Co by nie mówić o nowej akcji Gazety Wyborczej, która zamiast Dnia Flagi proponuje nam Dzień Ptaka (bez dwuznaczności, mimo że akcję zdaje się popiera Palikot), to już odniosła ona sukces. Nie wiem do końca, czy taki był zamierzony cel, ale cała Polska ma ubaw. No może nie cała, organizatorzy są przeciw i tego jednego zupełnie nie rozumiem.
Akcja miała przebiegać pod hasłem "radujmy się, nie bądźmy ponurakami", a jej symbol nazywany mrówkojadem, wywołuje od kilku dni powszechną wesołość.
Więc o co chodzi?
Co prawda mrówkojad ma się tak do orła, jak kolor biały do czekolady, czy Michnik do powszechnie rozumianego patriotyzmu, ale w sumie efekt jest tak komiczny, że wywołał chyba zupełnie nieoczekiwany skutek, który przecież w akcję był od początku wpisany.
Może pomysłodawcy zakładali, że to będzie prowokacja wywołującą nie radość, lecz złość, będzie pogłębiać podziały i antagonizować? Może wolno radować się, ale tylko z tego, że mamy dobry rząd, Zieloną Wyspę, wysokie zarobki i wspaniałe perspektywy?
Ale przecież i w Wyborczej wiedzą, że nie mamy.
Więc powtarzam, o co chodzi?
Dlaczego te objawy powszechnej wesołości i rozbawienia, jakie wywołał swym wyglądem "czekoladowy ptak" i jego akcja nie cieszą organizatorów, tylko wręcz przeciwnie, straszą oni pozwami?
Czy przypadkiem nie potwierdzają tym samym, że to właśnie oni są ponurakami, a nie "lucky luzakami", za jakich chcieliby uchodzić w naszych oczach?
Panowie i panie z Wyborczej, więcej luzu, rozbawiliście nas swoją akcją do łez, a przecież mówiliście, że o to właśnie chodzi.



Komentarze
Pokaż komentarze (134)