Znacie Państwo to hasło jakby żywcem przeniesione w nasze czasy z ciemnego PRL-u?
Państwo sprawne i przyjazne obywatelowi przez dostępność i wysoka jakość świadczeń medycznych – tak mówi Platforma. I lekką ręką pani minister zdrowia, Ewy Kopacz z Szydłowca koło Radomia via Narodowy Fundusz Zdrowia, wydaje 260.000.000 złotych dla położnych środowiskowych. Z tych pieniędzy zaledwie 15 procent stanowi zapłata za faktycznie wykonane usługi medyczne i opiekuńcze. Lwia część, bo 85 procent tej sumy przekazywana jest zakładom opieki zdrowotnej w celu opłaty – uwaga – gotowości do udzielania świadczeń !!!
Astronomiczna suma 221.000.000 złotych rocznie wypłacana jest zakładom opieki zdrowotnej nie za faktycznie wykonaną pracę, ale za gotowość jej świadczenia.
Jak to jest możliwe na zielonej wyspie Tuska ?
Położna środowiskowa ma zajmować się edukacją kobiety w okresie okołoporodowym, przygotować ją do porodu, doradzać jej w zakresie higieny i profilaktyki. Po urodzeniu dziecka siostra środowiskowa powinna pomagać matce przy ocenie odruchów noworodka, wykrywaniu objawów patologicznych, identyfikacji czynników ryzyka i formułowaniu diagnoz.
Są to więc zadania najwyższej wagi dla zdrowia matki, bezpieczeńśtwa zdrowotnego dziecka i rozwoju rodziny. Dlatego ponad 84 procent ubezpieczonych w Polsce kobiet składa deklarację wyboru położnej podstawowej opieki zdrowotnej licząc, że pomogą one przyszłej mamie, urodzonemu przez nią dziecku i rodzinie.
Tymczasem z ostatnich badań Najwyższej Izby Kontroli wynika, że deklaracje wyboru są medyczną fikcją. Większość ankietowanych kobiet nie zna adresu, czy numeru telefonu położnej, a znaczna część nie pamięta okoliczności złożenia deklaracji wyboru położnej. Ponad 64 procent matek nigdy nie skorzystało więc z usług siostry położnej!!!
Fikcja rodzi fikcję.
Kontrolerzy NIK dziwią się, dlaczego statystyki NFZ w Krakowie wykazywały w 2009 roku i I półroczu 2010 roku odpowiednio 61.515 i 48.344 wizyty sióstr położnych u matek i noworodków, skoro w tym czasie liczba zarejestrowanych urodzeń wynosiła 35.213 oraz 16.786.
Podobną zagadkę stanowią statystyki NFZ we Wrocławiu, gdzie liczba wizyt położnych mniej więcej dwukrotnie przekracza liczbę zarejestrowanych urodzeń.
Oczywiście, można zakładać, że siostra położna składa matce i dziecku kilka wizyt. Ale można też podejrzewać, że tajemnica tych statystyk tkwi w utrzymywaniu kolejnej fikcji.
Są bowiem położne rekordzistki. Położne – rekordzistki z lubuskiego deklarują opiekę nad…9.000 tysiącami pacjentów i za taką liczbę pacjentek otrzymywały wynagrodzenie z NFZ. W małopolskim rekordzistki mają pod opieką "tylko" 8.000 pacjentów (matek i dzieci). Dzieje się tak z powodu przyjęcia w rozliczeniach NFZ tak zwanej stawki kapitalizacyjnej. Wydatki Funduszu przypadające na jedną zatrudnioną położną wynoszą blisko 8.000 złotych. Przelicznik ten pozwala bezkarnie wydawać w ciągu roku 260.000.000 złotych bez względu na to, czy się stoi, czy się leży.
Tak państwo Tuska pod wodzą minister Kopacz wypełnia zdrowotny worek opieki na matką i dzieckiem.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)