18 obserwujących
154 notki
237k odsłon
491 odsłon

Opowieść o Ewie i jej jabłku

Wykop Skomentuj11

Śniło mi się, że mam 40 lat. Jestem zdrowy, mam piękną żonę, dwoje dzieci, psa labradora i mercedesa w garażu. Jednakże coś mi dolega, jakiś lęk, ból, który budzi mnie w nocy, i wtedy nieruchomo leże wpatrzony w sufit. I tak dzieje się od kilku miesięcy, ale ostatniego ranka zerwałem się z łózka i pobiegłem do „Banku Spermy„ aby cokolwiek dowiedzieć się o swoim ojcu. Lecz wiadomo, bank to bank, obowiązuje go tajemnica bankowa i jedyne, co mogli zrobić dla mnie, to zapewnić mi terapeutę, który nauczy mnie wypowiadania słowa - tata - bez gwałtownego bicia serca.  

Powiada się, że nie istnieje ideologia LGBT, powiada się, że to tylko przesadny strach propagowany w okresie wyborczym. Powiada się także, że wojny kulturowej nie ma. W Europie. W Polsce. Nigdzie... Że to tylko strachy na głupie moherowe Lachy.  

Czyżby? 

W ostatnich dniach, we Francji, toczy się dyskusja o aspekcie etycznym związanym z udostępnieniem zapłodnienia in vitro samotnym kobietom oraz parom lesbijskim. Oczywiście, rozmaite kościoły, w różny sposób odnoszą się do tej zmiany prawa. Najbardziej liberalni są protestanci, którzy ( a jakże) nie są całkowicie przeciwni nowemu prawu, apelują tylko o rozwagę. Na czym miałaby polegać owa rozwaga, trudno powiedzieć... Czy miałby to być jakiś limit lesbijek upoważnionych do zapłodnienia in vitro, z prawem do wychowania dziecka? Może tak? Powiedzmy, rząd francuski wydaje rocznie 1000 takich decyzji pozaustrojowego zapłodnienia dziecka  z   u d z i a ł e m   plemnika anonimowego ojca.   

A może owa rozwaga, polegałaby na tym, że jednak dawca spermy nie byłby anonimowy, i w ramach „ prawa do tożsamości” każde urodzone w ten sposób dziecko, mogłoby dowiedzieć się o pinie i adresie pocztowym swojego /ojca/ dawcy/ powiedzmy, po ukończeniu 21 roku życia?

Lub też jakaś inna rozwaga ... Nauka. Biotechnika, bez etyki, bez moralności, bez wytyczania granic, doprowadzi nas na jakieś manowce. Może to ona, a nie zagrożenie klimatyczne sprowadzi kres ludzkości? W takim razie, gdzie jest ta granica? I jaka to ma być etyka? Skąd wywiedziona? Oto jest pytanie, na którą ludzkość musi znaleźć odpowiedz. Jednakże nie znajduje, ponieważ nasza europejska cywilizacja jest absolutnie skołowana. Prym wiodą fałszywi prorocy i propagatorzy konsumeryzmu. Nie ograniczonego tylko do przedmiotów czy usług, ale także, rzucających na ryneczek wyższe ludzkie potrzeby. W tym wolności i macierzyństwa. Owi fałszywi prorocy, powiadają tak. - Kobieta ma prawo usnąć płód, ponieważ jest wolna, a co najważniejsze, jest właścicielką własnego brzucha, ale także – gdy jest lesbijką – może także zafundować sobie płód. W tym nowoczesnym ujęciu etycznym, kobieta staje się absolutnym królem i władcą życia. Posiada życie swoje i cudze. Na skinienie paluszka, może pozbyć się dziecka, lub też zamówić sobie nowe. A pewnie niedługo, genetycznie udoskonalone. I nawet bez skomplikowanej argumentacji ta sytuacja niedługo wyda nam się naturalna i oczywista. Bo taki będzie nasz świat. I lesbijka, młoda sympatyczna kobieta, które co prawda nie odczuwają pociągu seksualnego do żadnego mężczyzny, ma zostać pozbawiona miłości macierzyńskiej. Prawda? Prawda. Jak ten paradoks rozwiązać? Jak tą potrzebę zaspokoić? Odpowiedz jest oczywista. I, że tak powiem – w zasięgu ręki. Skorzystać z usług eksperta w Banku Spermy. 

Lecz co z ojcem? I co z dzieckiem bez ojca? Bez miłości ojcowskiej. Bez słowa – tata, tata, a nawet bez klapsa. Mój Boże, to ja już wolę ojca pijaka niż żadnego. Ojca łajdaka, niż żadnego. Bo ojciec to ojciec. Nawet jak jest najgorszy z możliwych, to jest szansa, że ja – syn, będę lepszy. To jest nadzieja... Najgorsze jest nic. Zero. Przerażająca pustka. Brak czegokolwiek, brak najmarniejszego wspomnienia..  

Pewnie i na to znajdzie się sposób, w jakimś urojonym społeczeństwie post nowoczesnym i liberalnym. Chociażby taki, jaki był w filmie „ Łowca androidów” gdzie robotom ludzko - podobnym, wszczepiono pamięć. Podrzucono zdjęcia z tatą i mamą, fałszywe bibeloty, aby tylko, taki robotech miał „ ludzkie ” uczucia. Ludzka łza składa się głównie z wody i chloru sodu, a wiec skład chemiczny jest bardzo prosty. I pewnie, już za kilka lata, recepty na takie łzy będą wypisywać lekarze, w tych swoich lśniących i czystych klinikach na całym postępowym świecie. Po zrealizowaniu takiej recepty, wrócimy do domu i zakroplimy sobie kilka łez do oczu.  

Łza to woda i chlorek sodu. Łatwo ten płyn podrobić. Może za 100 lat genetycy wyprodukują w swoich laboratoriach także sztucznego plemnika? I może wtedy sytuacja się uprości? Znormalizuje. Ojciec będzie co prawda sztuczny, ale w epoce postępu i absolutnej wolności, łatwiej będzie o jakąś tożsamość, którą ściągniemy sobie z internetowej chmury. Lub też znajdziemy – w skrzynce pocztowej, o ile jeszcze takie będą, piękny kolorowy katalog z tatusiami na najbliższy jesienno – zimowy sezon.  

Nie czarujmy się. Wojna kulturowa już trwa. Zresztą zawsze trwała. Trwała nawet w kulturach pierwotnych, także – matriarchalnych, kiedy okres 9 miesięcy, był zbyt długi, aby uzmysłowić sobie zależność przyczynowo skutkową - stosunku i ciąży, a kiedy w tych prehistorycznych łbach to sobie uświadomiono, i kiedy ta myśl błysnęła, że zabiłem mamuta ale także jestem ojcem, rozpoczęła się kolejna wojna kulturowa. Zmieniająca matriarchalną strukturę społeczną w świat mamy i taty.  

Czyżby dziś, ewolucja postanowiła wrócić do punktu pierwotnego?   

Na razie, w Polsce pojawili się tylko zagończycy nowych czasów. Prowokujący na paradach. Zwanych dla zmyły „Paradami Równości” Rozpoznają w boju naszą kulturę. Co można a czego nie można? Gdzie są granice, i na ile można je przekroczyć? Na ile można dorżnąć konserwatywną watahę... Dzieje się tak, ponieważ wydaje się im, że wszystko wolno. Boga nie ma, nawet w snach i głowach ludzi. A kiedy wszystko wolno, wtedy słowo „ wolność” jest już nie potrzebne? Umiera. Ponieważ nie istnieje kontr słowo. Bez bieli, czarne nie jest już czarne. I wtedy wszystko zaczyna się od nowa. Nowe słowa i nowe prawdy i opisy.   

Adam i Ewa w raju. Najmądrzejsze i najbardziej zagadkowe opowiadanie świata, które dobry Bóg podesłał ludziom w snach, staje się już niezrozumiałe i niepotrzebne. Może w takim razie... Dwie Ewy, lub dwóch Adamów. Taki patchworkowy raj na miarę naszych czasów. Albo tylko dwie Ewy i jeden diabeł z Banku Spermy. Tylko, po co taki raj? Po co taka opowieść, kiedy nie ma już ojca, a jak nie ma ojca, to tak naprawdę, nie ma także mamy. Tak jak bez białego, nie ma czarnego. Jest tylko woda i chlorek sodu.  

Mili blogierzy Salonu 24. Pamiętajcie o 13 października. W tym dniu prze - toczy się jedna mała bitwa wielkiej wojny kulturowej.  


Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo