainy zacisznej i błogiej.
Może wnet i na mnie przyjdzie kolej
Zbierać nędzne manatki do drogi.
Miła sercu brzozowa gęstwino!
I ty, ziemio, wy, jałowe iły!
Wobec tłumu odchodzących w mgłę siną
Swego smutku ukryć nie mam siły.
Sergiusz Jesienin
Ostatnie dni to skrócony zapis normalnego życia. Skrócone procedury, skrócone wybory prezydenckie. Skrócone życiorysy tych, którzy wracają z ostatniej podróży z Moskwy. Czas pędzi jak szalony, chociaż ludzie jakby stoją w miejscu.
Trzydzieści wsporników pod trumny. Jutro znowu tyle. Kolejnych 34 przed nami. Liczba wymusza skróty. Nazwisko, miasto,stanowisko…czasem kilka słów o rodzinie. Krótkie wspomnienia przyjaciół współpracowników. Bo szybko trzeba o następnym. Żeby nikogo nie ukrzywdzić. Każde życie było taką samą wartością. Dla rodzin dla dzieci, rodziców braci i sióstr. Taki sam żal. A raczej jego bezmiar.
Tyle łez wylanych, a tyle do wylania zostało. Bo wrócili na chwilę w ciszy, aby odejść na zawsze. Ta przeklęta mgła. To przez nią nie widzę twarzy Justyny, która ukochała przestworza. Jerzego, który chciał zostać prezydentem. Tych pracowników BOR, uśmiechu Władysława. Nie widać czapek generałów, a było ich tylu.Przez nią, ta mgłę, rozpłynęły się sutanny duchownych..Skryli się w niej niestrudzeni badacze historii.Teraz historię sami tworzą, chociaż to jeszcze do nas nie dociera. Wraz z innymi, którzy odeszli. Tymi od sportu, od wojny, od błogosławieństw.
Gdyby nie mgła, byliby tam.Wśród sosen i brzóz katyńskiego lasu. Zwanym Smoleńską Golgotą. Poszliby skłonić głowy, przed swoimi przodkami, których miłość do Ojczyzny zaprowadziła prosto w ręce bezlitosnych oprawców.
Elita polskiej inteligencji wyszła im naprzeciw. Spotkali się pod Smoleńskiem.„Bo zdarza się, że Bóg, podobny do żniwiarza, ścina kwiaty wmieszane w jęczmień.”(Antoine de Saint Exupery)


Komentarze
Pokaż komentarze (12)