jednym zdaniem jednym zdaniem
854
BLOG

Czy Borusewicz odpali tą bombę?

jednym zdaniem jednym zdaniem Polityka Obserwuj notkę 4

 

Pamiętam pewien dokument filmowy, gdzie szeregowy pracownik stoczni opowiada, jak to został wraz z Wałęsą i Borusewiczem oddelegowany do wykonania określonej pracy.  Po jakimś czasie ze zdziwieniem dowiedział się, że SB ma dokładny raport ze szczegółami (chodziło miedzy innymi o cukierki miętowe, którymi częstował kolegów), o których wiedzieli tylko oni trzej.
To było według niego dowodem, że Wałęsa był kapusiem. Zdziwiłem się wtedy, a on tego nie wyjaśnił, dlaczego automatycznie wykluczył Borusewicza.
 

Był taki moment w historii, o którym mówili działacze Solidarności (między innymi zdaje się Anna Walentynowicz), że Wałęsa przyznał się przed kilkorgiem z nich do współpracy z SB. Opowiedział też ze szczegółami, jak ta współpraca wyglądała.
Rozmowa ta została nagrana na taśmie magnetofonowej, którą pozostawiono u Borusewicza. Ten pytany później wielokrotnie o nią zasłaniał się niepamięcią. Uznano więc, że taśma po prostu gdzieś zaginęła, lub została celowo zniszczona, by podtrzymać kult Wałęsy nieugiętego.

Cel ostatniej prowokacji w wykonaniu Henryki Krzywonos, która dla jednych ( a najbardziej dla samej siebie) jest bohaterką tamtych dni, a dla innych zwykłym łamistrajkiem (tak wynika chociażby z wypowiedzi innych współpracowników zajezdni, w której pracowała) nie jest jeszcze do końca jasny. Słychać było wcześniej głosy, że Krzywonos została ogłoszona ikoną Solidarności przez śp. Geremka i spółkę dla doraźnych celów politycznych i aby przyćmić legendę niezłomnej Anny Walentynowicz, której nie udało się wchłonąć przez "salon".
Można odnieść też wrażenie, że ktoś cynicznie posługuje się panią Henią w newralgicznych momentach. Jej "spontaniczny" atak na Jarosława  Kaczyńskiego podczas jubileuszowego zjazdu Solidarności, rzekomo w obronie jego tragicznie zmarłego brata, mógł budzić co prawda niesmak, ale zamierzony skutek odniósł. Media przez wiele dni zajmowały się tylko tym newsem.

Można zapytać w co gra tym razem pani Henia?
Czy stratedzy doszli do wniosku, że tak jak kiedyś próbowaną nią zastąpić Annę Solidarność, tak tym razem czas na zastąpienie Lecha Wałęsy Bogdanem Borusewiczem, który jest dla "salonu" bardziej wygodny?
Jeśli tak, to czy do końca przewidzieli scenariusz, jaki może nas czekać. Wałęsa jeszcze raz potwierdził, że jest nieprzewidywalny. A może tak właśnie miało być?
 

Moment całej akcji wydaje się nieprzypadkowy. Marszałek Senatu jest na kilkudniowym wyjeździe zagranicznym, a jego telefon milczy. Współpracownicy zdążyli zapewne donieść mu o reakcji Wałęsy, który zaczął wić się jak ranne zwierzę i kąsać innych. Jest więc czas na przygotowanie następnych kroków.
Nasz były prezydent znany jest ze spontanicznych i niestandardowych zachowań, ale czy w tym przypadku nie poszedł za daleko?
Czyżby zapominał o taśmach będących w depozycie u dawnego kolegi? A może ma pewność, że już nie istnieją?
W każdym razie z niecierpiętliwością będziemy czekać na powrót marszałka i jego reakcję, bo że ta musi nastąpić nikt chyba nie ma wątpliwości.

mało mówię

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (4)

Inne tematy w dziale Polityka