49 obserwujących
196 notek
639k odsłon
446 odsłon

Święte słowa Johna-Paula Himki

Wykop Skomentuj

W jednej z poprzednich notek przedstawiłem, jak na polityczne zlecenie grupa historyków ukraińskich dała się zaprząc  do wątpliwych naukowo i moralnie działań. Niedawno znalazłem w internecie niezwykle wartościowy tekst Johna-Paula Himki, kanadyjskiego historyka ukraińskiego pochodzenia, który współgra z tym, co wówczas napisałem. Himka poddaje co prawda krytyce tylko ukraińską diasporę w Ameryce, lecz na dorobku "naukowym" tej diaspory opierają dziś się historycy na Ukrainie, więc można potraktować ten tekst jako krytykę zbiorowej pamięci zachodnich Ukraińców w ogóle. Szkoda, że przez 3 lata od powstania tego artykułu nie stracił on nic ze swej aktualności.

John-Paul Himka, Zbrodnie wojenne: biała plama w zbiorowej pamięci ukraińskiej diaspory

Ten artykuł dotyka drażliwej sprawy okrucieństw popełnionych przez Ukraińców podczas II wojny światowej, jako części składowej a raczej braku tej części w świadomości ukraińskiej diaspory. Artykuł idzie w poprzek aktualnego konsensusu w diasporze. W rzeczy samej próbuję napisać tu tekst, który jest niestrawny dla tego konsensusu, który ma na celu stworzyć miejsce na ferment. (...)

Każdy, kto ma styczność z mediami, szczególnie mediami elektronicznymi ukraińskiej diaspory w Ameryce Północnej nie może być porażony tym, jak wiele uwagi poświęcają one sprawie podejrzanych o zbrodnie wojenne. (...) Prasa, a także nauka ukraińskiej diaspory śledziły z uwagą prace Komisji Deschênesa, powołanej w 1985r. do śledzenia zbrodniarzy wojennych w Kanadzie. Prasa blisko śledziła także amerykańskie i izraelskie działania prawne przeciw amerykańskiemu Ukraińcowi Johnowi Demianiukowi, podejrzewanemu o to, że był sadystycznym strażnikiem obozowym znanym jako Iwan Groźny. Prasa diaspory opisywała ten proces jako parodię sprawiedliwości. Generalnie przedstawiano poszukiwania zbrodniarzy wojennych jako polowanie na czarownice, raniące głównie niewinnych ludzi, szargające reputację ogółu Ukraińców. Nie było nawet próby ze strony części ukraińskiej diaspory zmierzenia się ze sprawą zbrodni wojennych mniej obronnie i w sposób bardziej rozrachunkowy. (Kilka przykładów poniżej).

Zamiast tego utrzymuje się głuche milczenie a także chęć zaprzeczania nawet dobrze udokumentowanym zbrodniom wojennym, takim jak masowe mordy na Polakach na Wołyniu przez Ukraińską Powstańczą Armię (UPA) i współpraca ukraińskiej policji pomocniczej w egzekucjach Żydów. W zeznaniach składanych Komisji Deschênesa w 1986r. John Sopinka, konsul Kanadyjskiego Kongresu Ukraińców, stwierdził, ze ukraińskie organizacje nacjonalistyczne nie sprzymierzały się w żaden sposób z nazistami. Zaprzeczono również, że ruch ukraiński podczas II wojny światowej miał jakiekolwiek predyspozycje, które mogłyby skłaniać go do ludobójczych akcji. Weteran UPA i historyk wojskowości Lew Szankowśkyj na przykład zapewniał przy okrągłym stole dyskusji, że zorganizowany antysemityzm nigdy na Ukrainie nie istniał. Za to istnieje mit o ukraińskim antysemityzmie promowany przez Moskwę.

W diasporze często można odnotować stosowanie podwójnych standardów w omawianiu zbrodni wojennych i przestępstw przeciw ludzkości dokonanych przez Ukraińców i tych dokonanych na Ukraińcach. Pamiętniki i relacje świadków na przykład, są uznawane za niewiarygodne w przypadku tych pierwszych a wiarygodne dla tych drugich; to jest, żydowskie i polskie relacje z pierwszej ręki o ukraińskich zbrodniach wojennych są odrzucana jako stronnicze, podczas gdy ważną ukraińską wiktymizacyjną narrację opiera się głównie na takich relacjach świadków.

Podnosi się argument, że nie odnaleziono żadnego rozkazu UPA odnośnie zabijania polskich cywili na Wołyniu. Z drugiej strony, nigdzie nie kwestonuje się, że głód lat 1932-33 był rezultatem przemyślanej polityki, mimo że tu także nie złapano nikogo za rękę (jak w przypadku Holokaustu Żydów). Zbrodnie polskiej policji w służbie nazistom są wykorzystywane do wyjaśniania lub usprawiedliwiania ataków na polskie wsie na Wołyniu, lecz nigdy autorzy ukraińskiej diaspory nie sugerują, żeby obciążać Ukraińców odpowiedzialnością zbiorową za zbrodnie ukraińskiej policji w służbie niemieckiej.
(...)
Należy zrozumieć kontekst pozycji przyjętych przez ukraińską diasporę. Najbardziej wyrazisty segment diaspory stanowią zachodni Ukraińcy, którzy opuścili Ukrainę po II wojnie światowej i są grupą, w którą są wycelowane pomówienia i oskarżenia o zbrodnie wojenne oraz ich potomkowie. Starsze pokolenie było świadkiem masowych mordów NKWD latem 1939r [chyba powinno być: latem 1941 - przyp. Mohort] i głęboko przeżyło ekshumację masowych grobów sowieckich więźniów w Winnicy w 1943r. Oni poznali także brutalne metody zastosowane przez Sowietów wobec UPA zaraz po wojnie. Niektórzy z nich doświadczyli morderczych reguł nazistów w Reichskommissariat Ukraine a prawie wszyscy znali kogoś posłanego przez Niemców do obozu koncentracyjnego za udział w ukraińskim podziemiu. Z ich punktu widzenia to, co spotkało Ukraińców, było pierwszoplanową narracją o wojnie.
Dalej, ukraińska diaspora sprzeciwiała się temu, co uznaje za nierówne traktowanie nazistowskich i sowieckich zbrodni przeciw ludzkości. Jako nieuczciwe odbierają, że tylko zbrodniarze nazistowscy i związani z nazizmem są ścigani za to, co zrobili na Ukrainie a żaden z członków sowieckiego aparatu już nie.(...)

Wykop Skomentuj
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Kultura