27 obserwujących
223 notki
363k odsłony
2668 odsłon

Covid-19. A więc wojna mości panowie i panie

Wykop Skomentuj85


Hipoteza, że k- wirus nie wymknął się przypadkowo z chińskich laboratoriów, zapewne była rozważana setki razy. Ową hipotezę oglądano z każdej strony. I pewnie, w tej kwestii powstało bardzo dużo ciekawych wpisów i artykułów. Niemniej, ta hipoteza wydaje mi się wciąż kusząca. I jeżeli nawet mało prawdopodobna, to uświadamia nam, cały arsenał środków, jakie powinniśmy przedsięwziąć, aby zmierzyć się z tą tajemniczą pandemią.

W ramach burzy mózgów i poszukiwania owych środków, odwróćmy perspektywę. To my jesteśmy agresorem. Jeżeli tak, jeżeli przyjmiemy taką diabelską perspektywę, to co chcemy zmienić? Jaki to ma być ten NOWY ŚWIAT? A gdy odpowiemy sobie na to pytanie, to dalej – zastanówmy się jakich środków powinniśmy użyć. Lotniskowców? Broni Pancernej? Milionów żołnierzy? Chyba nie... Znacznie tańsza jest broń biologiczna. W tym wirusy. I co najważniejsze. Po takiej wojnie, to już będzie inny świat. To będzie nasz świat post pandemiczny.

A jeżeli tak, to jaki wirus zaaplikować? Czy taki groźny jak Ebola ( 50 – 70% śmiertelności) czy tak   n i e w i n n y,   jak k- wirus? Wirus Ebola, czy inny podobny wirus, to wirus kiler. Można powiedzieć, że eliminuje całą populacje. Po „ zaaplikowaniu” takiego wirusa świat by opustoszał. Stałby się scenografią s- f, z pustymi miastami, domami i porzuconymi samochodami. Lecz pytanie, jakie by sobie zadał ten nasz potencjalny agresor zapewne by brzmiało - Czy oczekuje całkowitego wyeliminowania populacji i określonych cywilizacji? Czy tylko takiego ich kulturowego osłabienia i politycznego zmodyfikowanie, aby owe post pandemiczne cywilizacje nam służyły? Były nam politycznie podporządkowane. Lub po prostu - były jeszcze większym rynkiem zbytu?

Jeżeli więc chcemy t y l k o osłabić kulturowo i politycznie inne centra świata, to jaki wirus nam jest potrzebny? Jakie ma mieć parametry związane z rozpowszechnianiem i śmiertelnością? Myślę, że w takiej operacji, k-wirus jest wirusem idealnym. Jest śmiertelny tylko trochę bardziej niż wirus zwykłej grypy, ale to TYLKO TROCHĘ, absolutnie wystarcza, aby zdezorganizować życie wielu społeczeństw.

Taki wirus powinien także na początku owej wojny zebrać krwawe żniwo w kraju, który rozpoczyna ową ofensywę. Chociażby dlatego, że pozornie ustawia ten kraj w pozycji ofiary, a nie agresora. Wtedy ów konflikt gubi kontury, nie ma już linii frontu. Nie ma także daty. Nie ma owego ‘ Westerplatte” A groza jest zredukowana do obrzydliwego nietoperza w talerzu. Trochę ów talerz oglądamy, a trochę się z niego śmiejemy. Licząc, że przecież nic nam się nie stanie, ponieważ takich obrzydlistwa nigdy nie zjemy.

To, że ten wirus jest taki, jaki jest, jest bardzo ważne. Można odnieść wrażenie, że ten wirus jest idealny. Skrojony na miarę naszych czasów. Czasów turbo liberalizmu, gospodarczego, a przede wszystkim turbo liberalizmu kulturowego. Ów wirus, super wirus, nie tyle zabija, co raczej paraliżuje. No, może zabija jednostki, ale co najgorsze - paraliżuje także państwo.

To pułapka bez wyjścia. Społeczeństwo może oczywiście zminimalizować ofiary, ale wtedy musi zamrozić gospodarkę i życie społeczne. Każde poluzowanie grozi wzrostem śmiertelności. Owe społeczeństwa, są niczym człowiek w bagnie. Każdy ruch wydaje się potrzebny i konieczny, ale zarazem taki nieszczęśnik pogrąża się w bagnie.

 A to tylko jeden mały wirus, miliard miliardów mniejszy niż lotniskowiec.

