49 obserwujących
196 notek
632k odsłony
2339 odsłon

Awantura o akcję "Wisła"

Wykop Skomentuj23

 Jutro (6 grudnia 2012) na godzinę 14-tą Sejmowa Komisja ds. Mniejszości Narodowych i Etnicznych zaplanowała pierwsze czytanie projektu uchwały potępiającej akcję „Wisła”, podczas której w 1947 roku na „Ziemie Odzyskane” przymusowo przesiedlono 140 tys. Ukraińców i członków polsko-ukraińskich rodzin mieszanych. Już pojawiły się pierwsze protesty przeciwko uchwale, na jutro zapowiadana jest w Sejmie liczna reprezentacja Kresowian.

Akcja (wł. Operacja) „Wisła” nieodmiennie wywołuje niekończące się kontrowersje. Jedni uznają, że państwo polskie działało w stanie wyższej konieczności, w sytuacji wewnętrznego konfliktu zbrojnego z Organizacją Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińską Powstańczą Armią. Jak pisał historyk M.Jasiak, „Władze żadnego państwa nie mogą sobie pozwolić na istnienie na swoim terytorium podziemia zbrojnego, które dąży do oderwania części tego terytorium i stworzenia tam własnego państwa narodowego. Pozbawiono więc ukraińskie podziemie zaplecza, wysiedlając w tym celu ludność ukraińską...”.Inni podkreślają jednak, że wobec Ukraińców zastosowano zasadę odpowiedzialności zbiorowej a celem akcji było „rozwiązanie kwestii ukraińskiej raz na zawsze”.

I wszyscy mają rację.

Jednak w sytuacji, gdy już w 1990 roku Senat RP potępił akcję „Wisła”, a w 2007 roku zrobili to prezydenci Polski i Ukrainy, należy się zastanowić, czemu ma służyć taki sam gest w wykonaniu Sejmu. Będzie to kolejny jednostronny stricte polityczny gest wobec ukraińskich nacjonalistów, kolejne ustępstwo pod naciskami różnych banderowskich lobbystów kręcących się po Sejmie. Polska, darmowy adwokat Ukrainy nic z tych posunięć nie ma, ot można przypomnieć, że uchwałę senacką podpierano argumentem, że odpowiedzią na nią będzie potępienie rzezi wołyńskich przez Ukraińców. Oczywiście taki krok nigdy ze strony ukraińskiej nie nastąpił, pomimo upływu już 22 lat. Zyskają natomiast środowiska ukraińskie, które do niemożliwych rozmiarów nadymają mit ukraińskiego „narodu-ofiary” i szukają propagandowej przeciwwagi dla ludobójstwa OUN-UPA (można przypomnieć niesławne słowa Juszczenki: „Nie wiadomo gdzie więcej zginęło – na Wołyniu czy podczas akcji Wisła”). Nie można także wykluczyć, że gdzieś w tle chodzi chodzi o sowite odszkodowania za kurne bieszczadzkie chaty a w dalekiej perspektywie nawet o kwestionowanie integralności Polski. Dziś od znajomego historyka dowiedziałem się, że jeden z postulatorów uchwały domaga się „likwidacji skutków akcji Wisła”. Czyżby chodziło o powrót do stanu z 1947 – do zanarchizowania południowo-wschodniej Polski przez wrogo nastawioną mniejszość etniczną z własnym zbrojnym podziemiem?

Pozostaje przypomnieć, że do dzisiaj Sejm RP nie nazwał wprost rzezi OUN-UPA ludobójstwem a ich samych za organizacje zbrodnicze. O potępieniu ekspatriacji Polaków z Kresów nawet nikt nie myśli. Można postawić retoryczne pytanie, czyje interesy reprezentuje polski parlament.

Oczywiście cierpienia niewinnych przesiedleńców zasługują na współczucie i upamiętnienie. Jednak sądzę, że argument humanitarny używany przy forsowaniu uchwały jest tylko zasłoną dymną dla politycznych celów jej promotorów. Oto w wydanej przez Związek Ukraińców w Polsce książce znanego ukraińskiego historyka Iljuszyna z wyraźną satysfakcją umieszczono takie oto motto legitymizujące stalinowskie czystki etniczne:

„My gross swej energii życiowej i działalności politycznej skierowaliśmy na obronę polskich Kresów Wschodnich. I ja teraz umierając bardzo się cieszę, że nam się nie udało. Wobec tej wielkiej rzezi, która dokonuje się w Jugosławii, wyobraźcie sobie, co by się działo tutaj, na Wołyniu czy w Galicji Wschodniej.” (Edward Raczyński, minister spraw zagranicznych rządu polskiego na uchodźstwie, 1993)

A więc, jeśli dobrze rozumiem ten tok rozumowania, także operacja Wisła uchroniła III RP przed drugą Jugosławią. Zatem dlaczego państwo to ma tę operację teraz potępić? Bo Kali tak chcieć?

___________________
 


 

Ten post jest dobrą okazją na ostatnie już podsumowanie wydarzeń sprzed 65 lat na polsko-ukraińskim pograniczu. Kończę je na lipcu 1947, czyli wraz z zakończeniem operacji Wisła.

Pomimo upływu 2 lat od zakończenia II wojny światowej, nacjonalistyczne podziemie ukraińskie na południowo-wschodnich rubieżach Polski wciąż miało się całkiem dobrze. Komunistyczne władze zajęte były przede wszystkim zwalczaniem polskiego podziemia i niszczeniem legalnej opozycji. UPA zwalczano mało skutecznie, do tego cieszyła się ona sporym poparciem wśród ludności ukraińskiej – dobrowolnym czy też wymuszonym terrorem. Dokumenty WP mówiły:

„Zupełny brak zainteresowania powiatem ze strony władz centralnych i wojewódzkich spowodował, że pow. lubaczowski [...] robi dziś jeszcze wrażenie <<Kraju Zapomnianego>>, w którym elementy wywrotowe mogą dotychczas bezkarnie nie tylko prowadzić swą dywersyjną robotę, ale zajmować czołowe stanowiska i kierować całokształtem życia powiatu”.

Wykop Skomentuj23
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura