59 obserwujących
116 notek
251k odsłon
3477 odsłon

Andersa Breivika "poza dobrem i złem"

Wykop Skomentuj59

Zbrodnia mordercy z Utoi, Andersa Breivika jest odrażająca i hańbiąca sprawcę. Strzelanie z zimną krwią do setek nieuzbrojonych dzieci jest nieludzką potwornością, zaprzeczeniem człowieczeństwa zbrodniarza. Jak wynika z jego tekstu, "2083 - A European Declaration of Independence" -  człowieka wysoce inteligentnego, z dużą wiedzą i rozeznaniem, świetnie zorganizowanego, nie pozbawionego (skażonego) instynktu moralnego i społecznego. Po masowym mordzie z wyspy Utoya padło wiele etykiet, szufladkujących sprawcę: że to chrześcijański fundamentalista, skrajny prawicowec, mason-syjonista, zwykły świr, działający pod wpływem jakiejś choroby, lub miłosnego zawodu, a może eksponent służb specjalnych.  To uproszczenia, które wiodą na manowce, utrudniając zrozumienie tego, co się stało.

    Lektura zapisu myśli i planów Anders Breivika, pomieszczonych w "2083" jest wstrząsająca, gdyż pokazuje dobro w służbie zła. Autor jest wnikliwym, inteligentnym i logicznym obserwatorem rzeczywistości. Analizy społeczne, kulturowe, historyczne - jego i przez niego cytowane - podnoszą szereg istotnych, rzeczywistych problemów współczesnej Europy. Mój wstrząs przy lekturze był tym silniejszy, że zgadzam się z w wielu diagnozach zamieszczonych w "2083" Breivika, dotyczących procesów kulturowo - politycznych ostatniego stulecia w Europie. Głównym przedmiotem analiz i rozważań "2083" są kwestie relacji Europa - islam i roli "marksizmu kulturowego" (szerzej: lewicowych filozofii społeczno politycznych) w transformacji kulturowej, społecznej i politycznej Europy. Autora boli dekonstrukcja tradycyjnych, europejskich wartości: chrześcijaństwa, rodziny, norm obyczajowych, precyzji i ostrości języka, wolności wypowiedzi i wolności intelektualnej, indywidualizmu. Tekst Breivika wskazuje na coraz bardziej widoczną porażkę otwartych społeczeństw europejskich w asymilacji islamskich imigrantów, którzy często chcą raczej dyktować innym swoje normy kulturowe, niż przyswajać normy liberalnych demokracji zachodnich, nie stroniąc od bezpośredniej, często morderczej, agresji. Memoriał wskazuje na długotrwałe tendencje demograficzne, zmieniające proporcje pomiędzy europejczykami z dziada pradziada a islamskimi przybyszami, na korzyść tych ostatnich. Breivik piętnuje władze Unii Europejskiej za rojenia o imperium (cytat, z niesławnej wypowiedzi J. M.  Barroso), w którym to imperium - korzenie, źródła, tradycyjne wartości - są mniej ważne, niż dorażna pragmatyka, w tym ekspansja ludnościowa i terytorialna. Podkreśla też rozrost politycznej poprawności, kneblującej możliwość rozmowy o rzeczywistych problemach, np. tych w asymilacji imigrantów islamskich.

    Nie pomylę się chyba, twierdząc, że w tym postrzeganiu rzeczywistych problemów współczesnej Europy, Anders Breivik jest bliski libertarianom, klasycznym liberałom i konserwatystom - nurtom, które i mnie są bliskie. Wiele tez i obserwacji analitycznej częsci "2083" mogłoby wyjść spod pióra cenionych przeze mnie publicystów i polityków: Nigela Farage, Oriany Fallaci, Janusza Korwina - Mikke, Ayn Rand. Ba! Nie tylko tych "ekstremistów". Śmierć  modelu multi-kulti - obwieściła niedawno kanclerz Merkel, prezydent Sarkozy przeprowdził masowe deportacje Romów, wysoki rangą niemiecki polityk i bankowiec - Thilo Sarazzin - opublikował rok temu książkę "Niemcy likwidują się same", w której zawarł szereg spostrzeżeń, bliskich tym Breivika.

   W dniu tragedii w Oslo i Utoya Breivika przedstawiono jako religijnego fundamentalistę. Ze wszystkich etykiet - ta chyba jest najmniej uprawniona. W swoich tekstach, Breivik nie zdradza faktycznego zainteresowania religijnością, czy obsesji religijnej. Wydaje się raczej, że religię bierze na sztandar instrumentalnie, po to, by dokonać klarownego rozróżnienia: swój - obcy. Skoro jego wrogami są islam i marksizm, to szuka oparcia w krzyżu na sztandarze, wszelako wcale nie zgłębiając prawdziwego znaczenia i treści tego symbolu. Można znaleźć w "2083" tekst, w którym Breivik recenzuje chrześcijaństwo pod kątem swoich celów: jako skutecznego, dopuszczającego przemoc, ideologicznego zaplecza.

   Czy odrażający czyn Breivika, zatem, jest ciosem w konserwatywne, libertariańskie, prawicowe postrzeganie problemów wynikających z imigracji, imperialnych rojeń euroelit, lewicowej dekonstrukcji tradycyjnej kultury w Europie? Czy jest emanacją chrześcijaństwa?

   Nie można potraktować tego pytania zbyt lekko i powierzchownie. Negatywne oceny skutków integracji islamu w Europie, lewicowych koncepcji ignorowania konfliktów i dekonstrukcji tradycyjnej kultury - były dla Breivika substratem, paliwem, gdy zabijał. Jego ksenofobia - skierowana wobec muzułmanów - jest faktem. Z drugiej, jednak, strony, nie sposób zapomnieć o 11 września, o zamachach w Madrycie, o rozruchach w Paryżu, o tym wzroście poziomu inwigilacji i kontroli społeczeństw po 11 września, koniecznym, by zachować jakie - takie poczucie bezpieczeństwa. Nie sposób zapomnieć o niebezpiecznych gettach wielkich europejskich miast. Tych problemów Breivik nie wymyślił - one istnieją - i chyba narastają - całkiem obiektywnie. Narastające tarcia między światem Zachodu a światem islamu są faktem. Ignorowanie tego, chowanie pod dywan politycznej poprawności - może raczej zwiększyć ciśnienie pary w tym kotle, niż rozładować konflikty.

Wykop Skomentuj59
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale