W sobotę w świat poszła zaskakująca wiadomość - negocjowany od ponad pół roku plan ratunkowy dla Cypru zakładać będzie nałożenie specjalnego podatku na depozyty bankowe. Depozytariusze stracą średnio około 9 proc. posiadanych środków. Niestandardowe rozwiązanie, które Międzynarodowy Fundusz Walutowy i Unia Europejska zdecydowały się przyjąć, wynika z wyjątkowej sytuacji, w jakiej znalazła się wyspa.
Przecież dla strefy euro wyłożenie kilku miliardów nie byłoby dużym problemem ( w przypadku Grecjii i o wiele wyższej daniny Unia nie miała wątpliwości) . Tu jednak pojawiają się trudności polityczne. Jedna trzecia depozytów w cypryjskich bankach pochodzi z zagranicy. Szacuje się, że większość z nich należy do bogatych Rosjan.
Tymczasem rozwiązanie cypryjskie nie ma wiele wspólnego z praworządnością. Ponieważ depozytariusz, gdy ma w banku mniej niż 100 tys. euro(także w Polsce), nie może oficjalnie stracić, tę de facto stratę nazwano nadzwyczajnym podatkiem, kpiąc sobie z zasad państwa prawa.
- Powiedzmy sobie uczciwie -to wygląda na konfiskatę cudzych pieniędzy. Nie wiem, kto jest autorem tej idei, lecz przypomina to konfiskatę - powiedział w poniedziałek rosyjski premier Dmitrij Miedwiediew. Będziemy musieli wyciągnąć określone wnioski z tej sytuacji podkreślił Miedwiediew.




Komentarze
Pokaż komentarze