49 obserwujących
196 notek
650k odsłon
  1503   0

Po Wołyniu była Galicja

W Wiśniowcu Nowym zginęło ok. 300 Polaków, wśród nich brat Cyprian. Oprócz tego w pobliskim Wiśniowcu Starym zamordowano około 138 polskich mieszkańców, w tym kilkadziesiąt osób paląc w kościele. Tym samym powtórzył się rok 1655, kiedy ludność prawosławna podburzona przez Kozaków wymordowała polską ludność i zakonników w Wiśniowcu.

Niektórym osobom udało się znaleźć schronienie w ukraińskich domach. Na przykład M. Ciesielska była przez 6 tygodni przechowywana przez Ukraińców Romaniszynów pod łóżkiem. W tym czasie była świadkiem wizyt banderowców, którzy przechwalali się, jak mordują Polaków.

Współczesne ruiny klasztoru w Wiśniowcu. Źródło: blog ks. Isakowicza-Zaleskiego.

Po mordzie w Wiśniowcu banderowcy – wciąż wg relacji J.Niewińskiego – przekroczyli utrzymywaną przez Niemców granicę między Wołyniem (Reichskomissariat Ukraine) a Generalnym Gubernatorstwem i wjechali na ziemie b. województwa tarnopolskiego, gdzie dokonali mordu na 131 Polakach w Berezowicy Małej (powiat Zbaraż).

Mieszkańcy Berezowicy Małej, znający „realia” pobliskiego Wołynia, byli świadomi niebezpieczeństw, jakie groziły im ze strony nacjonalistów ukraińskich. Mieli wybudowane schrony, zazwyczaj wystawiali warty mające ostrzegać przed napadem. Niestety mężczyźni ze wsi byli w tym czasie wykorzystywani przez Niemców do budowy umocnień i fortyfikacji. Po tak ciężkiej pracy nikt nie był w stanie jeszcze czuwać w nocy. Liczono, że obecność Niemców w okolicy odstraszy napastników. Tymczasem w nocy z 22 na 23 lutego 1944 roku przybyła z Wołynia bojówka zaatakowała wieś „po cichu” – przy pomocy noży i siekier, bez używania broni palnej. Być może wyrąbano by wszystkich 600 polskich mieszkańców Berezowicy Małej, gdyby nie Władysław Korylczuk, który wyrwał się oprawcom i pędząc w samej bieliźnie przez wieś z okrzykiem „alarm, rżną!”, pobudził niedoszłe ofiary, które ratowały się ucieczką.

Nad ranem ocaleni dokonali pośpiesznego pochówku ofiar – zamiast trumien używano łóżek i naprędce zbitych skrzyń mieszczących po kilka ciał – i uciekli ze wsi.

Długo można by wymieniać sposoby zadawania śmierci użyte przez ouenowską bezpiekę w Wiśniowcu i Berezowicy Małej. Najbardziej poruszająca jest jednak relacja jednego ze świadków z Wiśniowca- na stosie trupów siedziała 8-letnia dziewczynka nieprzytomnie powtarzająca w kółko: „Pani mi źle pościeliła”...

Po latach wydarzenia z 21-23.02.1944 wspomni były upowiec: „SB pogospodarzyła w Wiśniowcu i jego okolicach, o czym świadczyły pożary. (...) Hroza powiadomił, że trwa likwidacja wrogów Ukrainy. Ale sądu nie było (...).”

Literatura:
H. Komański, S. Siekierka, „Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na Polakach w województwie tarnopolskim 1939-1946”. Wrocław 2006.
G. Motyka, “Ukraińska partyzantka 1942-1960”, Warszawa 2006
W. Poliszczuk, “Dowody zbrodni OUN i UPA” t.2, Toronto 2000
W. Siemaszko, E. Siemaszko, “Ludobójstwo dokonane przez nacjonalistów ukraińskich na ludności polskiej Wołynia 1939-1945”, Warszawa 2000

Lubię to! Skomentuj5 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Kultura