Każdy człowiek posiada swoją odporność. Zależy to oczywiście od wieku, od genów, od przebytych i aktualnych chorób. Owa odporność czyli sposób, w jaki organizm zwalcza wirus, także ma zastosowanie do zjawisk w skali makro. Możemy więc mówić o odporności człowieka w tej samej mierze, co o odporności społeczeństwa. Cywilizacji. Sami widzimy, że z tą pandemią inaczej radzą społeczeństwa azjatyckie, dobrze zorganizowane, w tym, te autorytarne. Np. Chiny. A inaczej państwa demokratyczne. A szczególnie te z daleko posuniętym liberalizmem kulturowym. Lub też Inaczej społeczeństwa o silnej władzy państwowej, a inaczej o strukturze władzy rozproszonej. Tak było np. W Hiszpanii, gdy władza państwowa wydawała jedno rozporządzenie, kwestionowane natychmiast przez władzę samorządową. Tak też może być u nas. Ponieważ to nasze niektóre samorządy zgłaszają roszczenia w sprawie decyzji o funkcjonowaniu szkół. Pozbawiając w ten sposób decyzyjności państwa i Sanepidu.

Jak się zdaje, ów k- wirus, jest już w zdecydowanym odwrocie w państwach Dalekiego Wschodu, a szczególnie w Chinach. Gdzie wprowadzono bardzo restrykcyjne środki. Np. 14 dniowa kwarantanna dla każdego, kto wjeżdża na terytorium Chin. Kto dziś śledzi, to, co dzieje się w Wuhan? Chyba już nikt. Dziś w Polsce zajadle kłócą się wszyscy ze wszystkimi, o to, czy prof. Czarnek powinien odwiedzić swoją babcie w szpitalu czy też nie? 

Tak na marginesie, historia z prof. Czarnkiem, to jakaś uwspółcześniona bajka o Czerwonym Kapturku, który szedł do babci z koszyczkiem pełnym wiktuałów. Jak widzimy ciągle w tej opowieści występuje wilk. Kusi Kapturka, zwodzi go, kieruje go okrężną drogą, aby tylko napchać sobie brzuszek. Załatwić te swoje małe interesiki. Tym wilkiem a raczej stadem wilków, są także wszyscy ci, którzy zwodzą nas na jakieś marginalne tematy. Trzepią ten „ pudelkowy” temat, gdy tymczasem unika nam prawdziwe zagrożenie. Prawdziwy wilk i prawdziwy ciemny las.

Lecz inne cywilizacje, w tym Chiny nie pozwalają sobie na taki luksus gadania o niczym. Utraty energii w sporach, które prowadzą donikąd. Do roztrząsań problemów, które są emanacją naszego indywidualizmu, żeby nie powiedzieć – ciasnego egoizmu lub po prostu głupoty. Także takim pseudo tematem, jest ów temat maseczek. Nosić? Nie nosić? Kto nosi? Lub kto nie nosi? POLSKA. MASECZKA 2020. Takie sympozjum polecam tęgim głową z Konfederacji.

Gdy w tym czasie gubi się sens podstawowy. Tym sensem jest nie tylko to jak przeżyć czas pandemii, a może nawet czas wojny? Lecz problem podstawowym jest pytanie, jaka będzie ta NOWA CYWILIZACJA post pandemiczna?

Czy odpowiedzią na to jest absolutne oddanie się państwu? Zgoda na wszechobecną cybernetyczną inwigilacje? Zgodę na śledzenie każdego naszego kroku i decyzji? Jesteśmy wtedy wpisani w siatkę wzajemnych społecznych relacji, lecz te relacje są państwowo-widoczne. Oceniane. Punktowane. W Singapurze są śmietniki z kamerami rozpoznającymi nasze twarze, i jeżeli wrzucimy „ Plastyk” do „ Bio”, to wtedy dostaniemy punkty karne. Oto Nowy Świat. Świat tyleż nowoczesny, ekologiczny, co i przerażający.

Ale z drugiej strony musimy oddać państwu, naszej społeczności, w której żyjemy jakiś fragment naszej wolności. Musimy zgodzić się na nowy zapis umowy społecznej. Przecież nasza egzystencja, nasza wolność, istnieje o tyle, o ile istnieje społeczność. A także państwo. Tym bardziej ów postulat jakże ważny jest dla narodu polskiego, żyjącego w tym a nie innym miejscu Europy.

Jak ową nowa umowę społeczną opisać? Ów stan równowagi pomiędzy tym co państwowe a tym co indywidualne. Myślę, że to jedno z najpilniejszych zadań dla tych wszystkich, którzy zajmują się myślą społeczną. Nowe czasy, być może czasy wojny z wirusem, albo z kimś jeszcze gorszym, czekają na nowe wyzwania. Nowe idee...

Tym bardziej, że trwa już wojna mości panowie i panie. Wojna! A więc wojna!

Wojna o Nowy Świat. A może tej wojny nie ma? To tylko urojenia w mojej głowie. Zresztą zawsze w trakcie pandemii pojawiają się wirusy, których nie widać i urojenia, które widać.

Czy właśnie tak jest? Tego nie wiem. Ale być może należy już tak żyć, jakby nie były to urojenia?

Tak żyć? Czyli jak?

Chyba zbyt wiele pytań jak na jeden wieczór.


Wykop Skomentuj85
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Rozmaitości