Redaktora Stasińskiego bym o fantazyję wielką nie podejrzewał, jednak czasem i ślepej kurze ziarno się trafi, tak więc przyznać muszę, iże temat przez niego podjęty intrygujący bardzo i dlategoż warto go dalej pociągnąć, w pościel zmiętoszoną z ciekawością badacza zawitać, traktatem uczonym acz rzetelnym opisać.
No więc rzeczywiście mamy kurtyzanę. Personę w zawodzie legendarną, mitami i podaniami ludowymi otoczoną. W swoim czasie obracającą się wśród wielkich tego świata, dziś jeno przez nuworyszy - na jej sławę dawną łasych - zapraszaną. Żyć z tego się da, na porządne odchowanie dzieciaczków starcza, acz blask i szacunek - u wychowanek zwłaszcza - już nie ten sam. Siwizna włosy przyprósza, miejsca intymne nie pachną jak niegdyś fiołkami... Władzy niewiele, a kiedyś się było rozjemczynią środowiskowych sporów, jednym palcem niszczyło, teraz powspominać ino można i wnukom opowiadać o czasach lepszych, przez nowe pokolenie bezpowrotnie zaprzepaszczonych.
Dalej idą burdelmamy. U kurtyzany - czasem wstyd przyznać - nauki za młodu pobierające i haracz płacące, sztuczki różne podpatrujące - głównie jak dziewictwo zachować, a klienta zadowolić. Później tułające się od burdelu do burdelu, dziś szefowe własnych interesów. Z kompleksem byłej mistrzyni nieledwie w DNA zapisanym, podświadomie wiele jej najgorszych cech absorbujących. Przybytki rozkoszy mają pięknie wystrojone, jedwabiem obite, ale do niektórych pokoi lepiej nie zaglądać, by choróbska jakiegoś starego, zdawało się dawno wyleczonego, nie podłapać.
Burdelmamą nie tak łatwo zostać, ale starać się warto. Żyje się wtedy w luksusie, utrzymanków interesu pilnujących ma się kilku co najmniej, najbardziej zaufanych. Kijem i marchewką całą robotę mogą za ciebie odwalić, niewygodne dokumenty podpisać, stróżów porządku połechtać, jedną dziewczynę wyrzucić, nową przetestować. Z płci męskiej są też fotograficy, posłańcy, wykidajło, psiarze- do robót wszelakich niezbyt miłych, uciążliwych wykorzystywani. Tego postraszyć, tamtego przekonać, innego zakazem wstępu obdarzyć. Temat tabu to panowie własnym ciałem... wstydliwość wrodzona napisać co czynią nie pozwala ... ale nie bójcie się, są i tacy...
Za to dziwek żeńskich to już to już asortyment szeroki i jawny, każdego koloru, kształtu i rozmiaru. Call girl - zawsze pod telefonem, damy do towarzystwa - w zawodzie z reguły świeże, dobrze wykształcone, dystyngowane - twarz firmie dające, ulicznice wulgarne... a nawet panie zabawy różne, skórzane uwielbiające... Burdelmamy najchętniej cały rynek by między siebie podzieliły, jednak podłość ludzka nie ma granic i co rusz jakaś wywłoka cichodajka - co to jej się wydaje, że tajniki zawodu zna od podszewki - pozycji zagraża.
Tak więc powstają zakłady w zwykłych blokach mieszkalnych prowadzone. Trzy pokoje, łóżka cztery, ręcznik w użyciu ciągle wilgotny. I marzenie wielkie, by choć na chwilę status poprawić. A i historie życiowe dziewczyn przeróżne! Jedne wyżej w zawodzie zawędrują, inne stopniowo acz regularnie w hierarchii spadają... niżej, niżej, coraz niżej...
Tak nisko nie upadły, jeszcze?, dwie inne panie. Może dlatego, ze przez familie od lat, wcześniej nawet niż kutyzana, do zawodu z fatalizmem godnym tragedii antycznej przyuczane.
Czerwoną zarazę rozsiewa więc wszetecznica babilońska. Za młodu w niewolę porwana, pohańbiona, w hańbie zasmakowała i z własnej woli oddawać od lat się raczy temu, kto aktualnie sakiewkę ma pełniejszą, okresowo rolę utrzymanki przyjmując. Mowa jej obcym akcentem się wyróżnia, choć od lat już pilnie ten defekt niewielki stara się usunąć. Bez efektu - zwłaszcza przy orgazmie zdarza się jej słowem wulgarnym, z obca brzmiącym, rzucić.
Jest też dziewka wiejska, nieuczona a cwana niemożebnie. Stopy bose, gnojem ubłocone, ale że łydka kształtna, włosy lniane do kostek sięgają, czasem i pan łypnie życzliwym okiem, do służebnej roli przyuczając. A stąd to już do miasta wyrwać się można, z bękartem na ręku, ale cóż to szkodzi prostej dziewczynie z ludu?
Mości Panowie, w czym gustujecie?


Komentarze
Pokaż komentarze