jednym zdaniem jednym zdaniem
689
BLOG

Tusk jeszcze będzie żałował, że to nie był Kaczyński

jednym zdaniem jednym zdaniem Polityka Obserwuj notkę 3

Tusk i jego klika stali się wrogiem numer jeden i nic tego  w najbliższym czasie nie zmieni. Nikt nie narobił w ostatnich latach takiego bałaganu w gospodarce, spustoszenia w finansach państwa i głowach rodaków.
Dlaczego Polacy na to się godzą, mimo że obywatele innych państw protestują mimo lepszej sytuacji materialnej? Czyżby uwierzyli w rządową propagandę, że nie jest tak źle, a największym zagrożeniem jest PIS i Kaczyński?


W ostatnich dniach mieliśmy do czynienia z inicjatywą związkowo-obywatelską pod nazwą Platforma Oburzonych.
Odzewem była PP, czyli Platforma Przestraszonych. Rząd jak zwykle w takich sytuacjach zagrożenia wrzuca na front walki swoich najwierniejszych zauszników. Czasem jest to Żakowski, czasem Kuźniar, a bywa, że zasłużoną bojowniczka Janina Paradowska.
Tym razem padło na tą ostatnią, która w TVP info. przekonywała, że nic się nie dzieje, a w Polsce dawno nie było ta dobrze, jak pod rządami Tuska i jego kliki. Równolegle podano opinię zasłużonego prorządowego  socjologa Norberta Maliszewskiego, zwanego powszechnie utrwalaczem sloganów, który przekonywał, że Polacy w odróżnieniu od innych europejskich narodów nie zdecydują się w żadnym wypadku na uliczne demonstracje w obronie swoich interesów.


Jakby mało tego było na wszelki wypadek zaatakowano czołową postać szefa PO1
(Platforma Oburzonych, chociaż równie dobrze mogłaby to być Platforma, Obrażonych,  Oszukanych, Zawiedzionych, czy wręcz Wkurwionych) Piotra Dudę, stosując typowe techniki rodem z PRL, czyli używając "argumentacji pracowniczej".
Atakującym był "zasłużony solidarnościowiec", Cezary Kaźmierczak, prezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców.
Atak na Dudę, to będzie chyba jego największy sukces życiowy zważając na młody wiek i zajmowane stanowisko. Nie słyszeliśmy, aby wcześniej protestował przy podnoszeniu kolejnych obciażeń pracowniczych i podatkowych przez rząd Tuska.


Polacy rzeczywiście na razie siedzą cicho, jak wspominał Norbert Maliszewski, ale to chyba tylko dlatego, że jak żaden naród w ostatnich latach zostali po wielokroć oszukani i wykorzystani.To się zbiera i sumuje niczym fala i może zamienić się w pewnym momencie w tsunami. Żadne zaklęcia rządowych agitatorów wtedy nie pomogą.
Sam czekam od kilku lat na taki sygnał.
To nie musi być PIS i Kaczyński. To nie może być wentyl bezpieczeństwa w rodzaju Palikota, którego Platforma sama stworzyła.
To musi być naprawdę ktoś wiarygodny  i mocny.


Jeśli przyjdzie ten moment, a może być to już niedługo, bo naród zaczyna mieć już dość korupcji, cynizmu, cwaniactwa i złodziejstwa, to wtedy Tusk i Platforma może bardzo mocno żałować, że to jednak nie jest mimo wszystko, tak łagodny dla nich Kaczyński ze swoja partią.

Zło czasem czai się w zupełnie innym miejscu, niż go wyglądamy i przybiera nieobliczalną postać.
Za upokorzenia ostatnich lat, upokorzyć i ukarać Tuska wydaje się tak naturalne i oczywiste, że żadne rządowe przekazy nie są w stanie od tej naturalnej potrzeby Polaków odwieść.
W myśl zasady, co się odwlecze, to nie uciecze, wydaje się to nieuchronne.
Pytanie tylko kiedy i pod czyim szyldem?

mało mówię

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka