300 miliardów złotych unijnej dotacji obiecywał w kampanii wyborczej przewodniczący Platformy Obywatelskiej. Świadkami tych obietnic byli jego partyjni koledzy. A więc najpierw największy nudziarz wśród premierów Jerzy Buzek, ojciec Bronki Buzkównej z Pyskowic, tej co grała w „Zemście”. Drugim w otoczeniu obiecującego Donka był komisarz Lewandowski, który wywinął się wszystkim komisarzom w Polsce. Salomonowy wymiar sprawiedliwości RP uznał, że w czasie prywatyzacji minister Lewandowski dopuścił się nieprawidłowości i zaniedbań, ale sąd go uniewinnił z powodu... specyfiki przekształceń własnościowych (za Wprost25 z datą 2009-03-13).
Ewentualne 300 miliardów przyda się Tuskowi na II kadencję jak znalazł, bo zamiast budować autostrady, linie kolejowe, elektrownie, sieci przesyłowe, to tyle premier RP potrzbuje roztrwonić, co udowodnił w czasie I swojej 4-letniej kadencji.
Należy jednak wątpić, aby mimo starań "naszych ludzi" w Brukseli, unia o której tak marzy polski premier, miała na zbyciu sto miliardów euro.
Tusk będzie więc musiał mniej trwonić. Gdy nie daj Boże wypełni on w całości 8 lat swoich rządów, pozostaną po nim niedokończone autostrady i pociągi jeżdżące z Warszawy do Gdańska 8 godzin.
Tymczasem Europa w czasach kryzysu w trakcie II kadencji Tuska i tak gnać będzie do przodu z prędkością dla Polski nieosiągalną. I przy takich rządzących krajem Polska tego europejskiego pociągu nigdy nie dogoni.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)