30-06. 30-06.
182
BLOG

Polityka historyczna czy prawda historyczna

30-06. 30-06. Polityka Obserwuj notkę 8

Sprawa niby prosta. Z tych, to jest czarne a to białe. Kto za prawdą,  kto za kłamstwem.  Uważam jednak, że jest to prostota pozorna.

Polityka historyczna,  według mnie to przekształcanie faktów historycznych w mitologię służącą integracji społeczeństwa wokół wspólnych idei. Same fakty historyczne służą jako podstawa i uprawomocniają tą mitologię. Po przeróbce zostają z nich jednak tylko hasła.

Nie uważam tego za szkodliwe. Wręcz przeciwnie pozwala to brać udział we wspólnej historii szerszej grupie ludzi.

Potrzeba mitologizowania pewnych zjawisk jest naturalna dla społeczeństw i spełnia ważne funkcje. Mit formuje bądź  objaśnia wartości kulturowe danej grupy. Bierze udział w kształtowaniu tożsamości tej grupy,  jej integracji, określenia  granicy (kto na tym samym wózku a kto poza nim) , prowadzi do określonych zachowań i jest rozsadnikiem idei, które są dla tej grupy istotne.

Mit jest więc idealnym narzędziem walki politycznej, zarówno pomiędzy partiami politycznymi jak i narodami. Co więcej mit może być zastąpiony tylko innym bardziej atrakcyjnym mitem, jest więc narzędziem , z którym walczyć jest niezwykle trudno.  Prawda jest bowiem tak skomplikowana i mało atrakcyjna, że z mitologią zawsze przegrywa.

Wiele się ostatnio mówi o potrzebie odkrywania prawdy historycznej, która jakoby zagrzebana jest pod pokładami mitologii i kłamstw, o demitologizowaniu historii, o odbrązawianiu „pomników”. Sadzę, że to nie naiwność a jeden z przejawów wyrachowanej walki politycznej jaka się toczy wewnątrz naszego kraju.

Istotą problemu jest to, że prawica niepodległościowo-patriotyczna  ma o wiele mocniejszą  i atrakcyjniejszą mitologię, niż lewica, bądź centrum.  Historia polski jest wręcz stworzona dla mitologii patriotycznej.  Pełno w niej walki, poczynając od Głogowa, poprzez Grunwald,  wiek XVII,  powstania narodowe, wojnę o niepodległość, wojnę 1920 r., II Wojnę Światową,  Polskę podziemną i AK, Powstanie Warszawskie,  antykomunistyczne  podziemie. Pełno herosów,takich jak Piłsudski, Raginis, Orlęta Lwowskie, „Łupaszka” , którzy są ważnym składnikiem każdego mitu.

Tej mitologii lewica nie ma do przeciwstawienia bodajże nic.  Centrum miało mit solidarnościowy , ale dało go sobie odebrać poprzez swój koniunkturalizm i porozumienie z komunistami.  Słynne „My jesteśmy tu gdzie wtedy, oni tam gdzie stało  ZOMO” dobitnie to pokazuje.  Kompromitacja Wałęsy, sprawa Bolka, publikacja Cenckiewicza,  bratanie się Korowców z Jaruzelskim odebrało centrowcom  mit solidarnościowy i przesunęło go bardziej na prawo.

A na dodatek tworzy się nowy mit smoleński,  z katastrofą,  krzyżem, pochówkiem na Wawelu,  i Katyniem w tle.

Nie mając swojej własnej mitologii, lewicowcy a szczególnie centrowcy starają się pod hasłami walki o prawdę historyczną zohydzić i zdezawuować pewne wydarzenia. Stąd np. ataki GW na Powstanie Warszawskie.

Ciekawą próbą podłączenia się do mitologii patriotycznej była  wizyta Komorowskiego podczas kampanii w Muzeum Powstania Warszawskiego i jego słowa o zawłaszczaniu historii przez Kaczyńskiego. Próba chyba nie przyniosła spodziewanych rezultatów, a w zestawieniu z  pomnikiem w Ossowie, z którym kojarzony jest Komorowski dalsze takie działania  będą odbierane jako  nieszczere.

 

Myślę, że nie ma co obruszać się na mitologizowanie pewnych wydarzeń historycznych. Należy tylko wybrać takie mity, które będą służyły sprawie Polski raczej niż, internacjonalizmowi, Rosji czy Niemiec.

30-06.
O mnie 30-06.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka