Tak przynajmniej stwierdził Siergiej Ławrow (rosyjski szef dyplomacji). Trudno mi się nie zgodzić z tym zdaniem, jakkolwiek obawiam się, że moje i pana Ławrowa rozumienie tego zdania rozmija się o całe lata świetlne. Według mnie zostaliśmy, że tak się nieładnie wyrażę, bezprecedensowo "wydymani" a nasz rząd i prokuratura równie bezprecedensowo się podłożyły Rosjanom.
Równie bezprecedensowa jest wypowiedź Radosława Sikorskiego, który stwierdził, że "...w naszym obopólnym interesie jest to, aby ostateczny raport z badania przyczyn wypadku smoleńskiego był przekonywający dla światowej opinii publicznej i przede wszystkim polskiej opinii publicznej".
Szczera prawda - to, żeby społeczność międzynarodowa i społeczeństwo polskie łyknęło jakoś tą łyżkę dziegciu jaką jest raport w sprawie katastrofy jest niewątpliwie w interesie i pana Radzia i pana Donka i pana Wladimira jak również wielu innych panów w Polsce i w Rosji.
Najlepsze jest to, że raport nie musi być rzetelny, czy prawdziwy, on ma być przekonywający(sic)! Albo się panu Radkowi wyrwało albo postanowił od dzisiaj mówić tylko prawdę. Ja niestety zawsze byłem przekonany, że jakikolwiek raport, który powstanie na temat katastrofy smoleńskiej będzie próbą wykręcenia się od odpowiedzialności obu stron w ich obopólnym interesie. I będzie on właśnie przekonywający, cokolwiek to znaczy.
Ja myślę, że słowa pana Radka można z grubsza przetłumaczyć tak:
"Ludzie u nas całkiem głupi nie są i wersji oficjalnych o winie pilotów i presji Kaczyńskiego nie chcą za diabła kupić. Co tu do jasnej cholery wymyślić, jaki kit ożenić żeby wilk był syty i owca cała? Najlepiej zbierzmy grupę ekspertów (koniecznie zagranicznych), takich specjalistów przecież na pęczki jest, znajdą się tacy co podpiszą. Wysondujemy na ile naród pozwoli i ciśniemy kit ,byle przekonywający."
A jeśli się mylę to tym lepiej dla nas wszystkich.



Komentarze
Pokaż komentarze (3)