@A-Tem Podobno Hubal nie zabijał Bawarczyków... Tak, to ciekawe dlaczego wydano rozkaz unicestwienia Drezna. Co do tego kto, to chyba wiemy? Nie pamiętam nazwiska, był wspołpracownikiem Montgomery'ego i jego kontrolerem a może tylko zaufanym i przyjacielem? W każdym razie na pewno był Niemcem z pochodzenia. Historyk po tych wskazówkach znajdzie resztę. Mnie ten człowiek najpierw zainteresował dlatego, że to on stał za uwaleniem Market-Garden. Które może wydawać się "złe" z uwagi na gen. Sosabowskiego i jego ludzi, naszych rodaków, niemniej celem nie było załatwienie Sosabowskiego a opóźnienie kapitulacji III Rzeszy. Proszę zauważyć, że naloty dywanowe na Niemcy osiągnęły apogeum właśnie w lutym 1945 roku.
Inaczej - dzięki "niekompetencji" marszałka Montgomerego i jego doradcy, to piachu poszedł dodatkowy milion albo dwa miliony Niemców.
Powtórzę się - rzeczywistość ma poziomy. One czasem na siebie zachodzą, czasem tylko się muskają, a czasem pozostają całkowicie odrębne. Jest ich wiele i łączą się w metapoziomy ale to już odmienna kwestia.
Ciesząc się, że teren Dolnego Śląska (i Pomorza) wrócił do Macierzy po kilkuset latach, nie należy jednak zapominać, że wysiedlono "tamtejszych". Wśród których odsetek Słowian był gigantyczny. Owszem, wielu "zniemczono" ale dopiero w XIX wieku, choć ponownie - to odrębna historia i tutaj zbędna boczna arabeska. Ostatni Piast (ziębicki) poległ w walce z husytami w bitwie pod Czerwoną Górą, w okolicy Starego Walimia. Jego mauzoleum chciał zniszczyć bodajże sam Bismarck, sprytnie wyznaczając linię kolejową dokładnie przez nie. Miejscowi Niemcy zaprotestowali tak gwałtownie, że mauzoleum nie zostało zniszczone tylko przeniesione o kilkanaście metrów. Rzecz (oddolny protest mieszkańców i ugięcie się "Staad") w historii Teutonów niespotykana.
Może przesiedlenie mieszkańców Dolnego Śląska zaplanowano na długo przed wybuchem II Wojny? Za dużo katolików, Polaków i jeszcze ostoja niemieckiej szlachty ze "starych rodów". Zakaz używania języka polskiego był na tych terenach ponawiany kilkunasto- bądź kilkudziesięciokrotnie i to na przestrzeni kilkuset lat (co świadczy o nieskuteczności tychże).
Na jednym poziomie - a jak najbardziej każdy człowiek jest niepowtarzalny. Na innym język i kultura kształtują fenotyp. Genotyp pominę ale na poziomie biologicznym oczywista jest choćby mimowolna chęć zachowania swojego genotypu i preferencja dla tegoż.
Twoje uwagi o Niemcach i narodzie niemieckim (wyrażone z którym ze wcześniejszych komentarzy, pod innym wpisem) uznałem za nadzwyczaj wartościowe A-Temie, podziwiam twoje człowieczeństwo i prawy charakter. Osobiście jednak pozostanę przy swoim, dość nosaczym przyznaję, poglądzie, że "koszula bliższa ciału". Jakbyś kiedyś przypadkiem wpadł na Zdolny Śląsk to polecam zwiedzenie zamku Czocha. Fantastyczne miejsce, świetne jedzenie (i bycze porcje), fenomenalne inscenizacje-rekonstrukcje historyczne z udziałem zespołu teatralnego, dużo tajnych przejść i dalej nieodkrytych zagadek, no i sala z szachownicą na podłodze. A jak pogadać ze świetnym przewodnikiem to można nawet obejrzeć zdjęcia z końca XIX i początku XX wieku. Na których to kulturalni miejscowi Niemcy, w ramach kulturalnej niedzieli, skuwają nazwiska z nagrobków miejscowych cmentarzy. Coś chyba za dużo cki, ski, arz i ak w nich było. Dlatego trzeba było skuć i zastąpić rolasów i młynarzy bauerami i millerami. W sumie dobrze, że sobie przy tym słit focie strzelali.
169
BLOG
Chciałem umieścić u Kelkeszosa ale mi cenzura wywaliła. To na złość opublikuję.


Komentarze
Pokaż komentarze