jednym zdaniem jednym zdaniem
101
BLOG

Stwórzmy system, aby politycy kochali nas także po wyborach

jednym zdaniem jednym zdaniem Polityka Obserwuj notkę 1

We wcześniejszym wpisie JOWy? Jest lepszy sposób, aby politycy kochali nas po wyborach postawiłem, wydaje mi się fundamentalny postulat, aby związać los wyborcy i kandydata także po wygranych przez tego drugiego wyborach.

Założyłem, że skończy się wtedy ściemnianie, obietnice bez pokrycia, polityka, jako źródło zadowolenia dla samych polityków, afery, skandale.
Ten postulat, to uwiązanie na dość krótkiej smyczy kandydata z głosującymi, aby ci w momencie wyborów nie tracili nad nim kontroli, jak jest obecnie, inaczej mówiąc możliwość odwołania w każdym momencie kadencji, jeśliby zaszły ku temu przesłanki.


Oczywiście jest kwestia wielu szczegółów, które należy doprecyzować, aby system właściwie zadziałał.
Do ustalenia jest, czy byłoby to w drodze referendum (wydaje się najwłaściwsze), jaka ilość głosów miałaby decydować (czy jednakowa dla wszystkich, czy w odniesieniu do ilości głosów zdobytych w wyborach przez poszczególnego kandydata).

Jak zwrócił uwagę jeden z komentujących istnieje ryzyko, że zwolennicy jednej opcji mogliby pokusić się o"wykoszenie" innych kandydatów.
To można wykluczyć zakładając, że referendum odbywa się w okręgu, z którego pochodzi kandydat i ustalając pewien proporcjonalny procent ilości głosów do tej, która przesądziła o zwycięstwie.
Innym rozwiązaniem, choć chyba mniej praktycznym, byłoby imienne głosowanie, czyli jawne, a następnie możliwość wycofania swojego głosu np. po roku działalności  i na nowo przedefiniowanie Sejmu.
 

 

mało mówię

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka