Śledząc wczoraj jednym uchem proces debatowania i głosowań nad śledźkomisją hazardową, zaliczyłem dwie poważne życiowe lekcje.
Po pierwsze, była to lekcja historii. Oto naocznie byłem świadkiem tego, jak przez głosowanie można powołać konia na urząd senatorski. Z perspektywy szkolnej ławki , takie wydarzenie wydawało się odległym i wielce abstrakcyjnym, przez swoją karykaturalność, przykładem despotyzmu nie liczącego się nawet z pozorami przyzwoitości i zdrowego rozsądku. Zdarzeniem tak absurdalnym, że aż niemożliwym, z rodzaju tych homeryckich opowieści, gdzie faktów historycznych od mitu nie sposób już jednoznacznie oddzielić. Wierzcie mi, przeczytać o tym u Gibbona, a zobaczyć na własne oczy w XXI wieku, to musi wywrzeć wrażenie na zupełnie różnych poziomach emocji.
Ale znacznie ważniejsza była lekcja druga. Lekcja przyszłości.
Zobaczyłem wczoraj przyszłość, w której organizacja, znana publicznie jako Platforma Obywatelska, z mocy posiadania w parlamencie bezwzględnej większości głosów, sprawuje samodzielne rządy, Donald Tusk piastuje urząd Prezydenta RP, szefem ABW jest Bondaryk, partyjny towarzysz rządzących, a pozostałe służby specjalne, w tym te odpowiedzialne za walkę z korupcją, kierowane są przez usłużnych partii funkcjonariuszy.
To, co wydarzyło się wczoraj, było możliwe w kraju, gdzie opozycja nie została jeszcze do szczętu zmarginalizowana w parlamencie i istnieją resztki krytycznych mediów.
Co może wydarzyć się w przyszłości?
Ponawiam apel: Czytajcie o Arturo Ui, czytajcie poważnie, nawet mimo tego, że ten Brecht to był skończony komuch i świnia.
Pozdrawiam
P.S. Pani Róża Luks…, tfu, znowu się pomyliłem, (nazwisko mi wypadło z pamięci), donosi z Brukseli o majstrowaniu tamtejszych urzędników nad wtyczką do Internetu. Podobno majstrowanie już „weszło w pojednanie”.


Komentarze
Pokaż komentarze (11)