Jakiś czas temu postanowiłem odłączyć wszelkie moje neurony od polityki. Nie tylko od komentowania, ale także od obserwowania żenującej przecież i chaotycznej bieżączki. Niestety, polityka nie zechciała odczepić sie ode mnie.
Użytkownicy każdego miejsca w sieci, do którego zwykłem lub musiałem zaglądać, od forów fotograficznych po motoryzacyjne, czuli się w obowiązku poinformować świat, co w polskiej polityce ich zawstydza, zasmuca, doprowadza do szewskiej pasji, martwi lub przeraża. Dzięki temu wiem, co sądzą o zagrożeniach stojących przed naszym państwem -podpierając się słynną frazą premiera - “miliony zwykłych Polaków” używających Internetu.
Oto moje obserwacje.
Otóż nie kompromituje tego państwa wcale fakt, że po dwudziestu latach światłych i postępowych, działających w modernizacyjnym szale rządów (z krótką przerwą na kaczystowskią smutę) z Rzeszowa do Słupska trzeba jechać samochodem 15 godzin.
Nie denerwuje ich też, że nieliczne autostrady zbudowano na podkładzie z piasku i błota, mimo, iż są i tak najdroższe w Europie, choć na równinach i nie trzeba, aby je wytyczyć, drążyć tuneli w bazalcie.
Nie interesuje ich, że kolej właściwie przestaje funkcjonować.
Nie martwi ich wcale, że państwo nie zdołało zapewnić bezpieczeństwa swojemu prezydentowi, a śledztwo w tej sprawie przekazano innemu państwu.
Nie są przerażeni wcale tym, że w zacieraniu śladów wielu głośnych zbrodni zaangażowane były organy państwa - policja, prokuratura, sądy, politycy, służba więzienna.
Nie wstydzą się tego, że cała infrastruktura energetyczna kraju, od elektrowni po linie przesyłowe pochodzą z czasów Gomułki i Gierka, bo żadnych nowych inwestycji w nowej Polsce nie było, ani sie ich nawet nie przewiduje.
Nie ma dla nich znaczenia, że ogromna część ich współobywateli, na wielkich połaciach kraju nie ma dostępu do Internetu, a sami muszą za ten dostęp płacić niespotykane w Europie ceny.
Nie denerwują się skutkami tego, że za dwa lata będą płacić najwyższą stawkę podatku VAT w całej Unii Europejskiej.
Sądzą, że nie dotyczy ich zapaść finansów publicznych i katastrofa systemu emerytalnego przy równoczesnym nieustannym zwiększaniu wydatków rządu.
Nie śmieszy ich nawet, że premier powołał urząd do walki z biurokracją.
Nie! Najbardziej kompromitującą, niebezpieczną, wstydliwą i zagrażającą funkcjonowaniu państwa, a przez to wymagająca natychmiastowego, stanowczego i skutecznego rozwiązania jest problem kilku staruszek odmawiających różańce na warszawskim bruku. W tej sprawie domagają się od swojego państwa najwyższego zaangażowania, to ich boli, to ich frustruje, to ich przeraża.
Te kilka babć najbardziej kompromituje państwo polskie w oczach jego obywateli.
Oczywiście, nie licząc Kaczyńskiego. Ale to się rozumie samo przez się, prawda?



Komentarze
Pokaż komentarze (4)