"Wprost” dotarł do dokumentów z których wynika, że znany aktor Tomasz Dedek był tajnym współpracownikiem SB o pseudonimie „Papkin”. Główny zainteresowany przyznał się, zrobił to jednak w bardzo złym stylu grzebiąc swoja karierę aktorską. Gdyby szedł w zaparte jak Damięcki, trzy razy dziennie zmieniał wersje to znalazłby tabuny obrońców. Niestety pan Dedek przyznał się od razu, co gorsza nie próbował opowiadać bajek o tym jak zmuszono go torturami i szantażem do szpiclowania. Nie próbował też bagatelizować swojej działalności tak jak inni, miałby wtedy za sobą mur dyżurnych autorytetów moralnych. Najwybitniejsi aktorzy scen polskich udzielaliby wywiadów w poczytnych czasopismach broniąc kolegę po fachu.




Komentarze
Pokaż komentarze (1)