-ab- -ab-
224
BLOG

Wejdzie Brazylia i zgasi nam inwestycyjne światło

-ab- -ab- Gospodarka Obserwuj notkę 11


„Z Brazylią jest jeden podstawowy problem” – mówi mi znajomy przedsiębiorca. „Wszyscy myślą o nich jak o dostawcach kawy i wołowiny. Tymczasem to kraj zaawansowany technicznie, z ogromnym rynkiem i tanią siłą roboczą. Jeśli wejdziesz tam z innowacją, licz się z tym, że za chwilę ją skopiują – dokładnie tak, jak robili to Chińczycy dwadzieścia lat temu – i wyprodukują to samo o połowę taniej”.


Ta rozmowa nabiera szczególnego znaczenia dziś, w styczniu 2026 roku, gdy umowa o wolnym handlu z krajami Mercosur staje się faktem. Podczas gdy debata publiczna w Polsce ogniskuje się wokół rolnictwa, prawdziwy pożar może wybuchnąć zupełnie gdzie indziej: w sercu naszego przemysłu.


Rolnictwo to tylko przygrywka

Paradoksalnie, to nie polskie jabłka czy drób są najbardziej zagrożone. Europejskie normy jakościowe i system dopłat do rolnictwa tworzą pewien bufor. Prawdziwe uderzenie wymierzone jest w polski przemysł i inwestycje zagraniczne, które przez lata były motorem napędowym naszego PKB.


Brazylia wchodzi w 2026 rok z realnym wzrostem PKB na poziomie 1,6–1,9% i, co kluczowe, z kosztami pracy, które w przemyśle są średnio o 40–50% niższe niż w Polsce. Przy zniesieniu bariery celnej rachunek ekonomiczny dla globalnych graczy staje się brutalnie prosty.


Wielka ucieczka montowni

Polska przez dekady była „halą montażową Europy”. Jednak w dobie Mercosuru, utrzymanie produkcji komponentów czy montowni samochodów nad Wisłą straci racjonalne uzasadnienie.

Motoryzacja: Przy cłach spadających do 0%, koncerny spojrzą przychylniej patrzą na brazylijskie zakłady w Betim czy São Bernardo do Campo.


Chemia: Polski przemysł azotowy i polimerowy już teraz mierzy się z wysokimi cenami energii. Tymczasem Brazylia, dysponująca tanim gazem i potężnym zapleczem surowcowym, może zaoferować te same komponenty taniej, nawet po doliczeniu unijnego podatku węglowego CBAM.


Pułapka braku kapitału

Najsmutniejsza konkluzja płynie jednak z analizy naszych możliwości eksportowych. Aby skorzystać na otwarciu rynku Mercosur, trzeba mieć produkt wysokomarżowy i unikalną technologię. Polska, zmagająca się z luką kapitałową i wydatkami na R&D wciąż oscylującymi poniżej średniej unijnej, staje przed murem. Nie mamy własnych marek globalnych w sektorze wysokich technologii, a nasze firmy teletechniczne czy maszynowe często działają jako podwykonawcy.

Brazylia, kopiując nasze rozwiązania i skalując je u siebie, nie potrzebuje naszych produktów średniozaawansowanych – potrzebuje jedynie naszego rynku zbytu.

Co nam zostanie?

Jeśli ziści się czarny scenariusz, Polska może stracić swój największy atut: napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych.
Jeśli kapitał zacznie płynąć szerokim strumieniem do Ameryki Południowej, nasze tempo doganiania Zachodu drastycznie spadnie.

W 2026 roku nie pytamy już „czy” wejść na rynek brazylijski, ale „jak” przetrwać wejście Brazylii do nas. Bo w tej grze o wolny handel, bez własnej zaawansowanej technologii, możemy skończyć jako kibice patrzący, jak nasze własne fabryki pakują maszyny do kontenerów płynących do Santos.

-ab-
O mnie -ab-

Uważaj na myśli, bo przemienią się w słowa. Uważaj na słowa, bo zmienią się w czyny. Uważaj na czyny, bo staną się nawykami. Uważaj na nawyki, bo staną się charakterem. Charakter będzie twoim przeznaczeniem. Stajemy się tym, co myślimy. Margaret Thatcher

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (11)

Inne tematy w dziale Gospodarka