Komisja badająca przyczyny lądowania polskiego boeinga na lotnisku Okęcie w dniu 1 listopada ogłosiła dziś wstępny raport dotyczący przyczyn katastrofy (patrz onet.pl).
Powodem nie wysunięcia się podwozia i awaryjnego lądowania zakwalifikowanego jako katastrofę powietrzną, był…banalny bezpiecznik.
Zdaniem ekspertów pozycji bezpiecznika nie sygnalizuje w tym typie samolotu żaden system. Tymczasem pierwszą czynnością ekipy ratunkowej, która zajęła się maszyną na lotnisku było wciśnięcie wyłączonego bezpiecznika. W tym momencie podwozie wysunęło się bez żadnych problemów.
Tak jak pisałem to w dniu katastrofy, wydawało mi się zbyt wczesnym fetowanie bezbłędnych działań doświadczonej załogi samolotu, która w trakcie trwającego 8 godzin lotu nie wpadła na pomysł, aby rozwiązania problemu podwozia szukać…za plecami kapitana.
Abstrahując od tego, że kapitan Wrona wykonał manewr lądowania w sposób mistrzowski to należy się zastanowić, czy wcześniejsze działania bądź zaniechania załogi nie naraziły 220 pasażerów maszyny na utratę życia.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)