jednym zdaniem jednym zdaniem
347
BLOG

Dane o ilości zatrzymanych pijanych kierowców mogą być naciągane

jednym zdaniem jednym zdaniem Polityka Obserwuj notkę 3

 

Tragiczne dane po ostatnim weekendzie każą zastanowić się nad skutecznością i sensem utrzymywania pajęczyny fotoradarów na dziurawych, bądź pospiesznie i byle jak połatanych polskich drogach.
Można zawsze powiedzieć, że gdyby nie fotoradary, to wypadków byłoby dużo więcej, tylko czy na pewno?
Faktem za to jest, że nie spełniły one swego głównego zadania, o którym oficjalnie mówić nie wypada, czyli nie zapewniły "założonych wpływów do budżetu".


Nieprzypadkowo więc Sejm ma zająć się w najbliższym czasie zmianą ustawy o fotoradarach, gdzie jest mowa o pozostawieniu 20% obecnego ich stanu, oraz odebraniu uprawnień w tym temacie organom gminnym, które w przeciwieństwie do rządu, najczęściej nie ukrywały rzeczywistych intencji i funkcji, jakie las fotoradarów ma spełniać w  gminnych budżetach.
Można powiedzieć upadł jeden mit, fotoradary przestały chronic przed wypadkami.


Mnie, jako kierowcę fascynuje inny fenomen, mianowicie ilość zatrzymywanych pijanych kierowców.
 Zastanawiam się często, czy te dane nie są brane z sufitu, po pierwsze aby ostrzegać, a po drugie, aby wykazywać sprawność policji i zwiększać szczodrość w przekazaniu na nią środków.
Dziś dowiedzieliśmy się, że znów w ostatnich dniach zatrzymano ponad cztery i pół tysiąca pijanych kierowców.
Tak na logikę i "zdrowy chłopski rozum", jeśli od wielu lat zatrzymuje się ich tak dużo, to wydaje się wielce prawdopodobne, że praktycznie wszyscy , którzy mają  pociąg do "jazdy na dwóch gazach" powinni być już pozbawieni prawa jazdy. Więc to już nie są kierowcy, co najwyżej kierujący.

Nie wiem, czy tylko mnie nachodzą takie wątpliwości, ale zastanawiam się ile trzeba przeprowadzić kontroli, aby wyłuskać owe 4,5 tysiąca pijanych kierowców?
Zdarzało mi się też wyjeżdżać w gorących okresach, gdy policja zwiększała  aktywność, rzucała wszystkie środki, wzmagała kontrole i co? Przejeżdżałem całą Polskę i widziałem jeden, dwa patrole, lub wcale, o zatrzymaniu i sprawdzeniu nie było mowy.

No chyba, że wszyscy jeżdżą pijani, a kontroli było niewiele więcej?
Ale wtedy może zamiast likwidować fotoradary znaleźć sposób i wyposażyć je dodatkowo w alkomaty?
Będzie na pewno bezpieczniej, a i wpływy do budżetu gwarantowane.
No chyba, że minister Rostowski znowu je niebotycznie wywinduje.

mało mówię

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka