Wydaje się, że premier pozazdrościł śp. prezydentowi Lechowi Kaczyńskiemu miana bohatera, który zapobiegł wojnie a raczej napaści Rosji na Gruzję. Donald Tusk właśnie rozwodził się w sejmie jak to wygrał pokój. Abstrahując od prawdziwości tego stwierdzenia można by się pokusić o porównanie stylu tego wygrywania. Jeden zebrał liderów tej części świata i osobiście stawił się i postawił się Ruskim, za cvo go serdecznie znienawidzili oni ale i wielu ludzi w Polsce.
Drugi ołgał własny naród, podłożył się Rosjanom i dał ciała na całej linii pozwalając pomiatać sobą, krajem, pamięcią o tych co zginęli. taki to gieroj. Ale chwyt PR całkiem niezły.
A swoją drogą chciałbym wiedzieć czy zagrożenie było tak wielkie jak twierdzi premier, że aż trzeba było pokój wygrywać. Nie było przecież żadnych ruchów wrażych wojsk w kierunku na "zapad".



Komentarze
Pokaż komentarze (1)