Wprowadzenie nowej ustawy antynikotynowej po raz kolejny pokazało,
że drobni przedsiębiorcy pomimo, iż zakupują lub płacą za wynajęcie
lokalu, oddają państwu haracz, to państwo jednak nie zrezygnuje z
mówienia owemu właścicielowi co może, a czego nie u siebie robić.
Nowa ustawa antynikotynowa zabrania palenia w lokalach
poniżej 100 m2. W takim lokalu nie może być też wydzielonej
części dla palących. W większych - droga kabina, albo przebudowa.
Jednak przy 100 m2 nie ma możliwości przemianowania nawet tego
lokalu na prywatny klub dla palących. Jedyną możliwością ratunku
jest przemianowanie go na placówkę dyplomatyczną kraju w którym
owego zakazu nie ma - po prostu. Państwo stwierdziło, że lokale
(podczas gdy w weekend liczba palących wzrasta z 20-30% do 80%)
mają świadczyć od dziś niski poziom usług, dla osób, które rozrywkę
wiążą także z wyrobami tytoniowymi i lubią zapalić do piwa czy kawy.
Zastanawiające, że nawet "prywatny klub dla palących", wciąż
według państwa rozpoznawany jest jako miejsce publiczne.
Nie wiem która część nazwy "prywatny klub dla palących"
sugeruje, że jest on publiczny - ale dla urzędników tego
państwa - po prostu jest. Jednocześnie w tej samej tak zwanej
przestrzeni publicznej można spożywać alkohol, którego podobno
nie można spożywać w miejscach publicznych.
Kolejnym genialnym pomysłem jest zatrudnienie rzeszy
inspektorów sanitarnych, bowiem jak zapowiedział rząd
w jednym z komunikatów, które czytałem na WP.PL
nie zamierza on rezygnować ze sprawdzania, czy
na wieczornych imprezach ktoś pali, czy też nie.
Cała ustawa spowoduje także wywalenie,
głównie posiadający status taniego robotnika/studenta,
osób z małych lokali poniżej 100m2, gdzie jedną z głównych
atrakcji jest paczka szlugów po zawyżonej cenie i możliwość
jej wypalenia.
Tak, rozwalmy jeden z bardziej dochodowych biznesów
z branży usług nakazując mu zawężenie swojej oferty,
a później będziemy się zastanawiać skąd spadek
pieniędzy z akcyzy i bezrobocie wśród nisko wykwalifikowanych
pracowników, dotychczas będących np. kelnerkami w małych pubach.


Komentarze
Pokaż komentarze (4)