Na 30 milionów złotych wyliczył Sławomir Nowak koszt przeprosin, jakich będzie się domagał od tygodnika "Wprost" - podaje Radio Zet. Pełnomocnikiem skompromitowanego ministra transportu jest nie kto inny tylko Roman Giertych.
Tygodnik w tekście „Nowak – złote dziecko Tuska” zasugerował, że minister pomaga znajomemu z firmyreklamowej zdobywać lukratywne kontrakty w spółkach Skarbu Państwa. Opisał także pojawiające się na ręku ministra drogie zegarki, nieuwzględnione w jego oświadczeniu majątkowym.
Nowak zapowiedział, że skieruje sprawę do sądu, bo tygodnik naruszył jego dobre imię. Oświadczył, że artykuł ma charakter insynuacyjny i oparty został na zestawieniu plotek z faktami.
Czekamy teraz na wyjaśnienie, co jest plotką, a co zaistniałym faktem? Ścisnąć go za ja.a i nie odpuścić dopóki nie powie.
Giertych mówił PAP, że przyczyną pozwu - który będzie złożony po rozstrzygnięciu przez sąd wniosku o zabezpieczenie powództwa - będzie fakt, że "Wprost" bezzasadnie sugerował przyjmowanie przez ministra transportu korzyści majątkowych przy kontraktach.
I teraz uwaga na sztuczki prawne.
Co to znaczy "bezzasadnie"?
Próbują was obejść i ograć. Inaczej we wniosku byłby wpis o pomówieniach "bezpodstawnych".
A tu podstawy są i to duże.
Na takiej grze słów opiera się wiekszość wygranych procesów Michnika.
Nie ma czegoś takiego, jak bezzasadne sugerowanie przyjmowania korzyści majątkowych.
No chyba, że korupcja i łapownictwo jest już w Polsce usankcjonowaną zasadą?
Chociaż pamiętając o wyroku w sprawie Sawickiej, kto wie?




Komentarze
Pokaż komentarze (3)