Adalia Satalecki Adalia Satalecki
368
BLOG

TUSK W OBJEŹDZIE

Adalia Satalecki Adalia Satalecki Polityka Obserwuj notkę 8

 

Ponoć każdego ranka wyjeżdża z Warszawy kawalkada 18 autobusów. W klimatyzowanych pojazdach zainstalowane są najnowocześniejsze środki łączności.
 
Wewnątrz, premier Polski i przewodniczący unii w towarzystwie ministrów, specjalistów, osób towarzyszących. Jadą na wycieczkę w Polskę, aby zobaczyć zieloną wyspę, kraj autostrad, mocnego euro, inwestorów z bogatego Kataru, kraju małych miasteczek z emerytami wygrzewającymi się na ławeczkach przed kawiarniami i restauracjami w ostatnich promieniach jesiennego słońca. Zwiedzają szkolne stołówki, gdzie o godzinie 13 panie serwują dzieciakom z karty do wyboru: dwie zupy i dwa drugie dania oraz deser. Premier odwiedza w domu blisko 80-letnie małżeństwo do którego właśnie przyszła pielęgniarka z torebeczką niezbędnych leków, a za chwilę ma również przyjść opiekunka społeczna, aby przyjąć zamówienie dotyczące zakupów na jutrzejsze śniadanie. I tutaj mamy do wyboru: kawa, herbata, kiełbasa, szynka, pięć gatunków sera, miód, dżem, biały i ciemny chleb, ciasteczka…Jutro rano opiekunka odbierze od 80-letnich staruszków zamówienie na obiad. A gdy przyjdzie z tymi zakupami, to zapyta małżonków, co może im sprawić przyjemność na podwieczorek i kolację.
 
Urzędnicy towarzyszący premierowi notują przy tym każdą nieprawidłowość. Nie daj Boże, żeby zupa w szkole u dzieci była niezbyt ciepła, albo gdyby staruszkowie zgłosili jakieś zastrzeżenia odnośnie pracy pielęgniarki środowiskowej lub pani z opieki społecznej.
 
Nad prawidłowym przebiegiem wizyty pana premiera i przewodniczącego unii czuwają zresztą także przedstawiciele opinii publicznej. Opisze nam to zresztą znakomicie i dokładnie pewna dziennikarka TVN,  która z tej kolędy zrobi wieczorem w telewizji reportaż…
 
Kawalkadzie pana Tuska towarzyszą limuzyny Biura Ochrony Rządu… Premier i przewodniczący unii nie może być przecież narażony w trakcie takich roboczych wizyt na żadne niebezpieczeństwo ze strony tych, którzy naszą polską zieloną wyspę pragną zamienić w kraj barbarzyńców.
 
* * *
 
Jeśli prawdą jest tych osiemnaście autobusów, to musi je wypełniać chmara 540 urzędasów: ministrów, specjalistów, wojewodów, prezydentów, burmistrzów, wójtów, sołtysów. Kto płaci za ten obwoźny cyrk?
 
Jeśli prawdą jest tych osiemnaście autobusów dla Tuska, to znaczy, że brakło tych samochodów dla połączeń w komunikacji państwowej lub na prywatnych liniach komunikacyjnych, na wycieczkach dla dzieci lub w biurach podróży.
 
Czy komuś w Polsce naprawdę potrzebny jest ten obwoźny cyrk Tuska, który rusza w poszukiwaniu cudów mniemanych kawalera orderu Słońce Peru?
 
Czy wypada urzędującemu premierowi i przewodniczącemu unii robić sobie takim kosztem kampanię za nasze pieniądze?
 
Ile łez można byłoby autentycznie otrzeć, z twarzy umęczonych Polaków, gdyby przeznaczyć te pieniądze platformerskich  propagandystów na bułkę z masłem i szklankę mleka?...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka