21 obserwujących
45 notek
91k odsłon
  2908   0

Czy kobiety powinny chodzić w spódnicy?

 Jedni o expose Premiera Tuska, inni wciąż o „niemieckiej hołocie z Antify”, jeszcze inni o fenomenie Palikota. A ja, przy niedzieli, nieco lżej, z uśmiechem. Tym razem o uroczej konserwatystce wprost z bloga przy portalu fronda.pl.

Od kilku dni na facebooku krąży link do bloga pewnej Damy, która przekonuje nas w swoim wpisie o wyższości spódnicy (czy też sukienki) nad spodniami. Brzmi banalnie, fakt, ale zapewniam, warto poznać jej twórczość (nie tylko tę notkę!).

 

Autorka na wstępie zadaje pytanie:

DLACZEGO KOBIETA POWINNA CHODZIĆ W SPÓDNICY?

Albo sukience. Wszystko jedno, normalny mężczyzna i tak nie widzi różnicy. A dlaczego powinna? Bo lepiej wygląda.

W tym miejscu byłabym skłonna przytaknąć (wyjmując jednak słowo „normalny”, bo i po co to). Fakt, sukienki są kobiece i tę kobiecość podkreślają. Moim skromnym zdaniem są też o niebo wygodniejsze od spodni (co więcej, tych drugich, zgodnie z autorką, prawie wcale nie noszę). Nie zawsze, ale jednak często, kobieta wygląda w sukience lepiej niźli w spodniach, owszem. I na tym w zgodności z naszą bohaterką koniec.

 Nikt już nie pamięta, że jeszcze kilkadziesiąt lat temu ojciec Pio wyganiał kobiety w spodniach z konfesjonału, a we Francji, w 1799 roku kobieta przed założeniem spodni musiała dostać zgodę policji i posiadać medyczne uzasadnienie. Na zdjęciach mojego męża z podstawówki (a przecież różnica wieku między nami, to nie lata świetlne) wszystkie dziewczynki są w spódniczkach. Na moich – każda ma już spodnie.

To naturalnie oburzające, że jeszcze 200 lat temu kobieta musiała otrzymać zgodę policji, żeby założyć spodnie, a dziś może beztrosko paradować w krótkich, długich, obcisłych czy szerokich spodniach. A za sprzedażą żon Pani nie tęskno? Ciekawam zresztą, który etap w rozwoju człowieczeństwa autorka uznaje za ten, w którym cywilizacja powinna się zatrzymać i kultywować to, co osiągnęła.

 Pycha wypchnęła kobiety z domu, kazała im założyć spodnie i zrównać się z mężczyznami na arenie zawodowej. Jednak na tym polu zawsze już będą przegrane, bowiem nie są ani tak mądre, ani tak mocne, jak mężczyźni. Zatem, skoro kobieta nie może być jak mężczyzna, to zrobi wszystko, żeby chociaż tak wyglądać. I czasem, niestety, jej się udaje.

Chyba najlepszy fragment. O ile nie kręci mnie radykalne genderowe środowisko, które przekonuje nas, żeśmy wszyscy absolutnie tacy sami, a płeć (jej cechy) jest tylko wymysłem kultury, w której funkcjonujemy (znacznie upraszczając;)), o ile więc nie jestem zwolenniczką tych teorii, tak jednak przerażają mnie słowa autorki, która twierdzi, jakobyśmy my – kobiety – nie były tak mądre, jak mężczyźni. Właściwie nie potrafię tego skomentować. Myślę, przeciwnie do autorki, że to nie pycha wypchnęła nas z domu i zrównała z mężczyznami na arenie zawodowej (a to już akurat tzw. „śmiała teza”, bo do równości nam daleko), lecz po prostu wolna wola, w której istnienie, najwyraźniej w przeciwieństwie do naszej uroczej autorki, wierzę. I przykro, że efektem pychy autorka określa np. śmierć ponad stu kobiet, które w 1908 r. zginęły w nowojorskich zakładach odzieżowych.

Krój kobiecych spodni jest zawsze niestosowny: zbyt szerokie upodabniają kobietę do mężczyzny, a zbyt obcisłe nader eksponują jej kształty. Choć dziś przylegające jeansy to prawdopodobnie jedna z bardziej „porządnych” części kobiecej garderoby. Zalały nas mody z pewnością „niemiłe Bogu”, pełne sugestywnych i wyzywających ubrań. I chwała mężczyznom, którzy w porę potrafią odwrócić wzrok.

A co z tymi, którzy jednak wzroku nie odwracają? Już nie są mądrzejsi i silniejsi? Ach, nie, to przecież i tak wina tej wyzywającej kobiety. Zabrakło tu tylko tezy o prowokowaniu gwałtów!

W sieciówkach trudno dostać spodnicę do kolan, wszystkie sięgają ledwo za pupę. I ci, którzy to kreują, wiedzą dobrze, co robią. Zdemoralizowana ubiorem dziewczyna stanie się potem klientką koncernów antykoncepcyjnych czy klinik aborcyjnych. 

Polecam rozglądać się za sukienkami, o te łatwiej do kolan. Inna sprawa, że klientkami koncernów antykoncepcyjnych są i te kobiety, które noszą spódnice do samych kostek, niestety. Kliniki aborcyjne? Po co takie mocne słowa – w sieci aż roi się od ofert sprzedaży leków wywołujących poronienie, a co mniej konserwatywni ginekolodzy niejednokrotnie w miesiącu wykonują skrobankę, do tego nie potrzeba żadnych „klinik”. Czy tego chcemy, czy nie.

Każda kobieta chce być piękna. To pragnienie wraz ze stworzeniem Bóg wpisał głęboko w jej duszę. (...) Są kobiety, które się od piękna odżegnują, a są i takie, które w jego imię stają się wyuzdane. Natomiast owo piękno tkwi zupełnie gdzie indziej. Tkwi w oddaniu władzy mężczyźnie, w byciu matką oraz w noszeniu skromnego stroju.

Na szczęście z niewolnictwem skończyliśmy w XX wieku!

 

A tu jeszcze (z innej notki wprawdzie) apel do myślących panów:

Kobieta winna mieć możliwość nie pracować zawodowo, dbać o rozwój domu i mieć jeszcze czas (jak mówił Janusz Korwin-Mikke), by „leżeć i pachnieć”. To na nią powinno się pracować. I rozumny mężczyzna wie, że to leży i w jego interesie.

 

Miłego wieczoru – kobietom przy garach, mężczyznom na fotelach!;-)))

 

P.S. W głębi serca wierzę, że to jeden wielki żart...

 

 

 

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale