380 obserwujących
1794 notki
4564k odsłony
17262 odsłony

Konstruktor Boeinga pogrążył Komisję Millera i MAK

Wykop Skomentuj747

 

Zgodnie z przewidywaniami wielu komentatorów problematyki badań katastrofy smoleńskiej na wczorajszej Konferencji zorganizowanej na Uniwersytecie im. Kardynała St. Wyszyńskiego nie pojawili się eksperci Komisji Millera, szefowie BOR czy prawnicy z kancelarii premiera. Organizatorzy –doktoranci z USW dla zachowania formuły debaty zmuszeni byli do odczytywania ich oficjalnych stanowisk z dokumentów, oświadczeń i publicznych wypowiedzi na tematy poruszane podczas konferencji. Zabrakło także mocno promowanego w mediach eksperta broniącego raportu Millera i MAK prof. Pawła Artymowicza. Mimo, że zapowiadał, iż w przypadku pojawienia się choćby jednego eksperta –specjalisty od konstrukcji samolotów –„wsiada w samolot i leci.”. Taką okazja była obecność inż. dr Berczyńskiego, światowej klasy konstruktora samolotów, znakomitego specjalisty od konstrukcji skrzydeł samolotowych!*.Być może Artymowicz wiedział doskonale, że jego oczekiwania na poparcie własnych tez ze strony niewątpliwego autorytetu w dziedzinie konstrukcji –spełzły na panewce podobnie jak w przypadku ekspertyz dr Szuladzińskiego, który zamiast poparcia tez Millera i Artymowicza został ekspertem wspierającym grupę naukowców pracujących na rzecz ZP. A przede wszystkim pracujących na rzecz Rodzin ofiar i wszystkich Polaków dla których suwerenność jest równoznaczna z możliwością wyjaśnienia katastrofy. Co pięknie i mocno wyartykułował prof. Kazimierz Nowaczyk na wstępie swojej prezentacji?
Ponieważ kilka dni temu byłam na spotkaniu z Komisją Laska zorganizowaną w budynku GW mogłam porównać merytoryczną zawartość obu prezentacji. Różnica jest ogromna.      
      Zespół Laska skupił się na prezentacji własnych uprawnień eksperckich do formułowania niepodważalnych wniosków w sferach ważnych z punktu widzenia oceny przyczyn katastrofy. W warstwie merytorycznej powielał ustalenia z raportów: własnego PKWBL i MAK.
Eksperci oraz naukowcy prezentujący wyniki swoich badań podczas kolejnych paneli – swoją eksperckość prezentowali w praktyce: prezentując własne obliczenia, analizy i wyniki symulacji na bazie dostępnych im danych z raportów. I tego co w raportach pomięto:, czyli zapisu TAWS 38, którego wymowa podważa ustalenia komisji.(Odsyłam do szczegółów w linku z zapisami video poszczególnych wystąpień.)
Każdy z ekspertów wypowiadał się w dziedzinie w której się specjalizuje.(I tu nie mogę powrócić do spotkania z ekspertami pana Laska, podczas którego na temat opadu szczątków wypowiadał się… specjalista od meteorologii.)
Naukowcy analizowali poszczególne trajektorię lotu TU 154 M w ostatnich sekundach. Analizę poszczególnych symulacji przedstawił prof. Marek Czachor. Po analizie informacje zawartych w publikacjach Nowego Państwa- prof..Czachor potwierdził, że trajektoria przedstawiona przez pana Jaworskiego odpowiada danym, jakimi naukowcy na dzień dzisiejszy dysponują. Powiedział również rzecz niezwykle dla mnie ciekawą, której jako laik nie jestem w stanie sama przenalizować. A mianowicie, ze projekcja trajektorii prof., Artymowicza którą prezentował w mediach, skorygowana właściwie o dane z TAWS 38 i inne aspekty przedstawione w formie wniosków naukowców podczas poprzedniej i tej konferencji –byłaby zbliżona, jeśli nie tożsama z trajektorią pana Jaworskiego.!
Organizatorzy dołożyli wszelkich starań aby druga, nieobecna strona w debacie zaistniała wobec zgormadzonego w auli Schumana gremium. Nie zastąpi to jednak nigdy żywej dyskusji i wymiany argumentów wprost jaka miała szanse być przeprowadzona pomiędzy fachowcami.
Czego wystraszył się Lasek, szefowie Bor i prawnicy? Konfrontacji z inną niż serwowana przez nich wydarzeń i interpretacji? Ze mogłoby się okazać, ze podpieranie się własnymi uprawnieniami może być zdezawuowane w konfrontacji z wiedzą naukowców?
Prawników i ich mocodawców z kancelarii premiera oraz szefów BOR rozgrzeszam. Wobec druzgocących analiz przepisów prawnych przeprowadzonych w panelach dotyczących przygotowania delegaci i jej zabezpieczenia oraz zasad procedowania Komisji badania wypadków lotniczych jedni i drudzy nie znaleźliby żadnych argumentów na obronę skandalicznych zaniedbań w zakresie działania z ich dziedzin. A nikt nie lubi siedzieć publicznie pod pręgierzem bez możliwości znalezienia choćby maleńkiego argumentu na własną obronę.
19 zastrzeżeń prokuratury co do zaniedbań BOR wystarczy, żeby wyjaśnić iż szlify generalskie pan Janicki otrzymał za zaniechania a nie dokonania. (Tu uprzejmie pytanie do Komorowskiego, czy może jeszcze oglądać bez zażenowania swoje prezydenckie oblicze w lusterku podczas goleniu?)
 
Ta konferencja obaliła mit „sekty smoleńskiej” jak określa się ludzi związanych z ZP. Rzeczowość argumentów naukowców i ekspertów pozbawionych politycznych konotacji pozbawiła prawa akolitów oficjalnych wersji raportów to używania tego określenia bez narażenia się na śmieszność. Mam dla pana Laska jeszcze smutniejszą informację: przez ucieczkę od dyskusji na argumenty- sam się prosi od wczoraj o nadanie mu etykietki ”sekta Laska”. Sekta, która nie odpowiedziała na prośby doktorantów USW, która nadal nie dopowiada na wezwania naukowców o podjęcie rzetelnej debaty merytorycznej. Ze szkoda dla Polaków, ze szkodą dla Polski.
Ponieważ nie jestem ekspertem od awiacji i katastrof w przestworzach natomiast mocno zaangażowana jestem we wszelkie problemy prawne związane z katastrofą i badaniem jej przyczyn i skutków – muszę na zakończenie relacji wspomnieć o wniosku, jaki nasuwa się po analizie wystąpień prawników w panelu kończącym konferencję. Badając przepisy prawa regulujące sposoby badania katastrof samolotów można sformułować tezę, że ustna umowa pomiędzy Putinem a Tuskiem uznająca przez strony samolot za cywilny i zalecająca badanie wg załącznika 13 Konwencji Chicagowskiej była najgorszą z możliwości. Polska znalazła się w czarnej dziurze prawnej w świetle prawa międzynarodowego.
Badanie zlecono Komisji MAK, której raporty podlegają pod ICAO, ale nie w tym przypadku. Ani EASA ani ICAO nie ma prawa badać raportu sporządzonego wg przepisów prawa FSR. Od raportu MAK można się odwołać do MAK i Putina. Ten ostatni zresztą raportu nie podpisał, wiec pozostaje nam madame Anodina. Tusk z przyczyn jedynie sobie znanych –wprowadzał długo w błąd opinię publiczną mówiąc o tym, że Polska może się odwoływać do gremiów międzynarodowych.
Nie może. To jest jednoznaczne.
Postawienie Polski w sytuacji w której została ona zdana w sprawie badania okoliczności śmierci polskiej elity ( dowództwa Polskich Sił Zbrojnych, Prezydenta z małżonką i pozostałych najwyższych urzędników państwa) na jednostronną ocenę prawną państwa znanego w świecie z łamania zasad demokracji i forowania wyroków zgodnych z interesem przywódców a nie z prawem międzynarodowym –jest równoznaczna z działaniem na szkodę interesu państwa. I nie jest ważne czy Tusk i jego ministrowie działali z premedytacją czy z niewiedzy. Tego winien dochodzić Trybunał Stanu.
P.S.
Każdego, któremu zapewne oficjalni propagatorzy millerowskiej wersji przyczyn smoleńskiego dramatu co do charakteru kolejnej konferencji naukowców i ekspertów w sprawie katastrofy Smoleńskiej będą siali zamęt w głowie –odsyłam do zapisów video zamieszczonych w linku na stronie niepoprawnych.pl
 
 
Artymowicz 6.07.2012 „Dr. Berczyński zgubił więc wiekszość różnicy sił, wykonał niedokładną ocenę sił powodujących wielosekundową beczkę. Mam nadzieję, że zgodzi się z moimi dokładniejszymi wynikami. Jego wynik bliższy jest natychmiastowej utracie siły nośnej w warunkach lotu nie przyspieszonego. (Może przyjął także nieco krótszy urwany kawałek skrzydła?) Ten deficyt siły rośnie jednak i po 0.25s, jak to obliczam poniżej w Dodatku, i przy autentycznym n=1.33, osiaga wartość bliską mojej. Na szczęście, nie ma żadnej dużej rozbieżności z fizyką, tylko mówimy o dwóch różnych sytuacjach!”
 
Władysław Berczyński: Urodził się w Polsce. Ukończył Politechnikę Łódzką. Od 1969 roku pracował na tej uczelni w Katedrze Mechaniki Technicznej. Doktoryzował się w 1978 roku, na podstawie pracy o metodzie elementów skończonych. Był członkiem "Solidarności", współzałożycielem związku na Politechnice Łódzkiej. W 1981 r. wyemigrował z Polski. Przez Włochy trafił do Kanady. W 1983 r. rozpoczął pracę na Concordia University w Montrealu jako adiunkt, potem profesor nadzwyczajny. Prowadził badania nad materiałami kompozytowymi. Wynikami jego prac zainteresowała się lotnicza firma Canadair (obecnie Bombardier) i zaoferowała mu pracę. Początkowo pracował na stanowisku starszego specjalisty przy konstruowaniu samolotów dla biznesu Challenger CL-100 i CL-101. Analizował możliwości zastosowania kompozytów, które były wówczas nowością, jako elementów konstrukcyjnych samolotu. Zaprojektował i przeprowadził certyfikację zewnętrznej owiewki klapy, która była pierwszym w historii elementem kompozytowym w lotnictwie cywilnym zaaprobowanym przez Federalną Agencję Lotniczą (FAA) w Stanach Zjednoczonych[1]. Z czasem jego pracami zainteresował się amerykański Boeing i zaproponował mu etet. U amerykanów Berczyński pracował najpierw w dziale badawczym, gdzie był specjalistą od materiałów kompozytowych. Należał do Military Handbook Committee HDBK-17, zespołu określającego wymagane parametry materiałów na potrzeby zamówień wojskowych. Następnie przeszedł do działu konstrukcyjnego gdzie zajmował się analizą działania części konstrukcyjnych samolotów w różnych warunkach za pomocą metody elementów skończonych. Pracował przy samolocie pionowego startu V-22 Osprey, przy śmigłowcach CH-46 Sea Knight i CH-47 Chinook, nad modyfikacją śmigłowca Sikorsky S-76 i nad częściami skrzydła do pasażerskiego odrzutowca Boeing 757 i do śmigłowca szturmowego AH-64 Apache. W Boeingu przeszedł wszystkie sześć szczebli w hierarchii specjalistów technicznych, kończąc na najwyższej[1].
 
 
 
 
 
 
Wykop Skomentuj747
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale